Tag-Archive for » Turnus rehabilitacyjny «

Zaległy wpis poturnusowy

Z powodu awarii komputera, nie było jak dodać wpisu…

Nadrabiam zaległości:

Niedziela.

Niestety kolejna wycieczka nas ominęła, Kubusiowi problem z pęcherzem do tego boleści żołądkowe moje i Kuby. Nie ryzykowaliśmy. Dzień spędziliśmy na pobycie w pensjonacie –zabawach, sekwencjach stymulacyjnych i drzemce.

Poniedziałek

Zaczynamy terapię, zajęcia . bieganina po piętrach. Już zaczynamy konsultacje indywidualne –rodzic terapeuta. Kubuś na śniadaniu pięknie wszedł do stołówki, zjadł spokojnie, to samo na obiedzie.

Po obiadku wycieczka do Szczawnicy wyciągiem na Palenicę. Niestety my jedziemy tylko do Szczawnicy, idziemy do parku, zaliczamy plac zabaw –świetną karuzelę, idziemy na konie. Przechodzimy między straganami, gdzie jakiś sklepikarz widząc wielkie zainteresowanie Kubusia układanką ze zwierzątkami(takie chińskie drewniane puzzle, z jednej strony alfabet z drugiej cyfry), twierdzi aby mu je na pewno kupić bo to mu najmniej pół godziny zabierze , na co ja, że tak, akurat -góra 5 minut, na co facet niemożliwe, że sam układa w 10 minut. Zbaraniał, Kuba ma już takie układanki i układał też w Navicie, potwierdza się to. Marna pociecha, wolałabym, aby potrafił normalnie mówić, niż układać puzzle ponad swój poziom

Wskoczyliśmy jeszcze szybko na zakupy owocożerne i szybko do autokaru. Zdążyliśmy, byliśmy drudzy.

Wróciliśmy, za godzinę kolacja , w tym czasie wyjście na plac zabaw, Kubuś bardzo lubi karuzelę , huśtawki, drabinki, zjeżdżalnie. Może hasać do woli, no i rzekę i wrzucanie kamyczków do wody.

Poniedziałek

Zaczynamy „orkę „, zajęcia –bieganie po piętrach, bo każde zajęcia w innym miejscu. Podanie Kubusiowi leku o odpowiedniej porze, dzisiaj wolne od słuchania Johansena. Osoba do której chodzimy po prośbie ( bo laptop nasz nie działa-kręci, kręci i staje –chyba coś z napędem) zaczyna się czuć źle; gardło, podejrzenie anginy. Jutro pójdziemy do  Danusi, mamy Justynki (blog pomagamy Justynce).  Pomiędzy zajęciami mamy przerwę , więc Kubuś zakłada kamizelkę obciążnikową albo idziemy na plac zabaw-pogoda bajeczna.

Wtorek

Dzisiaj to aż na planie aktywności kolorowo od zajęć, tak jak tydzień temu :muzykoterapia, zajęcia grupowe-grupa liczy 5 osób; tak zazwyczaj dzieci były podzielone. Dzieci ogólnie jest 30-tka na Turnusie. Są dwie grupy A i B, każda grupa jest podzielona jeszcze na kolejne podgrupy, my jesteśmy grupą E. Kolejne dzisiejsze zajęcia to:SI, logopeda, zajęcia indywidualne. Rano był basen, ale my nie byliśmy, Kubuś jeszcze często siusia, więc nie ryzykowaliśmy.

Przed obiadem Kubuś dal mega upust swoim nerwom, krzyk niesamowity, poprosiłam o interwencję pani Moniki. Po 5 minutach weszliśmy. A ja mam teraz doła .

Środa

Wczorajszy dołek był straszny, rozmowa przez telefon z Rafałem pomogła.

Lecimy dalej z zajęciami, chodzimy nad strumyk, patrzymy, wrzucimy jakiś kamyczek do wody. Porozmawiam z rodzicami dzieci. Tak dzień za dniem, jeden lepszy, drugi gorszy. Taki los nam ‘ktoś ‘zesłał.

