Tag-Archive for » terapia «

Powspominamy ,dziś optymistycznie,tylko.

Witajcie Kochani.

Pobiliśmy chyba rekord w nie pisaniu. No cóż wybaczcie jak zwykle wiele się działo –złego i dobrego. Czasem niemoc sprawiała ,że zwyczajnie człowiek zmęczony . Nic już się nie chciało.

No teraz jest podobnie ,mamy dopiero październik a my zmęczeni. Dzieje się dużo, chyba jak na mnie za dużo. Przyznaję już nie daję rady, spinam się w wielu sprawach i rzeczach –muszę je zrobić i już.

Wakacje minęły jak dla mnie za szybko ,zdecydowanie. Było milutko ,choć czasem bardzo nerwowo.

Kubuś ma pieska to już wiecie, piesek a właściwie sunia rośnie jak na drożdżach , apetyt ma chyba za pięciu. Nauczyła już się kilku rzeczy a mianowicie: pozwala Kubusiowi na położenie się na niej(na razie przez krótką chwilę). Podaje łapkę, czasem przybija piątkę( to musimy dopracować) ,doskonale umie czekać przy misce pełnej jedzenia, jak się nie pozwoli nie ruszy. Uwielbia z nami być a to chyba najważniejsze, uwielbia z nami spać. Często śpi z Kubusiem . Polubiła się z naszą kotką Luną, ganiają po całym domu i szaleją. Mamy nie raz z nich ubaw nieziemski. Uwielbia się kąpać ale nie lubi jak myję jej zęby. No cóż dopracujemy. Świetnie gra z nami w piłkę, uwielbia meczyki, spacery .

Fajny Piecho z naszej suni Lili.

Kubuś ostatnio był chory przez dwa tygodnie, przez ten czas zaczepiał Lili, głaskał(czasem za mocno) Lili to nie przeszkadza, dzisiaj Go polizała po ręce, nawet nie zajęczał. Wręcz się podstawiał. To Ci Kubuś.

Kubuś nie był na swoim pierwszym zakończeniu roku szkolnego, byliśmy w tym czasie już w biomicusie  na turnusie. Kubuś miał kilka godzi codziennie zajęć , przez pierwsze dni było ciężko ale w  końcu przyzwyczaił się i było super. Mieszkaliśmy w hotelu Fundacji „Dzieciom”. Było sympatycznie, po zajęciach robiliśmy w hostelowej kuchni obiadek i na miasto. Kubuś wyjeździł się metrem, autobusami miejskimi, tramwajami. Bardzo ta jazda mu się podobała, pilnował się kiedy ma wysiąść.

Jeździliśmy na przeróżne place zabaw, dwa były oddzielone ponad godzinę jazdy. Ale za to jakie najlepsze w Warszawie. Zjedliśmy tonę lodów. Dwa tygodnie szybko zleciały.

Wracaliśmy smutni do domu, tak nam się podobało. Przejazdy po Warszawie na czas turnusu za darmo ,turnus za darmo. Tylko wyżywienie w swoim zakresie.

Po powrocie po kilku dniach zawitała do nas w odwiedziny moja rodzina z Kanady, było masę radości.

Potem Basia wyjechała do cioci. My przygotowaliśmy się do drugiego i trzeciego turnusu.

Robiliśmy dwa jednocześnie, dwie godziny w Biomicusie a potem od 10 w” Centrum mowy i Ruchu Elf”. Dwa pierwsze dni masakra, Kubuś się docierał ,poszło ,załapał. Na moje „oko” super mu szło. Miał codziennie Moralesa , Neurologopedę, Metodę Krakowską, Si ,terapię ręki, pedagoga, sprawdzaliśmy funkcję pokarmową. Wyszły bez zarzutu. Dobrze je ,przeżuwa, dobrze pije, połyka. Uf. Choć „coś” wyszło Oki.

Zmęczeni byliśmy , o godz 14 Kubuś jadł obiad, mieszkaliśmy w domu zakonnym ( tanio, bardzo ładne pokoje, zadbane) dobrze się nam mieszkało. Mieliśmy 5 minut do ELFA z zakonu.

Po wyjściu na obiad ,jeździliśmy po placach zabaw, muzea.

Byliśmy w Muzeum Kolejnictwa ,Muzeum Narodowym , Muzeum Chopina .  Odwiedziliśmy Zoo, masę parków np. Park Saski, Łazienki. Oj dużo by tego wszystkiego wymieniać. Bawiliśmy się znakomicie.

 

Kochani nasi przyjaciele powiemy Wam ,że do Elfa zapisaliśmy się na turnus w lutym. Prosilibyśmy Was( jak możecie nas wesprzeć)o  pomoc finansową, jeśli chodzi o ten turnus.

Będziemy wdzięczni niezmiernie.

Ten turnus a właściwie jego zajęcia bardzo pomogły Kubuniowi. Otworzyły go trochę na nasz świat, zachęciły do wymawiania głosek,sylab,dźwięków.

