Tag-Archive for » Biomicus «

Powspominamy ,dziś optymistycznie,tylko.

Witajcie Kochani.

Pobiliśmy chyba rekord w nie pisaniu. No cóż wybaczcie jak zwykle wiele się działo –złego i dobrego. Czasem niemoc sprawiała ,że zwyczajnie człowiek zmęczony . Nic już się nie chciało.

No teraz jest podobnie ,mamy dopiero październik a my zmęczeni. Dzieje się dużo, chyba jak na mnie za dużo. Przyznaję już nie daję rady, spinam się w wielu sprawach i rzeczach –muszę je zrobić i już.

Wakacje minęły jak dla mnie za szybko ,zdecydowanie. Było milutko ,choć czasem bardzo nerwowo.

Kubuś ma pieska to już wiecie, piesek a właściwie sunia rośnie jak na drożdżach , apetyt ma chyba za pięciu. Nauczyła już się kilku rzeczy a mianowicie: pozwala Kubusiowi na położenie się na niej(na razie przez krótką chwilę). Podaje łapkę, czasem przybija piątkę( to musimy dopracować) ,doskonale umie czekać przy misce pełnej jedzenia, jak się nie pozwoli nie ruszy. Uwielbia z nami być a to chyba najważniejsze, uwielbia z nami spać. Często śpi z Kubusiem . Polubiła się z naszą kotką Luną, ganiają po całym domu i szaleją. Mamy nie raz z nich ubaw nieziemski. Uwielbia się kąpać ale nie lubi jak myję jej zęby. No cóż dopracujemy. Świetnie gra z nami w piłkę, uwielbia meczyki, spacery .

Fajny Piecho z naszej suni Lili.

Kubuś ostatnio był chory przez dwa tygodnie, przez ten czas zaczepiał Lili, głaskał(czasem za mocno) Lili to nie przeszkadza, dzisiaj Go polizała po ręce, nawet nie zajęczał. Wręcz się podstawiał. To Ci Kubuś.

Kubuś nie był na swoim pierwszym zakończeniu roku szkolnego, byliśmy w tym czasie już w biomicusie  na turnusie. Kubuś miał kilka godzi codziennie zajęć , przez pierwsze dni było ciężko ale w  końcu przyzwyczaił się i było super. Mieszkaliśmy w hotelu Fundacji „Dzieciom”. Było sympatycznie, po zajęciach robiliśmy w hostelowej kuchni obiadek i na miasto. Kubuś wyjeździł się metrem, autobusami miejskimi, tramwajami. Bardzo ta jazda mu się podobała, pilnował się kiedy ma wysiąść.

Jeździliśmy na przeróżne place zabaw, dwa były oddzielone ponad godzinę jazdy. Ale za to jakie najlepsze w Warszawie. Zjedliśmy tonę lodów. Dwa tygodnie szybko zleciały.

Wracaliśmy smutni do domu, tak nam się podobało. Przejazdy po Warszawie na czas turnusu za darmo ,turnus za darmo. Tylko wyżywienie w swoim zakresie.

Po powrocie po kilku dniach zawitała do nas w odwiedziny moja rodzina z Kanady, było masę radości.

Potem Basia wyjechała do cioci. My przygotowaliśmy się do drugiego i trzeciego turnusu.

Robiliśmy dwa jednocześnie, dwie godziny w Biomicusie a potem od 10 w” Centrum mowy i Ruchu Elf”. Dwa pierwsze dni masakra, Kubuś się docierał ,poszło ,załapał. Na moje „oko” super mu szło. Miał codziennie Moralesa , Neurologopedę, Metodę Krakowską, Si ,terapię ręki, pedagoga, sprawdzaliśmy funkcję pokarmową. Wyszły bez zarzutu. Dobrze je ,przeżuwa, dobrze pije, połyka. Uf. Choć „coś” wyszło Oki.

Zmęczeni byliśmy , o godz 14 Kubuś jadł obiad, mieszkaliśmy w domu zakonnym ( tanio, bardzo ładne pokoje, zadbane) dobrze się nam mieszkało. Mieliśmy 5 minut do ELFA z zakonu.

Po wyjściu na obiad ,jeździliśmy po placach zabaw, muzea.

