Autyzm. Od tego zacznę…

Wszystko przez ostatnie dwa i pół roku kręci się wokół niego. Gdzie się nie spojrzę-autyzm, otwieram lodówkę-autyzm…

Zbzikować można…

Najbardziej wkurza mnie fakt, że nie wiem skąd się bierze to cholerstwo… Wizji i teorii jest tyle co widać w wyszukiwarce w necie. Żadnej nie wierzę do końca, ale jedna wydaje mi się najbardziej logiczna. To błąd natury. Każde dziecko jak się rodzi, podczas fazy niemowlęcej uczy się i to uczy wszystkiego. Naukowcy zauważyli, że w tym okresie w mózgu wytwarza się wiele błędnych połączeń neuronowych (u każdego dziecka). Te błędy w sztuce stopniowo zostają skorygowane i z wiekiem znikają. Przynajmniej powinny.

A u niektórych osób pozostają te błędy jak źle połączone kabelki w komputerze -niby wszystkie części są na miejscu, a system ich nie widzi. Jednym z następstw jest autyzm.

Mózg jest ciałem organicznym o tak złożonej zasadzie działania i tak wielkich możliwościach, że jeszcze nie stworzono porównywalnego komputera. Możemy nauczyć komputer określonych działań na zasadzie „jeżeli” – „to” , lecz zawsze musi to być jakiś wycinek świata np gra, program sprzedaży, ale nie stworzono komputera tak uniwersalnego jak mózg.

I nie stworzą… Przynajmniej na razie 🙂 Wszystko się zmienia, dzisiaj dowiedziałem się, że nie prędkość światła jest największa z możliwych. Einstein się mylił…

Co jeszcze mnie wkurza związanego z autyzmem? Głupota i obłuda ludzka.

Pozostało nam może z 5% znajomych sprzed epoki „autyzmu”, część rodziny nawet nie zauważa naszego problemu. Przecież Kubuś jest taki śliczny, uśmiecha się, ma takie piękne oczka, układa literki, puzzle itp itd -TO CO MY JESZCZE OD NIEGO CHCEMY??!!

Żeby nas zauważył, a nie tylko był obok.

Żeby nam powiedział, że boli go brzuszek.

Żeby chciał ze mną pograć w piłkę

Żeby poradził sobie jak nas zabraknie

itd itp

Kiedyś mój były szef powiedział : „Rafał będziecie mieć wielu kibiców, którzy będą Was poklepywać po ramieniu i przytakiwać głową, ale w głębi duszy będą się cieszyć, że macie problem większy niż oni.” Pozdrawiam AL.

Polska to bardzo dziwny kraj…

Autyzm zamyka drzwi naszego dziecka do świata, który nas otacza, ale czy na pewno tu mu będzie lepiej ? Będzie czuł się bezpiecznie? Zrozumie dlaczego, ktoś go odepchnie, dlaczego, ktoś będzie dla niego wredny, bo po prostu ma na to ochotę? Dla autysty coś takiego jak kłamstwo nie istnieje-bo jest nielogiczne, krzywdzące i bolące. Autysta nigdy nie skłamie…

Zastanawiam się nad pewną specyfiką autyzmu. Większość z nich lubi te same bajki, pisenki a także zabawki. Coś w nich jest co im „pasuje”, może warto zwrócić na to uwagę? Jakaś specyfika musi być, która jest dla nich ważna. Może okazać się to pomocne w terapiach.

Terapia bowiem nie polega na tresurze jak pieska i dawania mu nagrody. Terapia powinna polegać na zbliżeniu sie rodzica (tak rodzica, a nie terapeuty) do dziecka. Trzeba nauczyć sie patrzeć jego oczyma, słuchać i czuć tak jak ono. A potem powolutku, po zdobyciu zaufania, trzymając za rączkę-wyciągamy je do naszej rzeczywistośćk. Pokazujemy, że ten świat ma wiele pięknego w sobie, że może tu czuć sie bezpiecznie.

Terapeuta, który mówi, że nie macie zajmować się terapią swoich dzieci, bo jeszcze coś źle zrobicie- sam powinien iść na terapię (a znamy niejeden taki przypadek z własnej historii). Nikt nie zna lepiej Waszego dziecka niż Wy, nikt nie jest w stanie poświęcic mu wiecej czasu i serca niż Wy. Terapeuta powinien nauczyć Was postępować w terapii, powinien Was obserwować i doradzać, ale nie wyręczać.