Spijamy każde słowo ,dźwięk wydany przez Kubusia. Jest to najpiękniejsze z najpiękniejszej chwil. Uwielbiamy  to.

Gdy pytam (dzisiaj) Kubusiu ,którego chcesz loda? Smak cytrynowy? Waniliowy? Itd. Kubuś wyciąga rączkę i mówi „Tego” a mi co ? Opada szczęka do podłogi.

Albo gdy pytam chcesz, ze wskazaniem  „chleb ?’ czy „bułkę?’

Kubuś „bułkę”

Są takie chwile, a ja wtedy fruwam ,tak kochani upajam się tym szczęściem.

Ale aby Kubuś mógł mówić sprawniej, bo to są przypadki. Potrzebna jest dalsza terapia, nie można się zatrzymać , trzeba pracować.

Ja nie chwalę się, ale znów wiele rzeczy nie znanych mi dotąd nauczyłam się pod Kubusia, dla niego. Stosuje je codziennie jedne w ciągu dnia ,po szkole inne dopiero wieczorem przed snem.

I śmiało powiem, że jestem bardzo dumna z mojego synka z Jego postępów. Jestem zadowolona z siebie ze swojej pracy nad Kubusiem ,wiem że czasem padam „na łeb ,na szyję” ale wiem, że bez kontynuacji nie będzie poprawy.

Kochani to dzięki Wam Kubuś idzie do przodu, dzięki Waszym ciepłym słówkom ; Elu CH. Ewciu K. Aniu K. dzięki dziewczyny. Dziękujemy wszystkim za każde ciepłe słowo skierowane w naszą stronę , to bardzo pomaga. Dziękuję mojemu mężowi  za wsparcie .

Dziękujemy za pomoc finansową do tej pory.

Niestety z przykrością stwierdzamy ,że niestety ale finanse się skończyły. Więc jeszcze raz powielamy gorącą wolę do Was kochani, jeśli  możecie wspomóc Kubusiowe zajęcia.

Kubuś pracuje (powiem to już) ze swoją nową Neurologopedką , sprzed wakacji ta sama. A, więc pracuje metodą Krakowską.

Mi zawsze podobała się ta metoda, robiąc  po kolei , dokładnie; nie spiesząc się. Ja to wszystko powtarzam i znów uczę się czegoś nowego.

Kubuś zaczął kolejną 10 biofeedback,  jak skończy tą 10-tkę to będzie już miał ponad 40 sesji. Nie wiem kiedy to zleciało.

Hipoterapia w Szkółce Rycerskiej w Golubiu , dogoterapia -przyjeźdza Pani do nas , ta sama co od konia. Dalej Si, taktylna , Morales .

Nie zapominamy o codziennych wygłupach i wariacjach-to Kuba uwielbia.

Poprawiło się pisanie, ogólnie lubi dalej zagadki np. z Maca, uwielbia Pusy, łączenie kropek , rysowanie. Psocenie się, grzebanie w piachu, ziemi, paplanie w wodzie rękami i kijem (nawet jednocześnie), no i kąpiele, prysznic i tak na przemian. Lubi bardzo się chłopak kąpać, tylko nie dobrze jak płyny jakieś są w pobliżu ,nie patrzy tylko leje do wody, oby tylko  piana była.

Biofeedback

zaczęliśmy przygotowania przed wakacjami, potem Kubuś na całego dał radę w Biomicusie, potem chcieliśmy z Panią Agatą w Navicie, no i po trzech dniach zrezygnowaliśmy . Kuba był pobudzony i nerwowy. Parametry miał nastawione na wyciszenie i koncentrację, a nie było tego widać, przeciwieństwo tego zachowania co w Warszawie . Gdzie np. sam siusiu w nocy wstał, cichutko  i położył się z powrotem.

Zrobiliśmy przerwę, bo to nie tak miało być . Kubuś w tym czasie , pomiędzy jednym turnusem a drugim i trzecim ,miał zajęcia w Fizjosensie w Toruniu, Si –taktylą , byliśmy zadowoleni. Ciągnęliśmy to nawet po turnusach, ale są za daleko od Szkoły Kubusia i odległość jest za duża. Ale myślimy,że jeszcze tam nas zobaczą i usłyszą, ( Pani Doroto , przepraszam właśnie sobie przypomniałam ,jeszcze mam Pani książkę, ale przeczytalam-świetna, pełna humoru, dobrze, że najpierw była decyzja o psie i pies a potem ta książka , bo chyba bym się niezdecydowała na Piecho).

Drugie  podejście do biofeedback, znów w Biomicusie-udane, wręcz superoskie-Kuba już pracował na grach, wcześniej na bajkach. Tu dziękujemy wszystkim terapeutom z którymi Kubuś miał przyjemność współpracować: Pani Marcie, Ani , Oli, Asi, Ani , Panu Darkowi. Dziękujemy jeszcze raz Fundacji, Ośrodkowi Biomicus, Pani Dyrektor za ciepło,za uśmiech, Pani Agnieszce za wyrozumiałość, uśmiech i opiekę w Hostelu, a także Pani Jadzi za rozmowy i wspieranie.

