Zabiegani w pewną środę

Witamy Was Kochani.

Dzisiaj mieliśmy trochę zabiegany dzień.

Jakub miał wizytę kontrolną, razem z Basią u pediatry.

Później wizyta (przyjemna)w bibliotece, Jakub wypożyczył sobie 7 książek ,ja 4.

Kolejna wizyta lekarska dermatolog, za kolejne 40minut alergolog.

Podsumowanie wizyt- pediatra ,Jakub może iść do Szkoły , Baśka też może iść.

Według mnie; jest jeszcze trochę zakatarzony ,chwilami kaszlący a przede wszystkim osłabiony.

Pierwszy raz nie zgadzam się z naszą Panią doktor, Jakub pozostanie w domu.

Tym bardziej ,że w poniedziałek wyruszamy na turnus pięciodniowy, dobrze byłoby  aby chłopak był dysponowany.

Baśka podobnie jak Kuba ,trochę jeszcze smarkata i kaszląca, ale” jak wół „się zaparła, że tydzień chorowania już wystarczy i Ona już tęskni za Szkołą ,klasą. Ba, nawet graniem.

Przez okres choroby nie grała, po raz drugi ba, nie była na próbie swojej Orkiestry.

Wizyty Jakuba dzisiejsze

Alergolog i dermatolog-omówienie wyników ,no i otrzymaliśmy, kolejne skierowanie na testy , teraz na testy płatkowe.

Nakleja się plastry na plecy , opisuje , sprawdza i tak 4 doby.

Nie wiem jak Jakub ma z tym plastrem na plecach chodzić 2 doby, potem opis przez pielęgniarkę i znów na dwie doby to nosić.

Nie wolno tego zamoczyć, oderwać.

Nie wiem

Jemu czasami karteczki w ubraniach przeszkadzają(czasami, bo czasem pochodzi cały dzień w bluzce, koszulce i dopiero później sobie przypomni ,”oj jest karteczka;” albo podczas noszenia po raz któryś  z kolei tej samej rzeczy).

Nie ma reguły u Jakuba z karteczkami.

Sprawa testów, do przemyślenia-zapisaliśmy się, choć nie wiemy czy zrobimy, cha czy da się je zrobić?

Termin testów to- 12 października po turnusie ,zobaczymy.

Oczywiście są płatne ok.200 zł, już za te w kierunku celiakii i panel pediatryczny zapłaciliśmy 350zł.

Nic tylko płacić .

Szukamy przyczyny ciągłego obsypania buzi Jakuba wokół ust i powiek.

Pani alergolog po konsultacji przepisała Mu maść do codziennego stosowania, dwa razy dziennie przez trzy tygodnie.

Miejsca wysuszone inną maścią , koszt 100zł.

Jeszcze nie wiadomo ,czy pomogą.

Czas pokaże .

Po tych  wszystkich wizytach pojechaliśmy do fryzjera ,tym razem padło na  „Zaczarowane Nożyczki”, nie było tak strasznie

 

Jakub siedział na koniku , takim większym –troszkę pokrzyczał ,ale trwało to tylko 35 minut.

Po obcięciu zszedł z konia-zadowolony.

Później pojechaliśmy do fotografa uwiecznić fryzurę do legitymacji szkolnej.

Bo Jakub zmienił Szkołę na Montessori.

Tu trwało to zaledwie kilka minut, po 5 minutach już trzymaliśmy zdjęcia, pełne uśmiechu Jakuba.

Po tej bieganinie poszliśmy kupić ciacho.

W końcu Jakub ,tak jak inni duzi i mali chłopcy mieli swe święto.

Jakub zażyczył sobie z okazji swego święta –oranżadę , dobry obiad i ciasto pieczone.

Zdjęcia z dzisiejszego dnia u fotografa ,oczywiście na fecebook

Kochani w ostatnim poście zapomniałam „coś” wyjaśnić ,mianowicie Jakuba edukację .

Ze Szkołą nr. 18 rozstaliśmy się ,to nasz wybór. Podziękowaliśmy, pożegnaliśmy się. Tyle.

Coś za nami, coś przed nami.

Otóż zdecydowaliśmy się na  Szkołę  Montessori,bo pewna miła Pani o imieniu Małgosia, która nawiase mówiąc jest Dyrektorem placówki Montessori, przyjęła nas z marszu, bez specjalnych ceregieli(jak to jest w innych placówkach) , wyciągnęła do Jakuba pomocną dłoń –do nas.

Mieliśmy być dalej w edukacji domowej a do tej szkoły-Montessori miał Jakub wchodzić kilka razy w tygodniu, na kontakt z dziećmi.

Ale to Pani Małgosia zaproponowała ,czy by tego nie zmienić? Na cały tydzień w godzinach 9-14.30.

