Liście lecą z drzew

Ale się dziś działo w ogrodzie –wow. Sypaliśmy się liśćmi, ja wykulałam nawet Basie w liściach (choć nie było łatwo- była oporna i nie mogłam Jej przewrócić). Były biegi, Kubuś przez chwilę nawet gonił, rzucał liście. Fajny dzień – mimo smutku, że to 1 listopad – ale spędziliśmy go razem. Ćwiczenia i masaże oczywiście wszystko robiliśmy-dzisiaj nawet znów udało nam się polepić z ciastoliny. Kubuś zainicjował zabawę.

Wieczorem była też inicjacja do skakania z tatą i do pociągu z tatą i Basią (ja dziś miałam chyba wolne) Kubuś ubrał takie duże Basi kapcie(sięgały mu długościa do kolan) i nawet w nich skakał. Robiliśmy wspólnie obiad – zawijaliśmy gołąbki (Kubuś merdał ciasto). Pięknie mi dziś pozował do zdjęć.  Byłam w szoku – bo zrobić Mu zdjęcie nie jest łatwo, oj nie.

Ale tak mi się miło zrobiło- miodu tyle ,że hej . (w zakładce kuchnia –jest przepis –zrobiony przez mojego małżonka na peeling  -to  apropo miodu –pychota).

Kubuś chwilami jest już taki nasz, a czasami jeszcze tak bardzo ucieka. Wiem, że gdyby zaczął mówić byłoby inaczej –wiele sfer by ruszyło. Boję się tylko czy starczy sił na dalszą walkę? Czy nie upadnę ? Czy nie poddam się? Chcę myśleć , że tak nie będzie. Ale są chwile właśnie ,że czuję taki lęk . Zapomniałam ostatnio napisać i bardzo podziękować pewnej osobie (chce pozostać anonimowa), za zakup książki do pracy z Kubusiem „Jak uczyć dzieci z autyzmem czytania umysłu ”Rozmawialiśmy o tej książce niedawno , no i proszę – wiemy że została zakupiona i lada dzień przyjdzie pocztą. Bardzo dziękujemy . Duży całus i buziak od Kubusia. Podsumowując bardzo udany dzień – rodzinny.

Did you like this? Share it:
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
Dodaj komentarz

Wpisz treść poniżej. Spam i niecenzuralne wypowiedzi będą usuwane.

Uzupełnij działanie