Wróciliśmy  i zaczęły się poszukiwania szukaliśmy , szukaliśmy.

Znależliśmy , Panią Małgosię. Symatyczną osobę i jeszcze z wielkim doświadczeniem w tej materii. Praha, Warszawa, Londyn . Widać ,że zna się na tym co robi i myślę, że bardzo lubi tę pracę.

A Kubuś z uśmiechem wchodzi i tylko czeka czy pani Małgosia nie patrzy , to spróbuje jak smakuje pasta na klamerkach.

Smakosz nam się trafił, smakuje różne potrawy, napoje do picia . Rozochocił się w tym . choć rano ogórek nie smakuje, ale ten sam kawałek ogórka z rana smakuje wybornie wieczorem .

Hm,co by tu jeszcze Wam napisać byliśmy dwa dni nad morzem , Kubusiowe urodziny –symbolicznie na babeczce kupionej na plaży i zapalonej świeczce(cudem odpalonej) dmuchał. To było na Helu. Nasz pies podziwiany, za każde dotknięcie dzieci i starszych ,gdybyśmy pobierali opłatę wrócilibyśmy z workiem pieniędzy

Dziękujemy w tym miejscu Ewce Krawczyk z Gdańska i Jej mamie za ugoszczenie nas. Dziękujemy dziewczyny. Buziaki.

Niestety Rafi nie miał urlopu, nic,przez całe wakacje pracował. Gdzieś tylko popołudniami sobie poskakaliśmy do pobliskich miasteczek. Byliśmy np. w Grudziądzu( tam się poznaliśmy) , piękne miasto, dużo się w nim dzieje. Byliście nad Wisłą? Pięknie, byliśmy użeczeni. Basia była w tym mieście pierwszy raz i się zachwyciła.

Następne miejce i miasteczko – Iława , pozdrawiamy Panią Martę. Pięknie było posiedzieć nad rzeką i zjeść pyszne ciacho.

Byliśmy pod tężniami w Ciechocinku, wiecie że jest tam zrobiona w środku tężni grota solna/weszliśmy tam wszyscy za 11 zł. Wow, wybiegaliśmy się przy tężniach.

Oczywiście przypatrzeliśmy się Toruniowi wieczorem , bardzo późnym podczas magii świateł i iluminacji świetlnych.

Malbork ,Elbląg, te miasta mają w naszym sercu szczególne miejsce.

No warszawa tu też dużo się działo, prześmieszne spotkania z kochaną Anką K. Dzięki Aniu za te pogaduchy.

Gdańsk. Hel –morze,sól uwielbiamy.

Nie uwierzycie ale wszędzie byliśmy z naszym psem.

Nie były to jakieś fantazyjne i ekskluzywne wakacje, ale były nasze wspólne. Bardzo kochane, czasem przekomarzanie kto ma racę, czasem nie jeden foch padł, z przodu ,z tyłu lub z boku.

Ale spędziliśmy je po swojemu, troszkę razem.

Dziękuję wam

Jeszcze kapeczkę o Basi napiszę , co u niej .

A dzieje się oj dzieje.

Basia jest w trzeciej gimnazjum Szkoły Muzycznej w Toruniu, instrument główny Flet poprzeczny, instrument dodatkowy pianino.

Godziny pracy naszej córki najczęściej 8-17, poniedziałki 8-18. Dodatkowe zajęcia; japoński, kompozycje muzyczne. No i uwaga, w tym roku nasze dziecko dostało propozycję gry w orkiestrze dętej.

Wow. Marzenie mi się spełniło.

Już jest po pierwszym koncercie. Zajęcia –próby ma 8-13 we wszystkie soboty. Przychodzi do domu i zasypia. Jest padnięta ale zachwycona, do tego nadal jest w chórze gdzie czeka ich występ we Francji. Ostatni był na Litwie gdzie znów wygrali.

Do tego bierze udział w olimpiadzie z j. polskiego. A, co.

A w sobotę dostała wejściówkę od swojej Pani (instrument) na musical. Cieszy się przeogromnie.

Dumni jesteśmy z Basi, oj dumni.

A nasz Kubunia w drugiej klasie, daje radę , dużo pracy a w tygodniu popołudniu Szkoła Muzyczna tak jako dodatek.

Jak już pisałam lepiej pisze, na lekcjach spokojniej, tak się już  nie denerwuje.

Ale jeszcze dużo pracy przed nami. Ma  jedną zdobytą 5 z przyrody , miał wskazać zwierzęta Afryki, Europy i Azji. Wszystko prócz węża zrobił. Chyba nie lubi wężyków.

Kochani kończę , dzisiaj po tak długim niepisaniu niech do końca będzie optymistycznie.

Następnym razem wspomnę o tych mniej miłych chwilach a chwilami grozy. Dzisiaj optymistycznie. Do usłyszenia.

Mama cała w skowronkach.

Na wesoło

Witajcie Kochani.

Co u nas? Co z Kubusiem?

Otóż Kubuś ma się nieźle.

