Tag-Archive for » Nerro «

Metki i choroby

Witajcie Kochani.

Co u nas? No cóż , choroby i jeszcze raz choroby.

Kubuś przeszedł ,straszną bo 8 dniową  jelitówkę, lało się z dziecka ciurkiem. Bardzo się pilnował, zawsze zdążył do toalety. Do tego miał temperaturę brak apetytu, wzmacnialiśmy go minerałami, ale tak się zniechęcił do picia tego świństwa ,że potem nie chciał wody pić . Więc odstawiliśmy. Pomalutku wyszedł z tego, baliśmy się nawet że trawimy do szpitala ale jakoś udało się.

Poszedł dwa dni do szkoły, napisał sprawdzian z polskiego ze wszystkimi  dziećmi w klasie :pory roku, dni tygodnia i miesiące. Dostał 4. Ale jesteśmy dumni z naszego chłopca.

Znów znaleźliśmy się u lekarza z podejrzeniem zapalenia pęcherza i wysypki, prawdopodobnie alergicznej. Tylko pytanie na co?

Jutro Kubuś ma iść do szkoły, wysypka zginęła, z pęcherzem też lepiej. Zobaczymy jak to dalej pójdzie?

Pamiętacie wpis ”dziewczynka o wielkim sercu”?. Otóż chcielibyśmy bardzo podziękować Państwu Przybylskim za wpłatę na rzecz terapii Kubusia. Bardzo dziękujemy.

Wróciliśmy do zajęć w Navicie, na razie Kubuś miał zajęcia z terapii czaszkowo krzyżowej, zajęcia z pedagogiem i SI. Jak choroby nam nie przeszkodzą to zamierzamy chodzić, w planie mamy jeszcze terapie na basenie ,ale to Kubuś musi porządnie dojść do siebie.

Niestety nie ma na razie zajęć z dogoterapii, piesek  Elmo ,jest bardzo chory i już nie wróci do zajęć. Będzie inny piesek ale jeszcze nie wiadomo.

Ostatnio po burzliwych rozmowach, stwierdziliśmy zgodnie ,że w domu będzie piesek. Mamy kotka, teraz będzie piesek. Długo trwały narady co do rasy i wielkości psa. Może ze schroniska itd.

Po naradzie ustaliliśmy ,że musi to być szczeniak, nie mieszaniec tylko jedna konkretna rasa, dobry dla alergików, najlepiej żeby nie gubił sierści.

Więc wybraliśmy malutką rasę, dla alergików ,nie gubiącą sierści-pieska Maltańczyka,i tu zaczęły się schody. Po szukaniu(w okolicy) natrafiliśmy na masę ogłoszeń ,taki piesek strasznie dużo kosztuje ,nawet bez rodowodu . Dużo osób szuka takiego pieska za darmo, my też zaczęliśmy, no i co się stało? Wszystkie za darmo okazały się płatne, nie rzadko , że niby to zagranicy, tylko zapłacić za przelot pieska.

Co się dzieje z tym narodem? Na każdym kroku oszustwo.

Coś strasznego, wszystkie za darmo, były płatne i to niekiedy więcej niż normalnie.

Może jest w Polsce osoba, bądź osoby ,które chciałaby podarować Kubusiowi takiego pieska, lub za niewielką opłatą?

Zdecydowaliśmy się na pieska tej rasy, ze względu na to co wspomniałam wcześniej i jeszcze dlatego ,iż nie wiem już na ilu blogach czytałam ,że te psy rasy Maltańczyk zdziałały cuda w zachowaniu dzieci autystycznych.

Chcieliśmy zrezygnować z dogoterapii, bo Kubuś źle reaguje , bądź wcale go nie obchodzą psy typu labrador czy inne duże psiska.Wiemy, bo próbowaliśmy tej terapii nie raz, nawet z jednej toruńskiej Fundacji gościliśmy takie psy w domu. Nic z tego nie wyszło, Kubuś był obojętny .