Czwartek

Dzisiaj była ostatnia wycieczka, zwiedzaliśmy wąwóz Homole. Na początku Kubuś był nawet przed panem Kubą(nasz przewodnik ), potem zaczęliśmy pstrykać zdjęcia , droga była coraz trudniejsza ,wiec byliśmy coraz bardziej z tylu. Droga wyboista po kamieniach, po mostkach, po schodach w górę. Trudna droga, ale jaka za to nagroda nas czekała na samej gorze???? Piękne widoczki, plac zabaw, płatna trampolina i uwaga!!! Krowy, a nawet stadko krów z wielkimi dzwonkami na szyi. W dole pasły się owieczki. Widoki fantastyczne, w drodze powrotnej pasły się konie. Oczywiście Kubuś strasznie mnie ciągnął do zwierząt. W autokarze patrzył sobie przez okienko.

konieKonie

krowyKrowy

Mały Kuba prowadzi dużego KubęMały Kuba prowadzi na szlaku dużego Kubę

Mały Kuba, duży KubaMały Kuba i duży Kuba

na placu zabawNa placu zabaw

po schódkachpo schódkach

przez okienkoPrzez okienko…

z Kacpremz Kacprem

z Szymkiemz Szymkiem

Wieczorem było ognisko, pieczenie kiełbasek-piekliśmy razem kiełbaskę, Kubusiowi bardzo smakowały, nie mógł się od nich oderwać. Przy ognisku było pożegnanie Turnusu, rozdanie dzieciom dyplomów. Kubuś jest już strasznie zmęczony, ja tez.

Do ciemności były pogadanki i rozeszliśmy się do pokoi.

DyplomyDyplomy

Dyplomy 2Dyplomy..

OgniskoKiełbaski 🙂

po dyplomiewidać, że smakowały

z PaniamiZ Paniami

Piątek

Dzisiaj ostatnie zajęcia, spotkanie z panią Moniką, omówienie wskazówek na sierpień. Dostałam nawet burę , ale taką małą, a Rafał pochwałę.

Kubuś fantastycznie pracował podczas tego naszego spotkania w trójkę z panią Monika.

Musze się teraz spiąć i zobaczymy jak to będzie nam szło. Dostaliśmy pracę na cały dzisiejszy wieczór, no i kurcze przy zdaniu relacji pani Monice przed kolacją, no jak nic działa.

Trzeba to wszystko wcielić w życie.

Jutro przyjezdna Rafał po nas, miało być inaczej . Miał już być dzisiaj z Basią i mieliśmy zostać w innym miejscu (tam gdzie nocowali jak nas przywieźli) do niedzieli albo poniedziałku, ale finanse się zmieniły i tak wyszło.

Sobota

Wstaliśmy na śniadanie, właściwie to ja wstałam a Kubuś został poproszony chyba z 10 razy o wstanie. W końcu doszło do rozpaczy kompletnej i wstał z wrzaskiem . myślał, chyba że znów zajęcia??? Plan nie pomógł , tłumaczenie pokazywanie. W tej rozpaczy poszliśmy na śniadanie, trochę się uspokoił. W czasie śniadania była wymiana adresami, pożegnania. Bardzo miło.

Do 9 byliśmy już spakowani, czekaliśmy na Rafała, pojawił się o 9.40, pędziliśmy biegiem do Niego, bo byliśmy akurat na placu zabaw. Tęskniliśmy ogromnie, Kubuś też –było to widać część bagażu już była na dole, o godzinie 10.30 wyjechaliśmy z Ochotnicy. Rafał wyjechał z domu o 3.30, a dojechaliśmy na 19 . Cały czas On prowadził . Nie puścił kierownicy. Basia nas powitała równie stęskniona, my tez za Nią tęskniliśmy. Cieszymy się , że już w domu.

W domu

Niedziela 28.07, powitaliśmy niedzielę w domu. Kubuś spał z Rafałem, ja z Basią. Kubuś miał przeogromny problem, aby wejść wczoraj do swojego pokoju, nie było mowy aby tam spał. Kubusiem w końcu zajął się Rafał, a ja miałam czas na poniunianie się z Basią.

Poranek nieco krzykliwy, zaczęliśmy śniadaniem i zrobieniem planu wg. Pani Moniki, początkiem zajął się Rafał i wiecie co, przez dłuższa część dnia wszystko skutkowało-makaton też-machałam do Kuby non stop, jak gdzieś mi uciekł z oczu , po wołaniu pojawił się. Było dzisiaj kapanie Kubusia w basenie, szaleństwa z tatą. Próbowaliśmy odpocząć , chyba trochę się udało.

