Pracowity dzień

Rano leniwie wstałam na śniadanie, rano? Dobre sobie, była już 9-ta. Śniadanie zrobił Rafi, poranna toaleta. Chwilę trwało, zanim Kubuś się ubrał. Potem masaże, ułożenie planu aktywności (ponad 2 godz. pracy). Zdjęcie poniżej.

W tym czasie Basia pojechała z Rafałem na próbę fletu z akompaniamentem. Jak przyjechali to my właśnie kończyliśmy pracę.

Rafał zrobił obiad, a my w trójkę zabraliśmy się za ciastka. Przepis znajdziecie –„Kuchnia jadka i niejadka”. Te ciastka robimy od lat, nigdy nie zdobimy (sama forma), na Święta Bożego Narodzenia – różne, różniaste.  Na Wielkanoc – króliczki. To już nasz własny domowy zwyczaj.

Gdy tak zasiadliśmy do obiadu i delektowaliśmy się, powiedziałam, że w tym roku ani jedno ciastko się nie spaliło, aż tu nagle masz ci los –jedno? Cała blacha. Nigdy nie ustawiam piekarnika na czas i taki był ten obiad dobry, że zapomniałam. I tu też tradycji stało się zadość.

Nasze ciasteczka: bałwanki, dinozaur, Basi mysz, literki, gwiazdki, rakieta do tenisa, itd.


Po tej robocie sprzątanie, przerwa i jeszcze masaże, kąpiel w ryżu. Potem jeszcze śpiewanie. Kubuś ogólnie dobrze się zachowywał, nalepił się dzisiaj i nawałkował. A w czasie gdy jeszcze Rafi pojechał z Basią na próbę, Kubuś układał puzzle 63 sztuki w 2o minut. Rozwija się, zadowolony bardzo. Filmik z puzzli poniżej.

Dzisiaj były też prace ręczne- zrobiłam stroik na prezent. Jako podstawę wykorzystałam produkt z trocin, maszyny do takiego czegoś robi tez Rafcio. Podoba się?

 

Did you like this? Share it:
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
Dodaj komentarz

Wpisz treść poniżej. Spam i niecenzuralne wypowiedzi będą usuwane.

Uzupełnij działanie