Warszawka

Witajcie Kochani!!!

Jak się macie???

My chodzimy na rzęsach, bardzo męczące dni ostatnio były ,a w szczególności wczorajszy.

Jak już wiecie wczoraj byliśmy w Warszawie , w CZDZ –poradnie –neurolog -foniatra-audiolog -psychiatra. Neurolog posiedzieliśmy ponad godzinę, pani doktor szukała cudownego leku na autyzm ,który swego czasu znalazłam w necie, zanim kupię- chciałam skonsultować-( pani doktor będzie konsultować dalej).

Po za tym Kubuś przebadany u neurologa, pod względem N-1, mamy jeszcze na spokojnie sprawdzić pod tym kątem Kubusiowe oczy, czy nic się nie dzieje.

Kubuś powiedział pani doktor jak ma na imię -Ku-ba, co ma na nogach –Bu-ty, co to jest(ze wskazaniem na oko)OKO. Byłam bardzo dumna z Kubusia, był dość kontaktowy, pani doktor uścisnęła Kubusia. Jak go badała pod pachami ,Kubuś pokazał na panią doktor a potem na moje pachy.

Od neurologa do foniatry-zestaw badań u audiologa-na początek-trzy, jedno z nich w zamkniętej kabinie- bez problemu, ze słuchawkami-bez problemu- pani powiedziała do Kubusia ,jak będziesz słyszał” uuu” to powiedz ”uuu”- Kubuś powiedział ”uuu”, potem powiedziała „jak będziesz słyszał Kubusiu” uuuu”,to podnieś rączkę i powiedz „uuu”- podniósł rączkę i zrobił” uuu”.W tej kabinie to byłam taka dumna z bąbla ,że ta duma mnie normalnie rozpierała. Potem były jeszcze obrazki, jedna pani uszko zatykała a duga pytała gdzie jest… obrazek z …Było jeszcze badanie z małymi słuchawkami, potem do gabinetu foniatry-wszystko ok. Zlecenie jeszcze jedno, tu chwilka marudzenia na zmiane słuchawka raz w jednym ,raz w drugim uszku- ok. dało się. Do gabinetu pani doktor-badanie na fotelu-też bez problemu. Ale byłam zadowolona, kontrola za pół roku.

Potem była pani psychiatra , zaświadczenie do nowego SUO przyjdzie pocztą. Tylko niestety 45 min spóźniliśmy się do pana Przyrowskiego-niestety, porozmawialiśmy przez 15 minut, pan zauważył zmiany na lepsze u Kubusia. Musimy przyjechać w kwietniu na diagnozę . Po wizycie jeszcze rzuciłam tu i tam trochę ulotek.

Zatrzymaliśmy się w MOŚCISKACH w „Gościńcu pod Łosiem” na jedzonko, przemiła obsługa, przystępne ceny –przytulny lokal. W domu byliśmy o 21, padnięci. Ja przysypiałam już w aucie. Rafał przygotował się do pracy i poszliśmy spaty. Męczący wyjazd- bardzo ale jaki owocny???Prawda???

Pozdrawiam serdecznie. Zosia.

Did you like this? Share it:
Category: Codzienność
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
One Response
  1. Kaska napisał(a):

    czasem nie ma wyjscia, ale odpekane, najwazniejsze ze wam tak dobrze poszło

Dodaj komentarz

Wpisz treść poniżej. Spam i niecenzuralne wypowiedzi będą usuwane.

Uzupełnij działanie