Wyjaśnienie

Kochani , na pewno co niektórzy zauważyli banerek i informację o zbiórce na turnus i rehabilitację. O tej zbiórce dowiedzieliśmy się tak jak ukazał się baner, parę dni temu. Złożyliśmy zapytanie w sprawie turnusu, zanim dostaliśmy papiery i wysłaliśmy zwrotne informacje, ale to wszystko strasznie długo trwało. Wiedzieliśmy, że zgoda będzie ale dokładnie kiedy nie. Wiedzieliśmy tylko, że będzie mało czasu na zbiórkę turnusową, więc poprosiliśmy o zmianę celu-rehabilitację, bo to trzeba bez przerwy-wiec jeśli ktoś może nas wesprzeć to bardzo prosimy. Rozliczenie jest podobnie jak fundacji „Zdążyć z Pomocą” do ośrodka terapeutycznego –w naszym przypadku Prodeste, Navita , Przyrowski. Chcemy się wybrać do Opola po wskazówki do lepszej pracy z Kubusiem pod okiem pani Moniki, jak znajdzie dla nas czas to będzie to jesień. Czekaja nas badania w sierpniu w Warszawie, a od września-października powrót do pracy z Navitą, dalsze diagnozy i płyty Johannesa. Kolejna diagnoza u Przyrowskiego, marzy nam się zimowy Turnus z Opolem z Prodeste. Dużo będzie się działo, dużo pracy. Wrzesień wyprawka Kubusia do szkoły. Chcieliśmy Wam tylko tą sprawę  wyjaśnić.

Cieszymy się przeogromnie, że Aleks zebrał pieniążki . bardzo się cieszymy. Wszystkiego dobrego dzielny Tygrysie w dniu urodzin.

Pozdrawiamy Was wszystkich serdecznie.

Zaszki.

 

Pamiętnik z turnusu w Ochotnicy Dolnej-tydzień pierwszy za nami

Niedziela
Wyjazd z Wielkiej Łąki-o 6.30, dwie godziny prowadzę ja, potem przekazuję kierownicę Rafałowi. Basia przeziębiona, ogląda podczas jazdy filmy. Kubuś zasypia i śpi, śpi i śpi od Łodzi do Krakowa, też przeziębiony). Nigdy nie śpi w dzień, ale tego dnia wcześnie wyciągnięty z łóżka, owinięty kocem i do samochodu. Bronił się przed zamknięciem oka, ale jednak zasnął i sobie smacznie śpi. Gdzie się dało, aby skrócić jazdę –oczywiście zaliczyliśmy odcinki autostrad, także trasę Wielka Łąka-Ochotnica pokonaliśmy w rekordowym czasie trochę ponad 7 godzin, jak trasę do Opola. Po rozpakowaniu poszłam z Kubusiem na obiad. Rafał pojechał z Baską na miejsce innego noclegu, wieczorem wrócili na zebranie organizacyjne. Przekazanie grafików dnia. Dużo tego.
Aklimatyzacja dzieci i rodziców, widzimy twarze z blogów zaprzyjaźnionych –powitania, uśmiechy. Och jest też nasza była pani Ewelina (poprzednia terapeutka), jest obecna pani Monika. Kubuś niespokojny, nerwowy na stołówce, na placu zabaw się wycisza.
Smutne pożegnanie z Basią i Rafałem, pierwszy raz gdzieś na tak długo my sami z Kubą bez nich.
Czy damy radę????

Jeszcze chwila z tatą

Jeszcze chwila z tatą

Jeszcze chwila z tatą 2
Poniedziałek
O 8-mej rano śniadanie, Kubuś ma problem ze wstaniem, ja trochę też, ale poranna toaleta –sprawdzenie planu dnia i lecimy na śniadanie. Znów jest marudny, pokrzykuje, za głośno na stołówce dla niego, siedzimy –wycisza się –uspokaja  nie chce jeść płatków czekoladowych (w domu uwielbia), zjada kanapki. Pędzimy na zajęcia w grupie, Kubuś i siedmiu innych chłopców (jesteśmy podzieleni na grupy), zajęcia z muzykoterapii, z logopeda. Obiad, wyście na spacer w deszczu, byliśmy w pobliskim sklepie, do którego jest kawałek drogi-ok. 1 km- na lodach -Kubuś zadowolony. Do tego wycieczka , która trwała trzy godziny. Ale za to piękne widoki. Promenada –Szczawnica, fontanny-góralka nalewająca z dzbana wodę, pijalnia wód mineralnych. Pięknie, na powitanie trochę padało, ale potem się wypogodziło. Urocza wycieczka. Dzieci i rodzice bardzo zmęczeni. Ale warto było.