My przemyśleliśmy, zgodziliśmy się, ale gdybyśmy się nie wyrabiali dodatkowo z materiałem ,który mamy od terapeuty ,to zawsze możemy przejść na domową edukację .

Trwają też poszukiwania Pani dla Jakuba w formie asystenta, mamy nadzieję ,że taka osoba się znajdzie i będzie przy Jakubie cały czas.

Nasz chłopak jest ciekawski z natury i nie chce się Paniami dzielić z innymi dziećmi ,lubi zwracać na siebie uwagę i wie co ma zrobić aby „ktoś” spojrzał w Jego stronę.

Ale są też dobre strony tego medalu, Jakub musiał bardzo szybko poznać zasady panujące w Montessori i zaakceptować je.

 

A co ciekawe? To się dzieje, Jakub je akceptuje .

Dlaczego?

Bo chce tam być .

Chce uczestniczyć w życiu tej Szkoły.

Uwielbia przelewanie wody, wody z barwnikami;pojemnikami;wiaderkami.

Uwielbia układanki.

Uwielbia pomoce Montessori.

Uwielbia instrumenty, jak miło patrzeć i widzieć jak biegnie aby na nich pograć.

Jakub może sobie pobiegać po korytarzu ,w salach nie biega się. Po pierwsze aby nie przeszkadzać innym –szanujemy siebie, po drugie dla bezpieczeństwa.

Zawsze, nawet w czasie deszczu dzieciaki wychodzą na dwór. Przynoszą swoje parasole, deszczówki, kalosze. Nie ma problemu.

Tu nikt nie martwi się kałużami wody na podłodze.

Jakub bardzo się zmienił przez te wakacje.

Ale myślę ,że my też a zapewne ja zaczęłam widzieć pewne rzeczy inaczej .

Moim i  naszym marzeniem było i jest ,aby Jakub mówił-tak naturalnie-sam z siebie.

Ale cały czas ,coś Go blokuje ,nie może tak do końca.

Choć bywają sytuacje codziennie ,że coś powie.

Kilka dni temu mówię” JA KOCHAM JAKUBA, BASIĘ, RAFAŁA”

A Ty kogo kochasz?

Jakub, cichutko do ucha mi powiedział,( leżeliśmy sobie )”CIĘ”

Mogłabym wymieniać takie sytuacje, już nie robię z tego sensacji .

Przyjmuję to ze spokojem, tak jakby to miało być.

Widzę ,że dobrze to działa na Jakuba.

Naprawdę wierzcie lub nie będziemy walczyć ile nam starczy sił aby Jakuba wesprzeć w mowie, mamy nadzieję ,że kiedyś się to uda. Będziemy Go wspierać w każdej sytuacji, terapii, zajęciu.

Jeszcze, niedawno  zrodziły nam się w głowie pomysły co by jeszcze zrobić, gdzie pojechać.

Do tego są potrzebne pieniądze, jak nie góry pieniędzy ;czy uda się je zdobyć ? Tego nie wiemy, ale spróbujemy.

Jeżeli „ktoś” z Was ma chęć to zawsze może Jakuba wesprzeć  finansowo, zawsze może to zrobić poprzez naszą fundację ,w zakładce „jak nam pomóc”

Tak jak większość rodziców i my chcemy aby nasze dzieci były szczęśliwe i szanowane przez innych. Aby One też szanowały innych.

Jakub na dzień dzisiejszy pisze; tak jak w poprzednim poście wspomniałam na klawiaturze komputera . Alfabet ruchomy stoi w szkole, ale jeszcze się tam nie odważył. Ale pisał ołówkiem już ze słuchu kilka razy w zeszycie. Więc, sukces.

W domu staramy  się  też ,aby  pisał w zeszycie ręcznie ,wczoraj na klawiaturze pisał o historii; Hitlerze ;wojnach; pokoju.

Pisanie zakończył tak „U NAS NIGDY NIE BĘDZIE POKOJU ,NIE BĘDZIE POKOJU NA ŚWIECIE , BO TYM ŚWIATEM, RZĄDZI ZBYT DUŻO GŁUPICH LUDZI”

Tak pisze nasze ośmioletnie dziecko.

Jeszcze jedna , miła dla Jakuba-dla nas rzecz-sytuacja.

Przed urodzinami Jakub napisał do pisarki Pani K. Drzewieckiej autorki m.in. „Piątki z Zakątka”  Wiecie co się stało?

Ta Pani Jakubowi odpisała, mało tego, piszą do siebie niezmiennie.

Jakub uwielbia Jej książki i marzy o spotkaniu z TĄ Panią.

Pozdrawiamy Was Kochani. Zaszki

Did you like this? Share it:
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
Dodaj komentarz

Wpisz treść poniżej. Spam i niecenzuralne wypowiedzi będą usuwane.

Uzupełnij działanie