Korki, zniesmaczenie i podziękowanie.

Witam Kochani .

Długo nas nie było, ale po prostu najpierw długaśne leczenie, potem brak czasu, kilka kłopotów na drodze i tak wyszło. Ale jestem i zabieram się do pisania.

Kochani, zaczęliśmy kolejne sekwencje z Opola z Prodeste, dzisiaj wysyłamy nagranie do konsultacji, bo od 19 listopada pracujemy na nowych sekwencjach. Trochę tego jest, po czasie wypełnionym przede wszystkim logopedią, a jako uzupełnienie innymi zajęciami, teraz bardzo wzrosło znaczenie tych innych zajęć. Same sekwencje z Prodeste to ok 2,5h dziennie, neurologopedii 2h, a gdzie tu jeszcze przedszkole, SI itd itp. A doba ma tylko 24h…

Kubuś ma swoje ulubione ćwiczenia jeszcze z pozostałych sekwencji, możemy je wplatać pomiędzy te obecne. Czas mamy wypełniony dogłębnie. Mimo ostatnio nerwowych dni u Kubusia idziemy do przodu. Wczoraj na przykład u Pani logopedki, Kubuś tupał i krzyczał, ale powtarzał to co Pani Anitka chciała. Trochę śmieszne- bo tupie, przecież słyszę, bo czekam w drugim pokoju, ale daje radę. W domu też ostatnio nerwowy i łatwo się złości ale daje się okiełznać, choć nieraz to sporo czasu trwa. Ma chwilę, że śmieje się bez powodu, za chwilę płacze – taki to ten nasz stan. Czasem nie da rady i trzeba przeczekać. Kubuś 28 listopda obchodził imieninki, w tą niedzielę przyjechała do Niego i do Basi ( Basia wczoraj) babcia i dziadek i wujek z ciocią, drugi wujek z rodziną się niestety rozchorowali. Kubuś otwierał prezenty i oglądał, pałaszował na poczekaniu słodkości. Dopasował wszystkich z fotografiami, bawił się, nakrywał ze mną do stołu, potrafił dokładać rzeczy których brakowało na stole. Jesteśmy dumni.

Nastąpiły u nas wielkie zmiany, mój mąż poszedł do pracy, drugi etat- nie jest nam łatwo wszystko pogodzić, trochę spraw przeszło na mnie. Ale powiedzieliśmy sobie ,że lepiej mieć pieniądze i być zmęczonym, niż ich nie mieć i martwić się o ich brak. Wiele to czasu trwało zanim Rafi zaczął pracować w drugiej firmie- testy, badania- masa załatwiania, teraz chcąc pracować trzeba się nieźle gimnastykować. Oj, nieźle. Zanim wyjdziemy na prostą, to jeszcze potrwa – może nawet kilka lat, ale nie żałujemy tej decyzji.

Tak jak pisałam we wcześniejszym wpisie Kubuś nie tylko ma autyzm, możliwe, że jest jeszcze to cholerstwo NF-1- Nerwiakowłókniakowatość, tu trzeba być czujnym i zabezpieczyć się finansowo.

Więc było u nas trochę nerwowo, były dołki, teraz trwa zamartwianie o Basię ( ma bardzo wysokie ciśnienie) szukamy przyczyny, robimy badania. Był znów płacz, lament. Ale widocznie u nas musi tak być, nie możemy cieszyć się za szybko i z byle powodu, bo zaraz dostaniemy po głowie. U nas wszystko rodzi się w bólach…

Tak nas życie doświadcza i co zrobić????

Kolejna rzecz – robią koło nas 5 min. drogi od domu, wjazd i zjazd na Autostradę A1. Fajnie ??? No fajnie, ale teraz męczarnia, bo straszne korki. Ale co tam przemęczymy się a później do teściów na herbatkę w 15 minut dojedziemy. A do Ewki nad morze w godzinkę. Oj Ewcia wtedy to będziesz mnie miała dość, mówię Ci kochana.