Byliśmy w Muzeum Kolejnictwa ,Muzeum Narodowym , Muzeum Chopina .  Odwiedziliśmy Zoo, masę parków np. Park Saski, Łazienki. Oj dużo by tego wszystkiego wymieniać. Bawiliśmy się znakomicie.

 

Kochani nasi przyjaciele powiemy Wam ,że do Elfa zapisaliśmy się na turnus w lutym. Prosilibyśmy Was( jak możecie nas wesprzeć)o  pomoc finansową, jeśli chodzi o ten turnus.

Będziemy wdzięczni niezmiernie.

Ten turnus a właściwie jego zajęcia bardzo pomogły Kubuniowi. Otworzyły go trochę na nasz świat, zachęciły do wymawiania głosek,sylab,dźwięków.

Spijamy każde słowo ,dźwięk wydany przez Kubusia. Jest to najpiękniejsze z najpiękniejszej chwil. Uwielbiamy  to.

Gdy pytam (dzisiaj) Kubusiu ,którego chcesz loda? Smak cytrynowy? Waniliowy? Itd. Kubuś wyciąga rączkę i mówi „Tego” a mi co ? Opada szczęka do podłogi.

Albo gdy pytam chcesz, ze wskazaniem  „chleb ?’ czy „bułkę?’

Kubuś „bułkę”

Są takie chwile, a ja wtedy fruwam ,tak kochani upajam się tym szczęściem.

Ale aby Kubuś mógł mówić sprawniej, bo to są przypadki. Potrzebna jest dalsza terapia, nie można się zatrzymać , trzeba pracować.

Ja nie chwalę się, ale znów wiele rzeczy nie znanych mi dotąd nauczyłam się pod Kubusia, dla niego. Stosuje je codziennie jedne w ciągu dnia ,po szkole inne dopiero wieczorem przed snem.

I śmiało powiem, że jestem bardzo dumna z mojego synka z Jego postępów. Jestem zadowolona z siebie ze swojej pracy nad Kubusiem ,wiem że czasem padam „na łeb ,na szyję” ale wiem, że bez kontynuacji nie będzie poprawy.

Kochani to dzięki Wam Kubuś idzie do przodu, dzięki Waszym ciepłym słówkom ; Elu CH. Ewciu K. Aniu K. dzięki dziewczyny. Dziękujemy wszystkim za każde ciepłe słowo skierowane w naszą stronę , to bardzo pomaga. Dziękuję mojemu mężowi  za wsparcie .

Dziękujemy za pomoc finansową do tej pory.

Niestety z przykrością stwierdzamy ,że niestety ale finanse się skończyły. Więc jeszcze raz powielamy gorącą wolę do Was kochani, jeśli  możecie wspomóc Kubusiowe zajęcia.

Kubuś pracuje (powiem to już) ze swoją nową Neurologopedką , sprzed wakacji ta sama. A, więc pracuje metodą Krakowską.

Mi zawsze podobała się ta metoda, robiąc  po kolei , dokładnie; nie spiesząc się. Ja to wszystko powtarzam i znów uczę się czegoś nowego.

Kubuś zaczął kolejną 10 biofeedback,  jak skończy tą 10-tkę to będzie już miał ponad 40 sesji. Nie wiem kiedy to zleciało.

Hipoterapia w Szkółce Rycerskiej w Golubiu , dogoterapia -przyjeźdza Pani do nas , ta sama co od konia. Dalej Si, taktylna , Morales .

Nie zapominamy o codziennych wygłupach i wariacjach-to Kuba uwielbia.

Poprawiło się pisanie, ogólnie lubi dalej zagadki np. z Maca, uwielbia Pusy, łączenie kropek , rysowanie. Psocenie się, grzebanie w piachu, ziemi, paplanie w wodzie rękami i kijem (nawet jednocześnie), no i kąpiele, prysznic i tak na przemian. Lubi bardzo się chłopak kąpać, tylko nie dobrze jak płyny jakieś są w pobliżu ,nie patrzy tylko leje do wody, oby tylko  piana była.

Biofeedback

zaczęliśmy przygotowania przed wakacjami, potem Kubuś na całego dał radę w Biomicusie, potem chcieliśmy z Panią Agatą w Navicie, no i po trzech dniach zrezygnowaliśmy . Kuba był pobudzony i nerwowy. Parametry miał nastawione na wyciszenie i koncentrację, a nie było tego widać, przeciwieństwo tego zachowania co w Warszawie . Gdzie np. sam siusiu w nocy wstał, cichutko  i położył się z powrotem.

