Uspołecznianie

Troszkę minęło znów czasu od ostatniego wpisu, więc postanowiłam skrobnąć łapką.

Co u nas się dzieje? Wiele!

Z gorszych rzeczy to znów wróciło Kubusiowi branie do buzi bluzeczki i miętolenie, płaczliwość- teraz to już przechodzi sam siebie (syrena strażacka się chowa przy Kubusiu). Jak płacze, bo np. na coś mu nie pozwalam to mówi mi, że jestem „dydy”, domyślam się, że nie jest to nic miłego…

Z  lepszych, to większe rozumienie orientacji przestrzennej, smakowanie nowych potraw, samodzielność i samoobsługę dalej doskonalimy. W mowie nic więcej się nie pojawiło po ostatnim etapie odczulania.

We wtorek byliśmy w lesie na spacerze, zbieraliśmy żołędzie, niżej w galerii nasz ludek. Kubuś przyglądał się leśnym zwierzątkom (żaby, żuczki, motyle, mrówki, psy). Ćwiczyliśmy ubieranie lalki, Kubuś tę lalkę ubierał pierwszy raz, dał radę chłopiec- bardzo Mu ta lalka przypadła do gustu. Ta lalka ma 11 lat, jest po Basi, ubranka też. W jednym miejscu jest pęknięta i Kubuś tam zawsze uważnie ogląda to uszkodzenie, chyba jutro przykleimy tam plasterek 🙂 Czasem dobrze coś potrzymać, nigdy nie wiadomo co kiedy się przyda???

W środę mieliśmy gości, przyjechała koleżanka z rodziną. Było bardzo wesoło i głośno, bo orócz Kubusia było jeszcze dwóch chłopców – jeden młodszy 2 lata a drugi starszy rok od Kubusia, aż wrzało w domu i w ogrodzie. Kubuś patrzył jak zahipnotyzowany na chłopców a na drugi dzień skakał na mostku prowadzącym do zjeżdżalni – tak jak Paweł. Kubuś miał wielka okazję pograć na Ipadzie chłopców w różne gry. Zafascynowany- duży ekran i jeszcze dotykowy. Jak Rafał podsunął mu swoją komórkę (zawsze stawianą na pierwszym miejscu), to nawet nie oderwał wzroku od Ipada… Droga zabawka, ale w sumie za te wszystkie diagnozy, wyjazdy, terapie pewnie spokojnie byłoby nas stać na taki rarytas. Taki Ipad to trzy tygodnie naszych wydatków na nieproszonego gościa-autyzm

Czwartek- byliśmy u Pani Izy w Stowarzyszeniu „Jestem” na zajęciach, bardzo zadowolona- widzi postępy u Kubusia. Pani Iza pracuje już z Kubusim 2 lata- jak ten czas leci. Po zajęciach z Panią Izą pojechałam z Kubusiem się uspołeczniać, byliśmy w  sali zabaw „Toluń”, z początku Kubuś był sceptyczny ale po 5 minutach się ogarnął i wpadł do piłeczek, na trampolinę, zjeżdzalnie, dostaliśmy trochę nakrętek – bo Toluń zbiera dla Kubusia. Za co Im bardzo dziękujemy- połowę czasu tam spędzonego dostał w prezencie. Dziękujemy bardzo. Po „Toluniu” był czas na wypad do miasta- księgarnia, Kubuś wybrał sobie książeczkę z ćwiczeniami i naklejkami, oczywiście ze zwierzątkami. Potem poszliśmy na lody, oczywiście nigdzie indziej jak tylko do Lenkiewicza, Kubuś miał smak Donalda, a ja orzechowy i tak się wymienialiśmy. Potem poszliśmy sobie do sklepu z rękodziełem- tak pooglądać, a potem do Cafe Relax na placki ziemniaczane, nigdzie w Toruniu nie zjecie takich dobrych. Kubuś zjadł całą porcję 9szt, jak chciałam spróbować i wzięłam kawałek było tylko”aaaa”i już nie próbowałam. Takie dobre, że nie Chciał się dzielić 🙂 Trzymałam Jego rączki i sam kroił, z czego był bardzo zadowolony. Trochę osób nas obserwowało, z wyrazem twarzy i pytaniem ”czemu Mu tych placków sama nie pokroi??? Tylko męczy dzieciaka??? Ale mnie to guzik obchodziło, Kubuś się uczył i był zadowolony.  Potem jeszcze się powałęsaliśmy po mieście. Kubuś chciał chwilami na rączki, ale byłam twarda i chodziliśmy. Zaliczyliśmy jeszcze gofra z bitą śmietaną ( tu się Kubuś dzielił) ale szybko go spałaszował (najlepsze są pod Arkadami), przy okazji Kubuś pogonił gołębie na rynku. Na koniec naszej wyprawy pojechaliśmy jeszcze do „Małych Ekspertów” na Mazowiecką, zaopatrzyliśmy się w kilka pomocy i padnięci wróciliśmy do domu.