W piątek byłam w Teatrze Baj Pomorski z Kubusiem, na przedstawieniu ”Czerwony Kapturek”, zorganizowane przez Fundację Dzieciom ( inf. były w kulturce). Była też z nami Basia, ale czekała przy szatni, myślałam, że bajka i do domu, a tu się okazało, że będzie Myszka Norka z cukierkami, a później Mikołaj z prezentami. Zaskoczona wyszłam i powiedziałam Basi, na co moje dziecko, że Ona musi do domu, bo w sobotę próba do egzaminu i musi grać. No cóż było robić za telefon i do Rafała żeby przyjechał, przyjechał ale za nim się przecisnął przez nasz korek trwało to wieki. Chciał mi podesłać aparat, ale nie chciałam znów wychodzić na bajce ( Kubuś się zainteresował), myślę zrobię komórką. Okazało się, że bateria mi padła. Poprosiłam znajomą koleżankę (właściwie Jej męża, bo robił ich córce zdjęcia) czy może zrobić Kubusiowi zdjęcie??? Na co koleżanka dziwnym tonem– „no nie wiem, ale tylko jedno!!!!”

Strasznie się poczułam, dziwi mnie to bardzo Aniu, masz też chore dziecko??? Trochę życzliwości by się przydało. Trochę.

Poprosiłam Panią z Fundacji o zrobienia zdjęcia Kubusiowi, pstryk i gotowe.

Zakończę ten wpis sytuacją, która bardzo mnie zaskoczyła. Otóż idąc niedawno ulicą Szeroką a w torbie miałam kilka nowych pieczątek do zbiórki publicznej, zaczepił mnie jakiś człowiek, prosił o pieniądze (mimo, że było zimno On był w klapkach) na jedzenie, zapytałam czy aby na pewno kupi sobie jedzenie a nie alkohol. On tak, że jedzenie – dałam Mu nie wiele bo jedną monetę – na chleb czy bułki. On podziękował, uśmiechnął się dziwnie. Odeszłam, a z boku ktoś do niego krzyczał, żeby nie zaczepiał ludzi- może Go znali, nie wiem. Ale Wiecie co, bardzo dobrze się poczułam, było mi jakoś lżej, że mogłam pomóc. Mimo, że sami prosimy o pomoc. Bo tak jest.

Ale tego samego dnia, stała się rzecz niezwykła.

A mianowicie będąc w sklepie (w starym miejscu) o zgodę na postawienie puszki, zagadnął mnie Pan, który stał gdzieś z boku „-na co jest chore Pani dziecko?”

„-ma autyzm”

On, się leciutko zaśmiał i powiedział ,”a ja mam ADHD”

I wyciągnął rękę z 10zł i powiedział proszę „to dla synka”

Odpowiedziałam „dziękuję Panu bardzo, jak tu będzie stała puszka Pan wrzuci te pieniądze.”

Przypadek. Może. Chyba. Raczej nie. Kochani, pomagajmy, pomagajmy innym – warto pomagać. Czujemy się lepiej, lżej. Kochani dziękujemy Wam, że jesteście, że czytacie. Bo jaki byłby sens pisania bez naszych czytaczy.

(ale przydałoby się parę komentarzy, chociaż człowiek wiedziałby, że ktoś to czyta…wiem, wiem, niby to trwa kilkanaście sekund, ale ciągle tego czasu mało…”

Podziękuję teraz Temu Panu, który pomógł Kubusiowi w sklepie. Choć nie wiem jak Pan się nazywa, DZIĘKUJĘ!!!

Dziękuję, też temu biedakowi, który może był naciągaczem, a może nie był. Ale pozwolił mi się poczuć lepszym człowiekiem.

Dziękujemy fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” Pani Ani Kowala – za piękne wrażenia podczas Mikołajek w Baju Pomorskim, za chwile spędzenia czasu z dzieckiem inaczej, odświętniej.
Dziękujemy firmie „Energa” za pomoc.