Zrobiliśmy przerwę, bo to nie tak miało być . Kubuś w tym czasie , pomiędzy jednym turnusem a drugim i trzecim ,miał zajęcia w Fizjosensie w Toruniu, Si –taktylą , byliśmy zadowoleni. Ciągnęliśmy to nawet po turnusach, ale są za daleko od Szkoły Kubusia i odległość jest za duża. Ale myślimy,że jeszcze tam nas zobaczą i usłyszą, ( Pani Doroto , przepraszam właśnie sobie przypomniałam ,jeszcze mam Pani książkę, ale przeczytalam-świetna, pełna humoru, dobrze, że najpierw była decyzja o psie i pies a potem ta książka , bo chyba bym się niezdecydowała na Piecho).

Drugie  podejście do biofeedback, znów w Biomicusie-udane, wręcz superoskie-Kuba już pracował na grach, wcześniej na bajkach. Tu dziękujemy wszystkim terapeutom z którymi Kubuś miał przyjemność współpracować: Pani Marcie, Ani , Oli, Asi, Ani , Panu Darkowi. Dziękujemy jeszcze raz Fundacji, Ośrodkowi Biomicus, Pani Dyrektor za ciepło,za uśmiech, Pani Agnieszce za wyrozumiałość, uśmiech i opiekę w Hostelu, a także Pani Jadzi za rozmowy i wspieranie.

Wróciliśmy  i zaczęły się poszukiwania szukaliśmy , szukaliśmy.

Znależliśmy , Panią Małgosię. Symatyczną osobę i jeszcze z wielkim doświadczeniem w tej materii. Praha, Warszawa, Londyn . Widać ,że zna się na tym co robi i myślę, że bardzo lubi tę pracę.

A Kubuś z uśmiechem wchodzi i tylko czeka czy pani Małgosia nie patrzy , to spróbuje jak smakuje pasta na klamerkach.

Smakosz nam się trafił, smakuje różne potrawy, napoje do picia . Rozochocił się w tym . choć rano ogórek nie smakuje, ale ten sam kawałek ogórka z rana smakuje wybornie wieczorem .

Hm,co by tu jeszcze Wam napisać byliśmy dwa dni nad morzem , Kubusiowe urodziny –symbolicznie na babeczce kupionej na plaży i zapalonej świeczce(cudem odpalonej) dmuchał. To było na Helu. Nasz pies podziwiany, za każde dotknięcie dzieci i starszych ,gdybyśmy pobierali opłatę wrócilibyśmy z workiem pieniędzy

Dziękujemy w tym miejscu Ewce Krawczyk z Gdańska i Jej mamie za ugoszczenie nas. Dziękujemy dziewczyny. Buziaki.

Niestety Rafi nie miał urlopu, nic,przez całe wakacje pracował. Gdzieś tylko popołudniami sobie poskakaliśmy do pobliskich miasteczek. Byliśmy np. w Grudziądzu( tam się poznaliśmy) , piękne miasto, dużo się w nim dzieje. Byliście nad Wisłą? Pięknie, byliśmy użeczeni. Basia była w tym mieście pierwszy raz i się zachwyciła.

Następne miejce i miasteczko – Iława , pozdrawiamy Panią Martę. Pięknie było posiedzieć nad rzeką i zjeść pyszne ciacho.

Byliśmy pod tężniami w Ciechocinku, wiecie że jest tam zrobiona w środku tężni grota solna/weszliśmy tam wszyscy za 11 zł. Wow, wybiegaliśmy się przy tężniach.

Oczywiście przypatrzeliśmy się Toruniowi wieczorem , bardzo późnym podczas magii świateł i iluminacji świetlnych.

Malbork ,Elbląg, te miasta mają w naszym sercu szczególne miejsce.

No warszawa tu też dużo się działo, prześmieszne spotkania z kochaną Anką K. Dzięki Aniu za te pogaduchy.

Gdańsk. Hel –morze,sól uwielbiamy.

Nie uwierzycie ale wszędzie byliśmy z naszym psem.

Nie były to jakieś fantazyjne i ekskluzywne wakacje, ale były nasze wspólne. Bardzo kochane, czasem przekomarzanie kto ma racę, czasem nie jeden foch padł, z przodu ,z tyłu lub z boku.