Poniedziałek fantastyczny, chwalone dziecko, że ładnie wykonywał zadania.

Wtorek, tu jeszcze było ok., nie był Kubuś na basenie, więc poczekałam na Niego godzinkę i poszliśmy na hulajnogę, potem plac zabaw-huśtawka, zjeżdżalnia. A potem zapytałam mojego synka( w czasie powrotu do szkoły)gdzie tu są lody, a Kubuś rączką „tu”.

No i co ???Trzeba było wejść, no i poprosiliśmy jedną gałkę o smaku krówki, największe gałki lodowe, oczywiście tylko u Lenkiewicza. Choć w Sowie też całkiem spore, Kuba też je uwielbia(co ma nie uwielbiać ,jak chodząc w ciąży z Kubusiem zajadałam się czarną porzeczką).

Wróciliśmy do szkoły, Kubuś został na resztę lekcji.

Środa, tego dnia już Kubuś pobudzony, śmiejący się i nie bardzo chciał pracować na lekcji.

Za to dzisiaj aniołek, Pani Marta –logopeda Kubusia, zachwycona.Wczoraj prawie nic nie udało się zrobić ,a dzisiaj powtarzał, naśladował.

Zero,powtarzam zero jakichkolwiek jęków ,marudzenia itp.

Normalnie cud, miód i orzeszki.

No moi drodzy, zapomniałam się pochwalić ,że doszedł nam dodatkowy dość kosztowny wydatek,związany z Kubusiem .

Mianowicie .

Pediatra Kubusia zalecił aby zmienić Kubusiowi wszystkie kosmetyki(po ostatnim uczuleniu), Kubuś ma bardzo wrażliwą skórę, skłoną do alergii, musieliśmy iść w stronę kosmetyków atopowych i do bardzo wrażliwej skóry.

No i zakupiliśmy takie, uczulenie jak na razie zniknęło.

Obecnie skórę głowy Kubusia myjemy Olium, ciałko Lipikarem , a balsam do ciałka SVR do skóry wrażliwej.

Wszystkie te kosmetyki są strasznie drogie, ale bardzo-bardzo wydajne.

Myślimy o zmianie płynu do mycia na Oilatum , jest też bardzo dobry.

Kubuś jak się urodził ,stosowaliśmy i nic się nie działo.

Także, tak to jest .Wydatki nas nie opuszczają a wręcz przeciwnie, jest tego coraz więcej.

Mamy wreszcie ustalony termin w Poradni PP w Toruniu , w sprawie orzeczenia, niestety będzie potrzebne nowe.Będzie ono w maju.

Dzisiaj się też dowiedzieliśmy,że nasze starsze dziecko ma w maju egzamin z jednego przedmiotu muzycznego, jest to przedmiot, którego już w trzeciej klasie nie będzie. Więc maj zapowiada się stresująco.

Dobra. A, teraz dam Wam się trochę pośmiać.

Myję lustro w łazience , no i pod koniec mycia zapiszczało mi pod ręcznikiem. A, Baśka krzyczy z góry, Mamo to Ty tak skrzypisz? Chyba ze starości?

Super, no nie? Stara jestem i tyle.

A teraz trochę humorku, zapożyczonego z Gagi(pamiętacie?Kiedyś tam ,coś skrobnęłam i nawet to wydrukowali).

To poczytajcie.

„Do Łucji, która jest na placu zabaw ,zwraca się babcia koleżanki

Babcia:Dzień Dobry ,Łucyjko , co u ciebie słychać ?

Łucja:Aaa,nic . Kupy nie mogłam zrobić..”

 

„Moja córeczka Daria bawi się klockami ze swoim kuzynkiem Filipem .

Nagle Filip bierze zabawkowy laptop i mówi:

Filip : Daria ,znudziłem się już klockami, wolę popatrzeć na Fejsbuka. „

 

„Piotrek , tata Filipa , wskazuje w sklepie na piżamę –pajacyka  w krowie łaty i pyta:

Tata:Filip , może ja sobie kupię takiego do spania ?

Filip:Chyba cię Chrystus opuścił!”

 

„ Mama: Maksik jutro jest Dzień Kobiet, wszystkie kobiety mają święto.

Maks: Tak? Ale przecież ty nie jesteś kobietą.

Mama :A kim?

Maks: Mamą”

Mama: Zuzia ,kto jest twoją najukochańszą mamusią?

Zuzia:Tata”

 

„Mama:Maju, nikogo nie wolno bić, to brzydko i bicie sprawia ból

Maja: Na ból to Metafen”

 

To życzymy przyjemności Wam kochani, dużo zdrówka.

No i wiecie , jeśli nie macie komu oddać 1% podatku, to prosimy ładnie, możecie wypełnić pit i oddać go Kubusiowi.A ,my podziękujemy.

Do usłyszenia . Zaszki.

Ps. Nie wiem,czy zauważyliście dodałam do „często zaglądamy” ,fajną stronę „Nisza”-uwielbiam ten sklep, nigdy nie nauczyłam się tak profesjonalnie robić na drutach, ale ta pani tak. Lubię do niej zaglądać i podziwiać wyroby, niestety tylko podziwiam i oko cieszę . Sklep jest w Toruniu.