Did you like this? Share it:
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
10 komentarzy
  1. ewa napisał(a):

    Bo to tak jest, że dobro powraca. Pozdrawiam serdecznie

  2. Kami napisał(a):

    Witajcie, od czasu do czasu bywam u Was – bardzo ujęło mnie to, co napisałaś o dawaniu – nigdy przecież nie mamy tyle, by nie móc się podzielić. Również nieraz odczułam, że im więcej daję innym, ja i moja rodzina otrzymujemy niespodziewanie jeszcze więcej. W poniedziałek będziemy w Prodeste – nagrania wysłane… Życzę Wam wszystkiego dobrego – dużo sił i zdrowia – pozdrawiam ciepło

  3. Danuta mama Justynki napisał(a):

    Także Was często podczytuję.
    Cieszę się, że powoli mkniecie do przodu:)
    Pozdrawiam ciepło z śląska.

  4. sokrateska napisał(a):

    Hmmmm, muszę pomyśleć…..

    Nigdy, kiedy pomagałam innym ososbom nie myślałam o swoim lepszym samopoczuciu…..ale to oczywiście każdego indywidualna sprawa. NIE MA LEPSZYCH CZY GORSZYCH ODCZUĆ – SĄ INNE.

    Zosiu…może ta pani nie miałą nic na koncie, więc nie mogła wysłać MMS, a może tak zażartowała, u Basi może to tylko „wina” okresu dojrzewania (wiem z własnego doświadczenia – w wieku 15 lat miałam leki obniżające ciśnienie)
    Wszystkiego dobrego życzę:)
    Buty wyczyszczone??? 🙂

    • admin napisał(a):

      Koleżanka miała aparat fotograficzny, widzimy się codziennie w przedszkolu, więc żaden to byłby wysiłek z jej strony.
      A co do pomagania… pamiętam jak kiedyś zaprosiliśmy dzieci z domu dziecka do nas (ok. 20-tki maluchów), miały skromny poczęstunek, mnóstwo zabawy i szaleństw.
      A wiesz co nam dały w zamian? Właśnie takie poczucie „spełnienia”. Ich uśmiechy i miny były bezcenne. Dzieci wróciły do domu dziecka, a my mieliśmy łzy w oczach i nawet rozmawiać się nie chciało… Tak bardzo chciałoby się je wszystkie uszczęśliwić na dłużej, dać im dom, a nie tylko chwilową namiastkę.
      Co one zawiniły, że ich rodzice mają je gdzieś i nawet nie chcą się zrzec praw rodzicielskich?
      Pomaganie daje wiele dobrego dla obojga stron.
      Pozdrawiamy!!

      • sokrateska napisał(a):

        Każdy jest inny – dla mnie, dla Ciebie i pewnie dla jeszcze wielu ludzi (mam nadzieję) nie byłby to żaden problem (sytuacja z aparatem fot.), może jednak pomaganie innym to dla niej wielki wysiłek. Może ona po prostu nie umie, nie chce lub nie potrafi pomagać…..
        Nie chcę nikogo usprawiedliwiać, po prostu każdy jest inny, ma inne potrzeby, inne wartości w życiu i inne priorytety:)
        Jedni czują radość, zadowolenie i spełnienie kiedy pomagają innym a dla innych jest to obowiązek, niekoniecznie przyjemność…Cóż takie życie…
        ja wolę być świadkiem uczestnikiem sytuacji pomagania i wzajemnego zrozumienia, nie szukam kontaktu z ludźmi najogólniej mówiąc nieżyczliwymi, złośliwymi (w moim odczuciu) i nie rozważam ich zachowań, słów, czynów „po fakcie”. Kiedyś stwierdziłam, że mi to w niczym nie pomaga, wręcz przeszkadza…
        Zachęcam do takiego podejścia. Żyje się zdrowiej i spokojniej 🙂
        Pozdrawiam

        • admin napisał(a):

          Ludzie się zmieniają, jedni na lepsze inni na gorsze,lub pozostają tacy-jacy ,nie koniecznie sobą???
          Nie rozmyślać???Może tak, nie analizować ???Może tak. Ale o rzeczach dobrych trzeba mówić ale o złych także, i wysuwać wnioski na przyszłość. Serdecznie pozdrawiam.

  5. MonikaM napisał(a):

    Czytamy kochani choć sami nie zawsze mamy siłę na zostawienie komentarza:( Buziaki dla Was!

Dodaj komentarz

Wpisz treść poniżej. Spam i niecenzuralne wypowiedzi będą usuwane.

Uzupełnij działanie