Wieczorem dużo już nie zrobiliśmy tylko masaże i kilka zadań stolikowych.

Piątek i sobotę spędziliśmy już w domciu, był wypad rowerami po naszej pięknej okolicy, masaże i ćwiczenia – tak jak codziennie. W sobotę ścięłam Kubusiowi grzywkę, bo już mu przeszkadzała. Kubuś ostatnio wyręcza Basię w opróżnianiu zmywarki. Segreguje sztućce, talerze itp.

Dzisiaj uspołeczniania kolejny dzień- pojechaliśmy na pizzę do Kowalewa, Kubuś nie był zadowolony, bo oderwaliśmy Go od bajki „Barbie Calineczka”- uwielbia (sam włącza na YouTube, wczoraj oglądaliśmy Akademię Księżniczek z Barbie, też sam włączył, a  dzień wcześniej Księżniczka i Żebraczka. Trochę nas to cieszy, że interesują Go nowe bajki. W bajkach z Barbie najbardziej mu się podobają zwierzątka, pieski, kotki itp. A, że lubi Barbie? No cóż. Lepiej niż jakieś japońskie dziadostwo pełne przemocy z potworami, wrzaskami i flakami na ekranie. Więc pizzę Kubuś spałaszował pięknie, jedząc nożem i widelcem (dzisiaj Rafał Mu pomagał), pizza była z kurczakiem z curry ( czego nie wiedzieliśmy) baliśmy się, że Kubuś nie tknie, a On spałaszował aż się kurzyło. Potem do domku, kąpiel z lalką przebraną przez Kubusia do kąpieli w basenie. Biegi, skoki, pękł nam wąż ogrodowy i zrobiła się fontanna, która bardzo się Kubusiowi podobała.

Fotogaleria:

Dzisiaj wreszcie przyszła diagnoza od Pana Przyrowskiego, dużo rzeczy się powtarza, znów jest masaż Willbarger- jutro zaczniemy. Z nowości to hulajnoga i hamak- na leżąco, siedząco i na boku, kręcenie na fotelu obrotowym. No i teraz trzeba będzie Kubusiowi kupiś hulajnogę i hamak (obecny jest wypożyczony z przedszkola). Z kasą, jak to z kasą nie za wesoło (jak zawsze). Tym bardziej, że teraz były nie planowane  wydatki, komputer- doszło do wymiany dysku, dvd- jakoś jeszcze działa, komin jeszcze nie naprawiony. Jeszcze wizyta Rafała u lekarza- nie planowana i naprawa auta. Tak to bywa.

Ale co tam, weselmy się, bo w czwartek Kubuś ma 5-te urodzinki. Mamy nadzieję, że Jego życzenia się spełnią.

To byłoby na tyle, pozdrawiamy Wszystkich „czytaczy”.

Do usłyszenia niebawem.

Did you like this? Share it:
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
3 komentarze
  1. MonikaM napisał(a):

    Mam nadzieje, że szykujecie Szkrabowi jakąś mega niespodziankę:) Cieszę się, że nie tylko ja czuję się trędowata:) Ale powoli się do tego przyzwyczajam:) mega buziaki dla Kubusia:)

  2. Monika mama Roksany napisał(a):

    „Dydy” to zapewne jakaś groźba:D A tak na serio to dużo się u WAS dzieje,zazdroszczę:) Do nas nikt nie chce przyjechać,a Roksi z jedzeniem na bakier,więc nie da rady jej gdzieś zabrać,posadzić i się pożywić.

    Roksi też ma niedługo urodzinki . Strasznie dużo sierpniowych dzieciaczków:)

    Buziaki dla Kubusia i reszty familii:*

    • admin napisał(a):

      Ostatni nasi goście mają podobny problem jak my z Kubusiem, więc są wyrozumiali. Dla większości świata nie istniejemy, jesteśmy jak trędowaci.
      Zobacz na komentarze na innych blogach-komentują Ci, co mają podobny problem.
      Osoby których problem autyzmu i innych zaburzeń nie dotyczy- albo nie wiedzą co powiedzieć (bo nie rozumieją problemu), albo mają to gdzieś-bo to nie ich problem.
      Pozdrowionka!!
      Rafał

Dodaj komentarz

Wpisz treść poniżej. Spam i niecenzuralne wypowiedzi będą usuwane.

Uzupełnij działanie