GóralkaGóralka

idziemy do sklepu w Ochotnicy

idziemy do sklepu w Ochotnicy

Przy fontannachFontanny w Szczawnicy

Przy fontannach 2

Przy fontannach 3

Szczawnica

Szczawnica idziemy promenadą

Szczawnica idziemy promenadą
Szczawnica przy promenadzie

Szczawnica przy promenadzie 2

Szczawnica przy promenadzie 3

Szczawnica przy promenadzie 4i cały czas Szczawnica

Szczawnica

Wtorek

Oj, dzisiaj się, działo. Rano wyjazd do Szczawnicy na basen. Kubuś wychlapał się do woli, pan Kamil od Aquaterapii byłby dumny z Kubusia, pięknie leży na wodzie. Potem szybciutko na zakup przekąski, w tej chwili padło na pobliskie rurki ze śmietaną, sztuk 2. Kubuś się oblizywał aż do Ochotnicy. Dużo zajęć miał Kubuś-zajęcia grupowe, muzykoterapia, SI, logopeda, zajęcia z panią Grażynka. A my rodzice zajęcia w grupie , grupa wsparcia. No i jak to bywa przy takich spotkaniach polały się łzy. Trudne spotkanie, dające do myślenia np. mieliśmy sobie zaznaczyć w kole ile przeznaczamy czasu na dane rzeczy w swoim obecnym życiu, miesiącu, tygodniu itp. To ćwiczenie dało do myślenia i do być może przestawienia kilku rzeczy. Być może się to uda.
No i niezwykła rzecz tego dnia, to zdarzenie, które miało miejsce podczas mojego przeglądania grafiku na tablicy, co gdzie? jakie zajęcia ??? Staliśmy razem z Kubusiem na korytarzu, a nagle Kubuś „MAMA”. A mnie zamurowało, trzeci raz usłyszałam „Mamo” w ciągu 5 lat.

Gdzie dzisiaj nas poniesie

Gdzie dzisiaj nas poniesie?

tak patrzy przez okienko w autokarze jak jedziemy

tak patrzy przez okienko w autokarze jak jedziemy

Środa
Dzisiaj troszke mniej zajeć, zajecia grupowe i SI, do tego moja rozmowa z panem Radkiem na temat Kubusia.
Kolejna wycieczka na gorę Wdżar, z wielkim bólem i strachem, ale zdecydowałam, że wjadę na tą górę –krzesełka dwuosobowe, trzymałam Kubusia z całej chyba swojej siły, jemu się bardzo podobało. Choć chwilkę przed zjazdem i zakończeniem zaczął marudzić. Ale nie żałuje, było warto, trzy mamy zdecydowały się wracać wyciągiem, reszta schodziła. Trasa bardzo trudna, jeśli ktoś z was był w Skalnych Miastach to podobne zejście było tutaj. Ale daliśmy rade, choć każdy krok musiał być przemyślany i bardzo ostrożnie stawiany a niestety Kubuś strasznie mnie ciągnął, Jemu się spieszyło i musiałam go stopować. Ale przeszliśmy…
Ciężko jeszcze z jedzeniem i pokonaniem krzyków i hałasu na stołówce, Kubusiowi nie jest z tym lekko, ma problem z wchodzeniem, z jedzeniem. Dopiero jak maleje liczba uczestników na stołówce, zaczyna coś zajadać.