KLOPSIKI

 

Witajcie, och jak ten czas leci????Bardzo szybko.

 

W    poniedziałek Kubuś miał pasowanie w szkole, obeszło się bez problemów.

Chwilami   tylko   sobie   przycupnął z panią Agatą na ławeczce, był bardzo dzielny. Jest teraz bezapelacyjnie uczniem klasy 1a. W poniedziałek wręczył swoim paniom , a następnego dnia jeszcze panu kwiatki. Święto to święto.

Ten wielki dzień uczciliśmy świątecznym obiadem w mieście. Kubuś był bardzo zadowolony.

Wtorki ma zawsze gorsze ,bo zaczyna dopiero o 9 50 i kończy o 14 30. Jest zmęczony, to najgorszy dzień ,choć wczoraj po lekcjach zrobiliśmy zaległe SI, i tu był problem Kubuś się popłakał-był chyba naprawdę zmęczony. Ale to był tylko taki jeden raz , wczoraj byliśmy dopier po 16 w domu, bo Kubuś w środy ma jeszcze logopedę.

Wczoraj w ogóle wszyscy byliśmy padnięci. Baśka nawet zasnęła w aucie.

Nie wiem jak Wy,???Ale nam, przydałoby się jakieś wolne.

Dzisiaj Kubuś robił ze mną obiad, o podbojach kulinarnych w kierunku ciast już słyszeliście ale obiadowych –nie. Więc moje dziecko umyło rączki i zabrało się do pracy. I tu nastąpił problem, bo dodanie składników do mięsa mielonego nie było problemu, natomiast wymieszanie ich –mamy problem. Kubuś się spiął, krzyknął i nie. No to po malutku, spokojnie –udało się dotknął ciasta, które było bardzo zimne, mokre(sami wiecie). Wymieszał,i zaczęliśmy kulać klopsiki, z początku szło opornie to kulanie, ale za chwilkę ok. Bardzo chętnie –od razu chciał kroić pieczarki i cebulę. Potem zainteresował się smażeniem . Po kilku namowach zjadł swoje dzieło.

To był udany  dzień,( bo jeszcze nie napisałam) ,że u logopedy fajnie i spokojnie było-Kubuś tak jest zafascynowany  pani Marty komputerem ,że powtarzał to co chciała. Nawet jak się zapatrzył na swoje układanki i nie powtórzył, wtedy miał na panią spojrzeć.

To cwaniak nasz –szybko powtórzył, żeby tylko oczu od komputera nie oderwać.

To Ci Kubuś.

To chyba na tyle tych wiadomości.

Pozdrawiamy serdecznie, zdrówka życzymy, bo ja znów bardzo przeziębiona . Znów na rzęsach chodzę, ale to znów nockę zarwałam -3 godziny do pani Moniki , wysyłałam filmy-kolejną partię.

Zaszki.

 

Nasza walka

Dzisiaj krótko, walka trwa-o szkołę Kubusia, o Kubusia Turnus.

Walczymy , jeszcze walczymy a jak przegramy walkę o szkołę i godną pracę to czekają nas bardzo duże zmiany.

Nadal prosimy o wsparcie dla Kubusia-marzymy by wyjechać w lipcu na turnus terapeutyczny do Ochotnicy

Niestety brak kasy skutecznie oddala nam możliwość spełnienia tego marzenia.

Koszt wyjazdu dziecka z jednym opiekunem to 4600zł…

Bardzo ważne dla nas jest to, że będzie tam Pani Monika z Prodeste, nowa terapeutka Kubusia. 

Jeśli się uda, będzie to nasz pierwszy raz.

Czy „Ktoś” z Was może umieścić naszą prośbę o pomoc w wyjeździe na Turnus,na swojej stronie, przekazać dalej???

Z góry bardzo dziękujemy.

Zaszki

Morze łez

Witajcie Kochani, nie byłam wstanie pisać. Po prostu co tu mówić rzeczywistość mnie przytłoczyła.

Może ‘kogoś ”denerwują moje ostatnie narzekania???Ale niestety dosięgła nas Polska Rzeczywistość, więc jest jak jest i nie będę koloryzować, że inaczej.

Cały tydzień spędziłam znów na zamartwianiu i załatwianiu Kubusia szkoły, co to będzie i jak.

Dostaliśmy wykaz szkół , w których zostały miejsca –objechałam ,ale żadna z nich nie ma integracyjnej zerówki. W szkołach ,których Kubuś jest zapisany od kilku lat(szkoły prywatne, gdzie nie wiedzieliśmy jeszcze o autyzmie ,nie ma zerówki).

Czekam na odp. Z wydziału Edukacji na moją propozycję , byłam tam – oczywiście po raz kolejny, tłumacząc ,że spać i jeść nie mogę a Oni na to, że mają jeszcze tydzień czasu na odpowiedź.