Tylko Elmo, Kubusia zaciekawił ,to rasa  Cavalieri .

Chcieliśmy aby Kuba miał psa na wyłączność  a nie przez godzinę ,może dwie w tygodniu. 45 minut to 55 zł. Całkiem nie mało, obowiązek spory w domu mieć pieska ale ile radości.

Prosimy może znajdzie się „ktoś” ,kto ma hodowlę takich piesków i stwierdzi, że chce podarować go Kubusiowi, bądź sprzedać za niewielką opłatą. Prosimy pisać na pocztę Kubusia.

Z góry dziękujemy za wszelkie informacje.

Teraz Kochani przygotowujemy się do kolejnej zbiórki publicznej, a mianowicie mamy 6( tak jedno więcej) . 6 punktów w których  będą stały puszki.

Z całego serca dziękujemy Panu Adamowi Sowie za pozwolenie postawienia puszki Kubusia w Bydgoszczy, dziękujemy Państwu Taborek, Pani Danusi – Nerro, Państwu Trapkowskim, Piekarni –Cukierni  na PCK i Pani Iwonie Monczkowskiej.

Bardzo Państwu dziękujemy za zaufanie i pomoc w obecnej zbiórce.

Oprócz chorób u Kubusia nastąpiły zainteresowania metkami.

Jak zauważy metkę, koniec musi ją wyciąć.

Ostatnio wycinał sobie metki u Pani doktor, wziął po prostu nożyczki z biurka i ciął.

Z zachowań nie pożądanych to nerwy spowodowane, niezrozumieniem czegoś, ostatnio ćwiczymy dodawanie i  odejmowanie, różnie bywa.

Dzisiaj Kubuś przepisał z czystej kartki bez linii zdanie do zeszytu. Takie zadanie mu zrobiłam. Ale był dumny.

Przed wczoraj wyleciała ,a właściwie została wyrwana przeze mnie lewa jedynka górna ząbka Kubusia.

Podczas czytania przygód ukochanego Reksia Kubusia, wziął moją rękę i pokazał ,że mam mu wyrwać, kręciłam w lewo w prawo i poszło. Nawet nie pisnął, zadowolony bardzo. Troszkę krwi się polało,ale Kubusiowi to nie przeszkadzało ,zupełnie nie.

Jeśli chodzi o mowę i jej podobne, nie chce zapeszać i wszystko się utrzymuje a nawet więcej.

Kubuś nauczył się pokazywać kilka zwierzątek po makatońsku.

Jeżeli „ktoś” nas obserwuje na Fecbooku wie, że zaczęłam co nie co działać . Chodzi mi o zajęcie swoich myśli, kłopotów. Zaczęłam szyć literki imion, całe imiona, zabawki. Troszkę poszperałam, poszukałam w książkach ,czasopismach, Internecie i stwierdziłam, nie taki diabeł straszny.

Na razie nie wracam do pracy z maluchami, więc tak sobie umilę nocny czas, no bo ile można prasować?

Po woli przygotowuje to wszystko na stronę, Rafał mi pomoże(ja zielona w tym jestem).

Jeżeli „ktoś „ będzie chętny do zakupów ,to zapraszam.

Nie mam możliwości na normalną pracę, Kubuś jest zbyt krótko w szkole, potem obiad i zajęcia-terapia i zabawa ze mną w domu, do tego wożę go na prywatne zajęcia terapeutyczne.

Nawet pół etatu nie ma szans.

No cóż bardzo żałuję, ale inne dzieci muszą poczekać.

Jeszcze jedno, wróciłam ostatnio do malowania obrazów. Na razie to nic takiego, zrodził się pomysł , w głowie się trochę poukładało, natchnienie przyszło i ,na razie niewiele -szkic.

Jak skończę ,to się pochwalę.

No to na razie , do usłyszenia. Mam nadzieję ,że nie będziemy już chorować. Już nam starczy.

Wy też nie chorujcie, pozdrawiamy Was ciepło. Do usłyszenia. Pa. Zaszki