gora Wdżar

góra Wdżar gora Wdżar 2

gora Wdżar 3

i oto wyciąg…wyciąg

Smok na Górze Wdżar

Smok na Górze WdżarSmok na Górze Wdżar 2

Widok z góry WdżarWidok z Góry Wdżar

Szczawnica

Zejście w dół

Szczawnica 2

Czwartek
Dzisiaj znów u mnie łzy poleciały na kolejnych zajęciach-tym razem padło na muzykoterapię dla rodziców. Cztery utwory, opis do charakteru kobiety. Niby łatwe –z pozoru, ale jakie psychologiczne. Czwarty utwór był utworem, który ostatnio moja Basia gra na pianinie, jak go usłyszałam to polały się łzy kompletnie.
U Kubusia zajęcia grupowe-o dziwo dobrze, ładnie pracuje panie go chwalą, zajęcia indywidualne podobnie. Pani Grażynka która jest opiekunem i zarazem osoba pracującą indywidualnie z Kubusiem, też chwali Kubusia. Już nauczył się nowego gestu, bardzo wiele dają piktogramy –obraz bardzo przemawia do Kubusia.
Popołudniu nasza grupa miała wyjście na zwiedzanie okolicy Ochotnicy, góry, zjadanie z krzaczka jagód, oglądanie z bliska brązowej krowy- Kubuś nie mógł oderwać wzroku od tej krowy. Piękne tereny, wymęczeni pozytywnie.

na placu zabawna placu zabaw

Spacer

Spacer

Piątek
Rano, po śniadaniu o 9-tej wyjazd na basen do Szczawnicy, znów pluskanie –masowanie ciałka i szaleństwa w wodzie. Szybkie wyjście wcześniejsze na zrobienie zakupów, brakuje nam owoców –więc większy zakup, jeszcze wpadliśmy do sklepu papierniczego, gdzie były książki – no i zaczęło się przeglądanie książeczek ze zwierzątkami-wyszliśmy z trzema –jedna została już „zaliczona” w autokarze w drodze powrotnej do Pensjonatu, była z naklejkami. Potem Kubuś miał zajęcia grupowe, a potem krótką przerwę i zajęcia indywidualne. Ja w tym czasie jak nie mam zajęć to do wyboru albo piorę, albo sprzątam w pokoju, no albo rozmawiam z mamusiami. Próbowałam czytać, ale to myśli lecą co tam robi Kubuś i nici z czytania
Wieczór spędziłam z Kubusiem w pobliskiej całodobowej opiece medycznej, czekaliśmy na lekarza- Kubuś ma znów chory pęcherz, dostał leki. Pokazał gest „pomoc” i wskazał na siusiaka. Zapomniałam jeszcze wspomnieć kilka dni wcześniej wyciągałam Mu drzazgi z rączek, trzy wieczorem, a resztę w ciągu snu –innej możliwości nie było. Strasznie krzyczał, a w śnie było spokojnie.

Sobota
Zaplanowana wycieczka od 9-tej do 16-tej rejs statkiem po jeziorze Czorsztyńskim, zwiedzanie zamku w Czorsztynie, a nas nie było. Kubuś wczoraj miał podniesioną temperaturę, w nocy też, po śniadaniu szef Pensjonatu podjechał po leki do apteki, bo wczoraj już były zamknięte. Doszły nam obojgu jeszcze jakieś niestrawności, mnie coś połamało w okolicach szyi. Nie mogę jej skręcić w prawo.
Tak to jest. Myśleliśmy, że może choć w niedzielę coś wyjdzie z wycieczki, zobaczymy po nocy i rano. Wtedy zadecydujemy.

Oczywiście pokój służy nam też jako miejsce zajęć, tu lepimy, ćwiczymy, słuchamy Johansena…

Ach , jeszcze wieczorkiem spędziłam na miłej rozmowie z mamą Frania blog „dzielny Franek”. Kubuś skorzystał z tabletu Frania, swój wysłużony, popękany odłożył na bok. Tamten fajniejszy.

jak w karecie

jak w karecie
nóżka na nóżkę nawet podczas snu

nóżka na nóżkę nawet podczas snutaki tam spacer

taki tam spacertaki tam spacer 2

z poważną miną lepi

z poważną miną lepi

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim, bez pomocy których nie udałoby nam się tu znaleźć !!

Z całego serca!!

Pozdrawiamy serdecznie Zosia i Kubuś

 

Wpis na szybko

Wpis na szybko.

Witajcie kochani, troszkę nas nie było-najpierw niemoc spadła na nas, potem problem z wyjazdem na turnus, więc zamiast wpisów –pisanie apeli i wysyłanie.

Dziękujemy Danusi –mamie Justynki, za wpis o Kubusiu, o aukcjach Allegro, a także Kasi mamie Miłoszka, Beacie mamie Aleksa .Dziękujemy Ani Kobielarz za pomoc ofiarowaną Kubusiowi-dziękujemy Ci Aniu serduchem.