Byłam w szkole ,którą wybraliśmy jako pierwszą –jest rozwiązanie , ale póki się to nie zamknie nie będę o tym  pisać . Jest też pozwolenie przyjęcia Kubusia do klasy pierwszej z innej szkoły integracyjnej, czekamy na odpowiedź też, ze szkoły prywatnej.

Szukamy najlepszego wyjścia z zaistniałej sytuacji.

Cały czas prowadziliśmy rozmowy z p. Moniką z Prodeste, której bardzo dziękujemy za wsparcie, rady i zaangażowanie.

Wydział Edukacji,wciąż oczywiście to samo pytanie ,dlaczego nie szkoła 31???Powiedziałam to co wcześniej i zdania nie zmienimy, może jedną rzecz tylko dodałam” czas na zmiany ”-nie można wszystkich autystów pchać do jednego worka, trzeba szukać innych rozwiązań ,nie każdy może pracować i chce pracować tą metodą ,jak w szkole 31.

Nie powiem ile mnie to wszystko kosztuje nerwów, łez- przykład 15maj-miałam imieniny-nie odbierałam telefonu, nie chciało mi się ,nie miałam siły znów tego wszystkiego tłumaczyć każdemu z osobna. Dziękuję Kochani wszystkim za pamięć.

Przepraszam, ale mam nadzieję ,że zrozumiecie.

To na tyle w tym temacie.

 

Dzisiaj kochani duże wydarzenie , w dodatku toruńskich „Nowości”ukazała się informacja o Kubusiu, o problemach ze szkołą , o szukaniu środków na Turnus do Ochotnicy z ludźmi z Prodeste.

Pozdrawiamy gorąco nowych czytaczy i mamy wielką nadzieję, że znajdzie się „ktoś”,kto nam pomoże wyjechać na pierwszy Turnus Kubusia.

Bardzo prosimy. Już teraz dziękujemy sercem i  uśmiechem .

Te informacje o Kubusiu ukażą się dzięki wielkim sercom Pani Agnieszce i Panu Jarkowi Wadych.

O artykule dowiedzieliśmy się jakiś czas temu, nic nie mówiliśmy żeby nie zapeszyć.

No i jest udało się . Bardzo Państwu dziękujemy.

Pozdrawiamy Was kochani serdecznie .

Zaszki.

Zalatani

Witamy Was Kochani,u nas gonitwa w załatwianiu spraw , papierach, nowe kłopoty i zmartwienia.
Jak to w życiu.
Dojazd do Opola zabrał nam 6 godzin, spotkanie z panią Eweliną i panią Moniką bardzo owocne. Braliśmy czynny udział w rozmowach ja i mój mąż . Wiele wyjaśniliśmy, wiele wyprostowaliśmy, dostaliśmy nowe sekwencje i wskazówek do pracy stronę A4.
Powrót był bardzo długi , bo wróciliśmy w niedzielę. W piątek pochodziliśmy po Opolu, w sobotę odwiedziliśmy Zoo, byliśmy z Basią (były plany ,że może uda się nam spotkać z Franiem ,no ale się nie udało- Baśka miała by może nową znajomość Opolską???-siostrę Franiową???No ale nie wyszło).
Sobota jak już wspomniałam zdobywaliśmy na całego Opole, Zoo naszej Basi się bardzo podobało. Tłumów nie było, więc dobrze się chodziło. W niedzielę wracaliśmy , bo ja w sobotę źle się poczułam i się zatrzymaliśmy, nie dało się jechać. Siedzieliśmy sami w domu, potem do złego samopoczucia dołączył w sobotę późnym wieczorem Rafał. Święta w domu.
Kubuś był w tygodniu na kontroli u chirurga-już mamy od dzisiaj antybiotyk odstawiony, teraz tylko krem z witaminami do smarowania .
Wczoraj na dwie , dzisiaj już od 10 rano Kubuś był w przedszkolu.
Co do przedszkola sprawa też się wyklarowała, jak nie chodziliśmy zmieniła się pani dyrektor.
Co do sytuacji przedszkolnej napiszę innym razem. Obiecuję dodać fotki z ostatnich dni.
Teraz wybaczcie idę spaty. Pozdrawiam do usłyszenia. Zosia