Ale spędziliśmy je po swojemu, troszkę razem.

Dziękuję wam

Jeszcze kapeczkę o Basi napiszę , co u niej .

A dzieje się oj dzieje.

Basia jest w trzeciej gimnazjum Szkoły Muzycznej w Toruniu, instrument główny Flet poprzeczny, instrument dodatkowy pianino.

Godziny pracy naszej córki najczęściej 8-17, poniedziałki 8-18. Dodatkowe zajęcia; japoński, kompozycje muzyczne. No i uwaga, w tym roku nasze dziecko dostało propozycję gry w orkiestrze dętej.

Wow. Marzenie mi się spełniło.

Już jest po pierwszym koncercie. Zajęcia –próby ma 8-13 we wszystkie soboty. Przychodzi do domu i zasypia. Jest padnięta ale zachwycona, do tego nadal jest w chórze gdzie czeka ich występ we Francji. Ostatni był na Litwie gdzie znów wygrali.

Do tego bierze udział w olimpiadzie z j. polskiego. A, co.

A w sobotę dostała wejściówkę od swojej Pani (instrument) na musical. Cieszy się przeogromnie.

Dumni jesteśmy z Basi, oj dumni.

A nasz Kubunia w drugiej klasie, daje radę , dużo pracy a w tygodniu popołudniu Szkoła Muzyczna tak jako dodatek.

Jak już pisałam lepiej pisze, na lekcjach spokojniej, tak się już  nie denerwuje.

Ale jeszcze dużo pracy przed nami. Ma  jedną zdobytą 5 z przyrody , miał wskazać zwierzęta Afryki, Europy i Azji. Wszystko prócz węża zrobił. Chyba nie lubi wężyków.

Kochani kończę , dzisiaj po tak długim niepisaniu niech do końca będzie optymistycznie.

Następnym razem wspomnę o tych mniej miłych chwilach a chwilami grozy. Dzisiaj optymistycznie. Do usłyszenia.

Mama cała w skowronkach.

Organique i Stara Mydlarnia

Witajcie Kochani.
Długo nie było długiego, treściwego wpisu. Dlaczego???
Z prostej przyczyny-Kubuś, a raczej Jego zachowanie, brak czasu i właściwie już moja niechęć do wszystkiego.
Ponad dwa tygodnie temu nasz Kubuś zaczął pluć krwią przy myciu zębów, do tego po wypiciu soku z aronii zrobił mu się nalot brązowy na ząbkach.
Czas już był aby iść do kontroli(pierwsza wizyta Kuby ,jak miał 1,6 miesięcy)stomatologicznej.Ostatnio byliśmy pół roku temu. Oczywiście u pani Olgi Brachy(Baśka chodzi już tam ponad 12 lat). Najlepszy stomatolog dziecięcy jakiego Toruń ma.
Odczekaliśmy swoje i poszliśmy. Okazało się ,że ząbki są zupełnie zdrowe, nalot zszedł a plucie krwią ,jak podejrzewaliśmy wyrzynają się zęby stałe. Tylko, że u góry po lewej, po prawej i jeszcze na dole. Trzy na raz!
Wszystko się wyjaśniło dlaczego Kubuś płacze, dlaczego jest tak bardzo nerwowy, dlaczego wszystko gryzie (nawet nas i Babcię w rękę). Wszystko Go denerwowało, wyprowadzało z równowagi. Na basenie: w szkole nawet, woda denerwowała, czepek denerwował i ściągał go. Rozbieranie, ubieranie się samemu, wejście samodzielne pod prysznic-wszystko.
Bardzo mało i strasznie wybiórczo jadł, żadnych miękkich owoców, typu banany. Nawet swojego ulubionego chlebka (razowy ze słonecznikiem) nie chciał, który był z ulubionym miodkiem.
Ja przez dwa dni ryczałam i całkiem opadłam z sił, nie wiedziałam o co może chodzić???