Wczoraj wystawiliśmy szklankę-wazonik zrobiony przez panią Teresę Arentewicz-logopeda Kubusia.

Jak tylko się dowiedziała o aukcji, zaraz go podarowała. Dziękujemy pani Teresko.

wazonik decoupage

 Jeśli chodzi o sprawy turnusowe-nadal duże braki finansowe. Kilka dni temu złożyliśmy wniosek o dofinansowanie do turnusu z POPR w Golubiu, jeszcze nigdy się nie staraliśmy, to mogliśmy. Choć cyrk przy składaniu był nieziemski. Pani przyjmując nasz wniosek do wydania nowego orzeczenia o niepełnosprawności, ważne do końca czerwca, zaproponowała nam komisję na 17, gdzie powiedziałam, że tego dnia możliwe, że będziemy na turnusie, na co pani, że może 27, nie jeszcze będziemy (wyjaśniłam,że zaraz złożę wniosek o dofinansowanie i nie wiem, czy pojedziemy ale gdyby to niech już wiedzą). Pani zaproponowała, że przejdziemy do innej pani, która odpowiada za dofinansowanie, okazało się, że dofinansowania nie możemy dostać bo orzeczenie do 30 czerwca, turnus jest od 14 lipca, nie będzie ważne i nie można. Oczywiście ciśnienie mi się podniosło, ta druga pani poszła i zadzwoniła do lekarza ,kiedy wcześniej można, bo jeszcze mamy 10 lipca orzeczenie w Poradnii PP, to jak bez orzeczenia o niepełnosprawności. Okazało się, że możemy być 3 lipca –jeśli chodzi o niepełnosprawność, powiadomienie przyjdzie pocztą. Jak żyć w tym kraju, no jak żyć???

Przed nami jeszcze Opole, testy, rozmowy z naszą panią Moniką, bardzo się cieszymy z tego spotkania-bardzo polubiliśmy panią Monikę, do wszystkiego podchodzi (jak na razie:) ) profesjonalnie, troszkę długo ostatnio czekaliśmy na komentarze do przesłanych filmów, no cóż zarobiona jest i tyle.

Ale warto było usłyszeć pochwałę, co tam ja –Kubuś moi kochani idzie do przodu, to na razie tyle z filmów, bo wysyłam ich trochę, dzisiaj znów kolejna 20-tka

Piktogramy u Kubusia sprawiają się znakomicie. Dużo nowych zadań z SI. Kubuś się nauczył dodawania, polubił znów rysowanie, plastelinę-ostatnio ulepił biedronkę, układamy zdania z obrazków, dzieje się dużo , dużo. Kuba co chwilę czymś zaskakuje.Nawet już Rafałowi mówi niektóre głoski. Pracy dużo, wiadomo, ale jak do przodu to cieszy. Tylko te upały –ciężko znosi.

Jeszcze trochę i napiszę co w sprawie szkoły, co nieco się wyjaśnia.

Co u naszej Basi???

Była w szpitalu, no i znów ma termin na kolejne badania, ale to dopiero w grudniu. Natomiast co nas bardzo martwi, to fakt iż Basia i Kuba mają skierowania do Poradnii Fakomatoz w Bydgoszczy, na razie tam, potem chyba się przeniesiemy do tej przy CZDZ??? Bo w Toruniu nie polecają.

Dlaczego ?? ze względu na NF-1. Szok??? Tak ,ogromny, oswajamy się z tą myślą, wizyta jest dopiero w grudniu, do tego czasu może się przyzwyczaimy??Co tam możemy zobaczyć i usłyszeć.

Jedno dziecko jak choruje, to ciężko a dwoje to już za dużo.

Ten rok dla nas jest straszny, nerwy, pytania, łzy i tak w kółko. Powiem szczerze, jak weszłam na stronę tej poradni Fakomatoz w Bydgoszczy-poryczłam się, miałabym teraz tam jechać ?? Nie dałabym rady. Naprawdę. Jestem potwornie zmęczona, nie będę zanudzać jak się czuję i co mnie boli, bo nie o to chodzi. Rafał podobnie, w pracy ciężko i nie wiadomo jak to dalej będzie. Ogłoszenie o sprzedaży domu na razie wstrzymane, dostaliśmy kilka informacji z kilku krajów, jak to wszystko wygląda. Pożyjemy zobaczymy, co ze szkołą –jeszcze musimy sprawę dopiąć i praca.