Wizytacje w Szpitalu…

Witamy Kochani, Przepraszamy za nieobecność ale u nas znów troszkę się działo i sił zbrakło na napisanie
W sobotę Kubuś był z Rafałem na basenie , chłopaki się wypluskali, pozjeżdżali na ogromnej zjeżdżalni.
Kubuś bardzo szczęśliwy-uśmiechnięty i piskający z radości.
Mijający tydzień był bardzo szybki-zleciał nam ,udało się– zameldowaliśmy Kubusia dalej w Toruniu.
Przez trzy dni szukałam okulisty,który przyjmie Basię na badanie dna oka. Dostaliśmy skierowanie przy wypisie w poniedziałek, w ciągu minionego tygodnia Basia musiała mieć to badanie. Lecz wszędzie niestety albo czerwiec, styczeń a w Bydgoszczy kwiecień. Mówimy tu o NFZ.
Więc Rafał wpadł na pomysł aby zadzwonić do NFZ ,oddział w Toruniu i powiedzieć na czym stoimy ,zapytać co mamy robić???
Po co nam skierowanie ,jak po pierwsze okulisty dziecięcego to jak na lekarstwo –prywatnie, i jedno miejsce znaleźliśmy gdzie z czerwca-zrobiła się dzisiejsza środa, pani z NFZ powiedziała-” kto nie chce nas przyjąć w trybie szybkim ,to ma na skierowaniu się podpisać,a oni już się tym zajmą” – tak nam doradzono w NFZ.
Więc Basia ma dziś o 12 .40 badanie dna oka, do powtórzenia. Po za tym byliśmy z nią u laryngologa, (niestety prywatnie)zapalenie ucha, ma antybiotyk i krople. Strasznie bolało ją ucho, nie chciała jechać i w poniedziałek na siłę ,no i teraz jest już smarkata i cała obolała.
Kubuś-wizytujemy w poradni chirurgicznej w Szpitalu Dziecięcym, a dlaczego???Kubuś ma poparzone rączki i jeździmy na zmianę opatrunku.
Byliśmy u znajomych (rok się wybieraliśmy-pierwsza wizyta),mają mały piec w salonie , Kubuś biegł (jak to Kubuś musi spalać swą energię)potknął się , no i nie chcąc się przewrócić ,rączkami oparł się na piecyku.
Płacz, krzyk-u znajomych. W domu część dalsza, jeszcze mam w uszach.
Strasznie , dzisiaj jedziemy na zmianę opatrunku.
W tym tygodniu Opole, pożegnanie z panią Eweliną-powitanie z nową panią (dla nas)Moniką.
Dzieje się u nas, oj dzieje . Ciężko po takich przeżyciach dojść człowiekowi do siebie.
Straszne przeżycie.
Jeszcze tylko podziękowanie dla kilku osób ,które pomogły naszemu Kubusiowi a zarazem i pomogły nam.
Serdeczne podziękowania dla pani Pauliny Osuch
Serdeczne podziękowania dla Andrzeja Dorosz z rodziną
Serdeczne podziękowania dla Hani i Czesia Prei.
Dziękujemy Wam bardzo.
Przepraszam za krótki i chaotyczny wpis ,ale jeszcze we mnie strasznie dużo emocji, z powodu ostatnich wydarzeń.
Pozdrawiam każdego z osobna i trzymajcie kciuki za dzisiejsze wydarzenia.
Zosia

W domu

W domu

Witajcie Kochani!!!!

Nie miałam sił wstać dzisiaj z łóżka, czego wynikiem -jesteśmy z Kubą w domu.

Oczy opuchnięte, w głowie łupie ,w klatce boli.

Może da się trochę odpocząć?? Spróbuje o niczym nie myśleć i nic dzisiaj nie robić.

Pozdrawiam Was-Zosia

WŁAMANIE, ROZBITA GŁOWA I ŁZY…

Witam kochani. Co u nas, a jak zawsze nie ma wiosny ale u nas kolorowo. Od początku, sobota-wreszcie całą czwórką wybraliśmy się na basen . Kubuś był zachwycony, bo po pierwsze –woda sięgała mu do szyi ,więc cała głowa była na zewnątrz, byliśmy aż dwie godziny, wypluskani padliśmy wieczorkiem. Mnie niestety przeraźliwie bolał kręgosłup ,po tym basenie ale w niedziele powtórzyliśmy ,ale tylko godzinkę. Już wczoraj mnie kręgosłup nie bolał, teraz za to w klatce od wczoraj. Dużo znów rzeczy się działo.

Niedziela-włamanie, przez Rafała. Kubuś ostatnio sam zasypia u siebie ale w nocy lub nad ranem przechodzi do nas, i w niedzielę Rafał poszedł w nocy do Kubusia pokoju, zamknął drzwi (bo kot lubi sobie pobuszować i znaleźć coś czym pohałasuje nad ranem) . Godzina 8 a ja słyszę jakieś walenie-Rafał nie mógł wyjść z pokoju, coś stało się z drzwiami. Dobrze, że mamy balkon łączący pokój Basi i Kuby i przeszedł. Okazało się po rozebraniu klamki, że to jakaś sprężynka pękła. Ale drzwi nie dały się otworzyć, musiał spiłować zawiasy. Teraz Kubuś nie ma drzwi, do momentu aż jego tata będzie miał czas aby odwiedzić sklep i zakupić potrzebne części.

Ale to jest nic, jak Baśka była mała i zamknęła mnie na balkonie na 7 piętrze, popołudniem –było lato ,wieszałam pranie –pomagała mi ,i nagle zamknęła drzwi, przekręciła klamkę i już ,siadła na kanapę i się cieszy. A tu coraz ciemniej, Rafał pojechał z kolegami do kina na otwarcie Multi kina w Bydgoszczy, bez kluczy do domu. Ja na tym balkonie kilka godzin, wreszcie Basię uprosiłam aby przyniosła małą miskę stanęła na niej i mi otworzyła . Wtedy to było.