Byliśmy u pani doktor( pediatry Kubusia), bo pokazywał na gardło. Nic wtedy się nie działo, osłuchowo było dobrze.
Podejrzewaliśmy zęby, bo krew i na wyczucie coś już się wykluwało. No ale na taką skale???
To był horror, rano się zaczynało, wrzaskiem z płaczem, wtedy nawet nie było śmiechawek, tylko jeden wielki wrzask i płacz- spacery, rower, hulajnoga, trampolina –nic nie pomagało.
Kupiliśmy gryzaki, chłodziliśmy w lodówce, panie w szkole pod zimną wodą chłodziły.
Tak chodził tydzień do szkoły, potem była przerwa ,bo dostał biegunkę i gorączkę-faza druga zębów-i tak następny tydzień.
Krzyki, płacz, do tego chwile wyciszenia i sam się pokładał do łóżeczka . Wtedy czytałam Mu książki.
Musieliśmy być bardzo cierpliwi, spokojni, bo każde uniesienie głosu, Kubusia wyprowadzało z równowagi.
Na szczęście nie musieliśmy przerywać Johansena, pani Ania skonsultowała się z Warszawą, zmieniła nam płytę obecną naprzemiennie z wcześniejszą. Tak lecimy aż do 29 listopada. Potem konsultacja i kolejna płytka.
Kubusiowi pomagały masaże pana Marka z Navity, chodzimy tam nadal na Terapię czaszkowo- krzyżową, raz tylko Kubuś krótko wytrzymał, ale naprawdę –dla Kuby super ta terapia.
Chodzimy już na dogoterapię do Navity i włączyliśmy też raz w tygodniu SI, bo raz ma Kubuś w szkole(resztę SI ja lecę sama).
Chcemy jeszcze wrócić do terapii basenowej z p. Kamilem. Kuba uwielbia wodę i pobyt na basenie.
Ale tak pomalutku, bo to tylko nam pasuje w soboty.
Nadmienię tylko ,iż w czasie akcji zębowej ,nie dało się nic robić jeśli chodzi o pisanie, czytanie i liczenie, to na kilka dni musieliśmy odłożyć .
Ostatnio często wychodzimy gdzieś razem, udało nam się być razem w Planetarium. Raz Kubuś był z Rafałem, to był horror-15 minut krzyku i płaczu, po tym czasie uspokoił się , usiadł na kolanach Rafała i patrzył na gwiazdy. Z nami i Basią jak był, już było lepiej.
Siedział na kolanach, żuł gumę i zleciało nam szybciutko 40 min.
W czasie naszego niepisania byliśmy także u rodzinki poznać maleństwo, kuzynka Kubusia i Basi-już teraz ma ponad miesiąc. Słodziak i tyle. Wcześniej zaliczyliśmy kino, ja z Kubą. Łatwo nie było.Tydzień temu byłam z Rafałem na balu,organizowanym przez firmę w której pracuje na etacie. Oczywiście było super, Rafał miał za zadanie sam wszystko przygotować i zapiąć na ostatni guzik. Przetańczyliśmy całą noc.
Rafcio spisał się na medal. Zaproszeni goście byli pod niesamowitym wrażeniem dopracowania całości. Jestem z niego bardzo dumna, bo ciężko na to pracował.
Kubuś i Basia byli pod opieką babci i dziadka. Niestety Kuba miał ciężkie chwile, nawet ugryzł babcię w rękę. Babcia musiała nad ranem budzić Basię i prosić ja o pomoc w uspokojeniu Kubusia, bo ten wił się jak szalony. Próbowały obie, udało się po ponad dwóch godzinach.
Bardzo nam było przykro, jest ciężko.
W ostatnią niedzielę byliśmy w lesie, Kubuś się wybiegał. Poobrywał liście z drzew (taka jego zabawa leśna). Wróciliśmy na obiad. Kubuś sobie sam wyciągnął talerzyk z szafy, łyżeczkę z szuflady i jak niby nic nałożył ciasta, które było na stole,i spokojnie zaczął sobie konsumować. Moja mina-wierzcie bezcenna. Pierwszy raz się tak obsłużył. Zawsze było bardziej „brutalnie”, potrafił zjeść nieobranego banana, czy mandarynkę. Zależy co mu wpadło w ręce. Czy raczej w buzię…
W czasie obiadu zazwyczaj nakłada sobie porcję sam, czy lody też. Już wiem ,że jak jest w innym pomieszczeniu niż my i słychać szelmowski śmiech, to wiem ,że Kubuś coś broi albo kombinuje. Np. popija sobie colę.