Barbara nawet zdała do następnej klasy, dzisiaj pojechała na festyn i piknik szkolny i potem jeszcze parafialny przy swojej szkole, będzie wolontariuszem w czasie imprezy-bardzo jest podekscytowana tym faktem.

W tamtym tygodniu byliśmy na koncercie „Szare błogosławieństwo” ,wystąpił Basi szkolny chór , Kacper Kuszewski, Maciej Miecznikowski – prowadzący „Jak to leciało”, Natalia Sikora i jeszcze wiele osób. Wrażenia niesamowite. TU dla chętnych krótka wideorelacja, a TU fotogaleria

Jeszcze wracając do tematu Kubusia…

Obecnie Kubuś jest w trakcie badań z krwi, moczu, będą jeszcze z kału. Na razie wszystko  jest bardzo dobrze, czekamy na następne wyniki –jeszcze kolejny tydzień.

To na razie chyba tyle???

Prosimy o zaglądanie na nasze allegro, będą wystawiane kolejne rzeczy. Dziękujemy za zakupione cegiełki. Bardzo, bardzo, zbliżamy się do turnusu, tak bardzo chcemy na niego jechać-chyba nie będziemy żałować.

Pozdrawiamy serdecznie

Zaszki.

Nasza walka

Dzisiaj krótko, walka trwa-o szkołę Kubusia, o Kubusia Turnus.

Walczymy , jeszcze walczymy a jak przegramy walkę o szkołę i godną pracę to czekają nas bardzo duże zmiany.

Nadal prosimy o wsparcie dla Kubusia-marzymy by wyjechać w lipcu na turnus terapeutyczny do Ochotnicy

Niestety brak kasy skutecznie oddala nam możliwość spełnienia tego marzenia.

Koszt wyjazdu dziecka z jednym opiekunem to 4600zł…

Bardzo ważne dla nas jest to, że będzie tam Pani Monika z Prodeste, nowa terapeutka Kubusia. 

Jeśli się uda, będzie to nasz pierwszy raz.

Czy „Ktoś” z Was może umieścić naszą prośbę o pomoc w wyjeździe na Turnus,na swojej stronie, przekazać dalej???

Z góry bardzo dziękujemy.

Zaszki

Ząbek

Wczoraj Kubusiowi wypadł pierwszy ząbek, na dole- jedyneczka.

Nie jest do końca  szczerbolkiem ,bo już widać nowy ząbek.

Dzisiaj Kubuś bardzo płakał w przedszkolu, płakał i śmiał się naprzemiennie. Jak przyszłam to znów się rozpłakał, oczy mokre od łez-pogoda chyba tak na Niego działała dzisiaj ,też taka zmienna.

Po przedszkolu byliśmy u naszej Pani Tereski -logopedki.

Co osiągnęliśmy w wymowie i powtarzaniu ,cały czas się utrzymuje. Ale ciężka to pracą.

Kubuś w tamtym tygodniu nauczył się chodzić na piętach, trzy dni robiliśmy –nie wychodziło i daliśmy spokój ,bo zaczął chodzić na paluszkach. Pewnego dnia przyszedł z przedszkola i zaczął iść na piętach.

Jeśli chodzi o szkołę , cały czas czekamy na decyzje.

Powielamy prośbę o pomoc w wyjeździe na Turnus do Ochotnicy.

Może ‘Ktoś” może nam pomóc???Wpłaty można dokonywać w załączniku „Jak nam można pomóc”- oczywiście na subkonto w Fundacji Zdążyć z Pomocą.

Fajnie byłoby wyjechać na ten Turnus rehabilitacyjny ,(może w tym czasie lub po?Coś by załapało  u Kubusia z mową, lub zwiększyłaby  się komunikacja???)

Chcielibyśmy pojechać ale czy będzie nam to dane???

Pozdrawiamy.

Zaszki

 

Ps. Tam gdzie ostatnio chodzimy wspomagająco na zajęcia to do starego miejsca -„Fizjodar”-tylko nazwa się zmieniła na „Navita”, no i poszliśmy bo kilka ludzi też się zmieniło.