Co do rozbitej Glowy, Basia sobie rozbiła na basenie o szafkę, nieźle to wygląda, schyliła się i trach –dwie szramy, ale się goją. W sobotę Rafał trochę rysował z Kubusiem , to całkiem nieźle im szło. Natomiast Rafał chciał aby Kuba napisał swoje imię , matko co wtedy się działo. Płacz ale jaki, łzy strumieniem się lały. Rafał nic a Kubuś te łzy wyciągał i kładł na kartkę ,aby zobaczył  tylko dokładnie jak on rozpacza. Tak nie chciał powiedzieć jak ma na imię i napisać aż w końcu się udało.

Uparty, hm???

Dzisiaj Kubuś był w przedszkolu , Basia w szkole , Rafał w pracy a ja przy swoich zajęciach.

Troszkę się baliśmy co to będzie po tym basenie, bo już Kuba pokaszliwał ,Basię bolało gardło. Ale nie jest źle, kto może to czosnek a kto nie to inhalacje albo syropek.

Kubuś w przedszkolu ok., bez płaczu. Basia w szkole , udało się dostać dobrą ocenę z chemii. Dziecko nam się nie przyznało, że czegoś nie rozumie, ale już jest lepiej- do przodu.

Natomiast, ja no cóż. Znów się zaczęło. Byłam po wypis w szpitalu, no i co???jak ma mnie w klatce nie boleć???no jak???Dziecko znów do szpitala zabiorą, dostałam wypis razem ze skierowaniem do szpitala na kolejne badania . Musimy się zapisać w kolejkę- następny miesiąc. Udało mi się zapisać Basię do neurologa na kwiecień, ale dopiero jutro będę załatwiać RM, dzisiaj biegałam po Toruniu szukając dziecięcego okulisty do powtórzenia badania dna oka- mamy skierowanie ze szpitala na zrobienie w tym tygodniu, jakaś masakra – na NFZ to jest czerwiec i po co mi skierowanie ???Może jutro się uda???Po za tym dzwoniłam po klinikach w Warszawie ,w sprawie zrobienia Basi badań genetycznych w kierunku ,po pierwsze NF-1 a po drugie innego w kierunku ,którym określi się neurolog. Jutro będę dzwonić jeszcze do kilku, jak nie znajdę to zostanie CZDZ ale tam mamy wizytę z Kubą dopiero na sierpień , Basię dopiszemy tylko. Może uda się przełożyć???Znalazłam bliżej niż w Cieszynie EEG z video, jutro będę dzwonić. Bo już od dłuższego czasu do tego się przymierzam. Kubuś raz tylko zasnął,a na dwóch w czuwaniu było.

Do tego załatwiałam pieczątki do zbiórek, mamy kilka nowych miejsc i wróciliśmy na stare. Mamy nadzieję, że będzie nowa zbiórka???

Co jeszcze załatwiałam ,ano pomoc dla Babci Gosi, tak jak pisałam.Jak  tylko pójdzie Kubuś do przedszkola. Byłam w kilku toruńskich księgarniach, ale byłam też w bibliotece Książnicy Kopernikańskiej, tam najbardziej panie zainteresowane, powiedziały, że wgłębią temat i będą się z Panią Gosią kontaktować . Bardzo się ucieszyłam ,mam nadzieję, że coś z tego będzie. Jak się uporam z pieczątkami i Basią to ruszam dalej w tej sprawie. Coś trzeba robić ,prawda???. Na początek zamówiliśmy, my dzisiaj książeczkę Babci o Kubusiu. Was też nadal zachęcam do jej kupna.

To na tyle , pozdrawiam serdecznie. Zosia

Dlaczego???????????????

Witajcie Kochani.

To się porobiło, Kubuś gorzej patrzy, dużo skacze i dużo biega.

Dlaczego tak się stało, nie wiem.

Ale za to inne rzeczy, znów sam zasnął-leżąc w swoim łożeczku, sam bierze szczotkę-nakłada końcówkę, szuka w szufladzie swojej pasty i wyciska. Sylaby są nadal nawet nie mówię ”powiedz, powtórz”. Kubuś sam powtarza.

Krok do przodu i chyba w wstecz???

Dzisiejszy dzień taki sobie, zabiegany , zamotany totalnie- Basia nauka, teraz musi nałapać trochę ocen, był ktoś w sprawie zakupu  auta-nawet zainteresowany mimo awarii. Pożyjemy, zobaczymy.

Kubuś dzisiaj malował farbami z Rafałem i ogólnie chłopaki szaleli sobie na całego. Nawet zrobili pyszota obiadek. Dzień szybko zleciał.

Tylko zamartwianie już jest i myślenie, co się stało, co zrobiłam lub nie zrobiłam ,że Kubuś tak się zachowuje????

Opis sytuacji wysłałam do p.Eweliny, czekam.

Pozdrawiam, to na tyle-idę sobie analizować i zrobić burzę mózgu.

Pozdrawiam.

Zosia