Jutro jedziemy do Warszawy na umówione wcześniej badanie EEG w CZD. Nerwy już są i obawy, jak to będzie i czego się dowiemy. Czy ostatnie nerwowe tygodnie Kubusia-krzyki i straszny płacz, to tylko zęby, czy znów coś jeszcze????.
Boimy się okropnie , ale co mamy zrobić, badanie trzeba zrobić.
Na wszelki wypadek, gdyby coś nie wyszło , Kubuś jest zapisany jeszcze do doktora Zwolińskiego na sobotę, raz w miesiącu przyjeżdża do Navity. Pan doktor specjalizuje się w epilepsji i wie na ten temat wszystko. Mam jego książkę (prezent od Navity-dziękuję). Koszt wizyty 300 zł, i EEG u doktora 200. Ale jak trzeba będzie to zrobimy.Bezpieczeństwo i zdrowie najważniejsze.

Niestety pomimo ogromnych starań i rozdaniu kilku tysięcy ulotek, wpłat jest jak na razie o ponad jedną trzecią mniej. Ale i tak dobrze,że jest cokolwiek.
Bo bez 1 % to nic byśmy nie zrobili.
Czekamy na pełne zakończenie wpłat i napiszemy skąd były wpłaty.

Ale już teraz bardzo Państwu dziękujemy, za każdą przekazaną wpłatę dla Kubusia. Bardzo,bardzo -jesteśmy bardzo wdzięczni osobom, które się w rozdanie ulotek i inf. o Kubusiu zaangażowali, rodzinie. Bardzo dziękujemy.
Pieniążki zostaną wydane na Kubusiowe terapie w Navicie i konsultacje w Prodeste.
Kochana Fundacja „Siepomaga” przedłużyła nam zbiórkę Kubusiową ,do końca grudnia bardzo, bardzo dziękujemy.
Dziękujemy też gazetce ”Ga-Ga”, którą czytam od lat i cenię za ciekawe artykuły , wydarzenia, szatę graficzną i za to ,że od czasu do czasu umieszcza „coś” mojego-jakiś wpis. Dziękujemy za upominki dla Kubusia, Kubuś już przejrzał, zadowolony, książeczka przeczytana.
A teraz wyjaśnienie tytułu mojego wpisu, firma Organique , a właściwie jej stoiska Galeria Plaza i Galeria Copernicus, ma produkty na bazie naturalnych składników,z których ostatnio korzystam. Kupuje różnego rodzaju balsamy (na wagę) zapach przepiękny, utrzymuje się niesamowicie długo . Ja biorę zawsze kilka w małych pudełeczkach (jeden koszt ok. 10-12 zł)wystarcza na długo, bardzo wydajny, super nawilża. Masuję Kubusia nimi zawsze wieczorem, po kąpieli . śpi 9-10 godzin non stop. Nie wiem czy za sprawą tych balsamów (bo już kilka lat nie ma problemów ze snem)ale na pewno przy takim nawilżeniu i zapachu śpi się lepiej. Sam się nadstawia by jeszcze go masować, tak się wycisza słodko…
Jeśli w waszej okolicy nie ma tych produktów , to nie martwcie się –produkty można kupić w Internecie.
Ja kupuje w galerii, naprawdę warto. Obiecałam i zaproponowałam,że napiszę o tej firmie. Nie wiem jak w innych miejscach, ale w Toruniu dorzucają bardzo miłą obsługę i doradztwo, no i panie mają cierpliwość do mnie, bo zawsze jak przyjdę to wychodzę z innym zapachem niż zamierzałam.
Druga firma „Stara Mydlarnia” też super produkty, ja stosuje dla Kuby oczywiście,od nich olejki do masażu i kąpieli. Zmieniam mu,żeby się nie znudziły.
Obie gorąco polecam.
Proszę Was trzymajcie za nas jutro kciuki-badanie godz. 13. Myślami bądźcie z nami.

