Zalatana

Dzisiaj od rana telefony, bieganie i zamieszanie. Dlaczego???

Wczoraj Rafi był w dwóch drukarniach w Toruniu, popytać o wydrukowanie nam naklejek na pudełka do zbiórki publicznej. Bo nasi KOCHANI, WRESZCIE UDAŁO SIĘ!!!!!! MAMY POZWOLENIE na ZBIÓRKĘ PUBLICZNĄ Z FUNDACJI.

Długo to trwało, Pani obiecała, że pozwolenie będzie przed świętami Bożego Narodzenia i było, ale niestety nie odesłali nam zatwierdzonego apelu i logo na naklejki do druku, więc i tak nie mogliśmy ruszyć o krok dalej.  Zbiórkę mamy tylko do 24 stycznia 2012r, potem muszą osoby odpowiedzialne (my nie możemy w tym uczestniczyć) przeliczyć co tam się zebrało, sporządzić protokół i wpłacić na konto fundacji. Potem Fundacja zwróci nam koszt np jakieś terapii lub pomocy na podstawie rachunków i faktur. Te pieniądze będą wydane na dalszą terapię Kubusia, diagnozy i badania.

Myślimy coraz poważniej nad odczuleniem Kubusia, ale do tego są potrzebne bardzo duże pieniądze, każda wizyta i dojazd, do tego leki (wizyta 200-250, dojazd 300 -Warszawa, leki jeszcze nie wiemy) ile tego będzie to zależy od dziecka, od stopnia zatrucia organizmu. Może kilka miesięcy a może więcej. Trzeba mieć na to przygotowane kilkanaście tysięcy…

Na dzień dzisiejszy dużo jest potrzebnych pieniędzy, a co będzie jutro??? Trzeba myśleć już dziś.

Prosimy Was KOCHANI o wpłatę z tytułu 1% podatku, jeśli jest taka możliwość. Wszystkie informacje znajdziecie po lewej stronie w zakładce 1% .

Dziękujemy!!!!!

 

Dzisiaj Kubuś miał zajęcia w Stowarzyszeniu, nie odwołaliśmy- pojechaliśmy. Pani była zadowolona z Pracy Kubusia- z wyjątkiem kontaktu  wzrokowego (gdzieś uciekał ciągle wzrokiem) i z pracą z powtarzaniem.

W tym czasie jak Kubuś był na zajęciach, ja pojechałam na drugi koniec Torunia do drukarni, po naklejki na puszki. Wróciłam pod Stowarzyszenie i z pomocą Rafała naklejaliśmy na opakowania. Odebrałam Kubusia, Rafał pojechał z nim do domu, a ja pojechałam rozwieść po kilku punktach, na które już wcześniej mieliśmy pozwolenie.

Opakowania otrzymaliśmy od firmy za darmo, a naklejki wydrukowano nam po kosztach. Choć wieczorem odezwała się inna drukarnia, do której wcześniej wysłaliśmy zapytanie, z odpowiedzią, że druk będzie  za darmo, tylko musimy mieć projekt. Czasem tak bywa, może uda się na inną zbiórkę? Kiedyś? Ale, dziękujemy i tak.

Niesamowite jak rożni są ludzie…

Jedni wysłuchają, porozmawiają, podpytają jak można pomóc, często nawet się nie spodziewamy-tak jak np w przypadku tych opakowań które służą nam za puszki. Chcieliśmy kupić, a firma jak usłyszała jakie ma być ich przeznaczenie to sami zaproponowali bezpłatne przekazanie. Cuda się zdarzają…

Drudzy nawet nie chcą słuchać, nie zauważają problemu-wola myśleć o promocji w Media Markt czy o wyprzedaży w H&M… Czują się niezręcznie widząc czyjś problem. Po co się kimś przejmować…

My jakoś tak byliśmy wychowani, aby nie przechodzić obojętnie koło czyjegoś nieszczęścia. Potrzebujemy pomocy i wsparcia, ale sami też możemy pomóc…

Did you like this? Share it:
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
Dodaj komentarz

Wpisz treść poniżej. Spam i niecenzuralne wypowiedzi będą usuwane.

Uzupełnij działanie