Cwaniactwo, czyli Polak potrafi…

Kończymy zbiórkę puszek, jeszcze kilka zostało do odbioru. Niestety mamy też inne sprawy i wydarzenia (w minionym tygodniu) miłe i nie, chroniczny brak  czasu. Dzisiaj byłam w kolejnych miejscach i co zastałam? Przeciętą puszkę od góry, tak żeby można było dłoń włożyć. W środku kilka monet i tyle. W innym miejscu Pani od razu mnie ostrzegła, że dziecko uszkodziło puszkę, a gdzie był rodzic??? Gdzie zasada nie Twoje, nie ruszaj!!!! Wczoraj, jak odbierałam puszkę, jedna Pani mnie poinformowała, jak to kiedyś się wyjmowało pieniądze ze skarbonki- brało się nóż i wkładało w otwór, reszta sama leciała. Proste. W jednym miejscu, jak zostawiałam puszkę do zbiórki, Pani przy mnie wrzuciła papierkowe 10zł do puszki, ze słowami „aby się rozmnażały”, a przy odbiorze były w środku same monety. CUD? Podziękowałam i wyszłam z puszką. Odczucia na temat tych sytuacji i przemyślenia, pozostawiam Wam Kochani. Ja nie mam już siły.

Co do Kubusia dzisiaj, tak jak mówiłam siedziałam na neurologopedii, w pokoiku. Szło dosyć fajnie-sylaby, nawet na „h ”i „f”. Był dzisiaj „Kon ”a potem „ń”. Dzisiaj Kubuś powiedział na moją prośbę ”da buzi ”. Dał mi buziola, a potem ja Jemu. W przedszkolu zjadł tylko zupy trochę, bo na drugie były kluski ziemniaczane- ziemniaków nie je, ale np. placki ziemniaczane uwielbia. Po południu byliśmy na ogrodowych szaleństwach, jazda w taczce, huśtawki i biegi, gonitwy. Potem przerwa na owocki, dzisiaj zrywałam wiśnie i nie zauważyłam pszczoły na niej i mnie ukąsiła. Bywa i tak. Wieczorkiem jeszcze kolejne masowanka, wąchanko, masaż w kaszy, kompresja, masaże jamy ustnej, zawijanie, jazda na desce, huśtawka sensoryczna itp. Jak zawsze. Kubuś dzisiaj położył swoją Przytulankę Reksia, przykrył Go poduszką i przytulił się mocno do Niego. Dzisiaj też jedna dziewczynka w przedszkolu pocałowała Kubusia i przytulała Go bardzo. Kubusiowi nie bardzo się to podobało.

Ostatnio znów dość dużo zaczęłam czytać o Autyźmie, poradniki i książki pisane przez rodziców dzieci. Ostatnio „Opowieść Ojca” -SUPER!!!, „Nie każdy może być Rain Manem”, oraz poradnik: „Śmiech, zabawa i nauka z dziećmi o profilu autystycznym”. Gorąco polecam.

Zbliżamy się do utworzenia kolejnego poddziału na stronie, będzie ciekawie, a na razie polecamy muzyczkę Open Fm- wystarczy kliknąć, a przyjemniej się czyta przy muzyczce.

Naskrobałam, idę prasować. Papatki.

Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za komentarze!!! Prosimy o jeszcze!!!

Joasiu-śpiew to już dźwięki, kroczek po kroczku i wyląduje w „Mam talent”!! Zabawa w czarowanie to bardzo fajny i optymistyczny znak!

Sylwio- najpierw dostał kuleczki: Calcarea Carbonia XM, potem Tarent M, a teraz Tarent C30. Za każdym razem tak po 10-ciu dniach był bardziej nerwowy, krzykliwy itp. Ale „cudu” nie było. Neurologopedii ma od 2 miesięcy 10h tygodniowo i to bardziej tu jest zasługa, że coś drgnęło w mowie. Ale kto wie, może coś pomogło.

Pani Ewo- w totka jest szansa 1 na 14 miliardów, a chętnych nie brakuje, Jeśli nasze dzieci mają szansę 1 na tysiąc to warto z tej nadziei skorzystać.

Did you like this? Share it:
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
5 komentarzy
  1. Joanna napisał(a):

    Bardzo przykra sprawa z puszkami. Trzeba miec tupet i nie miec serca, by krasc pieniadze, ktore ktos podarowal potrzebujacemu dziecku. 🙁

    A ja wierze, ze cuda sie zdarzaja. 🙂 No i nadzieja umiera ostatnia. Jestem optymistka, marzycielka… i zwyczajnie wierze, ze przyjedzie czas, ze nasze dzieci wyjda z tych swoich, zamknietych dla nas swiatów.

  2. MonikaM napisał(a):

    Trzymam kciuki za działanie kulek…póki co nie stać mnie taką formę leczenia:( i jestem też ciut sceptyczna, ale uważam, ze trzeba robić wszystko dla swojego dzieciątka, a co do cudów – trzeba w nie wierzyć!:) jeśli zaś chodzi o nieuczciwość, strasznie przykre jest to, że nawet w takich sytuacjach, gdzie pieniążki są zbierane dla chorego dzieciątka, zdarzają się oszuści:( mam nadzieję, że ten ktoś prędzej czy później zapłaci za swoje zachowanie:( gdzieś we mnie wciąż jest przekonanie, że to co robisz przez całe życie, wraca na starość z nawiązką… pozdrawiam cieplutko

  3. Ewa, mama Rafała napisał(a):

    Ale z czego korzystać? Z cudu? Cud się zdarza lub nie, tzn. zasadniczo i statystycznie się nie zdarza. W przypadku naszych dzieci pozostaje nam tylko ciężka i wytrwała praca nad ich rozwojem. A jak ktoś chce wierzyć w cudy niech wierzy, można też wierzyć w cukrowe kulki. Ja osobiście wolę kupować cukier na kilogramy, bo taniej jest :-)Pozdrawiam i gratuluję sukcesów w rozwoju mowy.

    • admin napisał(a):

      Pani Ewo, ja nie wierzę w cukrowe kulki. Ale patrząc na wyniki innych dzieci postanowiliśmy spróbować. Po pierwszej dawce cudu nie było, ale coś drgnęło z głoskami. U bio-cudotwwórcy też byliśmy zaraz na początku naszej drogi z problamami u Kubusia. I nie wierzę w takie rzeczy. Dostaliśmy namiar od znajomej która też nie wierzy, ale dzięki temu cudotwórcy jej mąż ma zdrową wątrobę, choć miał mieć przeszczep. Ten biocud jak zaczął badać Kubusia powiedział nam bardzo wiele rzeczy których w żaden sposób nie mógł wiedzieć. Ba, jak spojrzał na Zosię stwierdził od razu problemy z kręgosłupem i inne ciekawostki, np dotyczące ostatnio przebytych chorób i sytuacji rodzinnej, a na mnie jak spojrzał, to stwierdziła ak , że nic mi nie powie bo nie jestem „podatny” i nic nie zadziała. Czary? Cud? Nie!!! Ale myślę, że po prostu nie wiemy wszystkiego jak działa nasz umysł, nasza wola. A dopóki jest cień nadziei to będziemy próbować. Pozdrawiam!!!

    • admin napisał(a):

      A cuda się zdarzają! Ciąża z Basią była wysokiego ryzyka, większość ciąży przeleżana w szpitalu- ale JEST! Kubuś że się urodził to drugi cud- na przekór lekarzom…

Dodaj komentarz

Wpisz treść poniżej. Spam i niecenzuralne wypowiedzi będą usuwane.

Uzupełnij działanie