Na koniec tylko nadmienię sprawę p. Radomskiej, jak wpiszecie „Zwykły Bohater” p. Radomska, to wszystko się otworzy. W Internecie aż huczy, na blogach, na forach internetowych.
Jest mi bardzo przykro , czuję niechęć do tej sprawy. Poczytacie sami, ja już nie będę wpisywać –wystarczy wejść na facebooka. Tyle jadu, tyle niechęci do tej pani-jest mi wstyd. A kto tak szydzi ???, Wy którzy macie także dzieci niepełnosprawne. Nie znam tej pani i pewnie nie poznam. Ale ludzie na Miłość Boską, dać wam kamień to byście w tą kobietę rzucili.
My swego czasu też byliśmy na dietach, to był chyba miesiąc. Pamiętam zamiast pracować i bawić się z Kubusiem, gotowałam dla niego posiłki do przedszkola, do domu. Ale wierzcie, myślałam, że będzie lepiej-ja, bo Rafał nie wierzył w dietę. Daliśmy spokój po miesiącu, bo nic nie dały. Ale to ja musiałam się przekonać . bo Kuba był drażliwy, pomidorową po ponad roku dopiero zjadł, pierwszą rzeczą jaką dostał na tej diecie to była pomidorowa w kartonie. Strasznie dużo kasy poszło przez ten miesiąc, jeśli chodzi o DAN to też mieliśmy spróbować. Zrobiliśmy zalecone badania przez p. Tomaszewską. Ale niestety nie umiano nam powiedzieć ile to będzie kosztować . Zrezygnowaliśmy , bo badania były dobre przed dietą, w trakcie diety. Nie znaleziono nic co by uzasadniało stosowanie diet. Do tego nie chcieliśmy się zadłużać, bo i tak spłacamy już kredyty (też związane z Kubusiem). To była nasza decyzja.
Kobieta napisała książkę, hm wiele osób je pisze. Kiedyś też chciałam. Gdzieś na którymś z blogów, ktoś napisał, że autyzm jest w genach. My jesteśmy w CZD od lat i już na pierwszej wizycie pani profesor, która prowadzi Kubusia w Poradni genetycznej, powiedziała iż są badania i dowody iż za autyzm nie odpowiadają geny. To tak na marginesie.
Babcia Gosia też znalazła się na liście ‘Zwykły bohater” i co gdyby przeszła dalej, też byście w Nią rzucali piorunami???
Bo napisała książkę, bo chciałaby ją sprzedać, bo chciałaby pomóc wnuczkowi???
Myślę, że o to chodzi ,i to tak bardzo boli.
Żałuję Babciu Gosiu, że nie wyszło z tym wieczorem w Elblągu-mam tam trochę rodziny i znajomych. Chciałam aby przyszli posłuchali, ale wierzę że się uda-trzymamy kciuki. Babciu Twoja książka jest już w Elblągu i poza nim. Puściłam po rodzinie. Także na pewno tam Cię miło powitają.
A co do sprawy p. Radomskiej-proszę chcecie rzucajcie we mnie gromami, kobitka napisała książkę, przeszła to co my albo jeszcze gorzej. Ludzie trochę zrozumienia.
Swoją drogą gdzie są mamuśki, które korzystają z DAN i diet. Dlaczego się nie odezwą. Prowadzą blogi, są na forach internetowych. Znam takie od dawna i kilka poznałam nawet na turnusie. Są zachwycone dietą. Może niech one zabiorą głos w tej sprawie??? Od niejednej poznanej (wiele lat temu) słyszałam,że z zajęć terapeutycznych mogą zrezygnować ale nie z DAN np.
Każdy robi to co uważa za stosowne dla swojego dziecka, jeśli osoby walące gromami w p. Radomską będą tak chcieli przekonać innych, że DAN nie pomaga ani diety, nie leczą autyzmu. To czy Ci rodzice nie zrobią na przekór???
To ich dzieci, ich decyzje. Choćby były najmniej słuszne.
Gorąco Was pozdrawiam. Dobre słowo zostawiam .
Kochajmy ludzi, bądźmy dla siebie mili-bo dzisiaj rzucasz w niego gromem a jutro On Ci przyjdzie z pomocą.

PS
Wejdźcie na stronę inf. W Fundacji „Zdążyć z Pomocą” Dokładnie „Ogłoszenia” i zapisujcie się z dziećmi na Mikołajki, zapisy Gdynia i Poznań. My jedziemy do Gdyni, Teatr Muzyczny przedstawienie „Pinokio”.
Przypominam ,bo nie wszyscy doczytali –zapisy do Biomicusa-terapia i nocleg gratis. Dwa tygodnie mama i dziecko.
Korzystajcie, bo na pewno warto.
Zosia