Burger i zabawa w lekarza

Dzisiaj Kubuś o ósmej zaczynał neurologopedię-2 godz. Było dość ciekawie, było naśladowanie, sylaby, było nawet odczucie bólu i wyrażenie tego dosłownym i wyraźnym „ała”. W czasie gdy Pani Kubusiowi śpiewała „Panie Janie” i akcentowała dotykiem na przedramieniach, chyba zrobiła to za mocno albo nie tak- bo Kubuś odciągnął ręce i zawołał „ała”. Dobry objaw. Sylaby były- ładne, ogólnie ok.
Dzisiaj wybrałam się z Kubusiem do cukierni w Toruniu, spróbowalismy dzisiaj burgera-nowość cukierni, ciepła bulka a w środku lody i pokruszone ciasteczka. Dobre, ale ogólnie bez zachwytu. Ale uspołecznianie było. A jak ładnie trzymał widelczyk, choć paluszkami tez sobie pomagał. W tym miesiącu mamy trochę tego w planie, wyjść do ludzi- dzieci. Trochę inaczej. Mamy w planie place zabaw na powietrzu i pod dachem – zobaczymy. A my zapraszamy na zdjęcia i króciutką migawkę z cukierni.

Jak po uspołecznianiu wróciliśmy do domu, był obiadzik-lasagne, której nawet Kubuś spróbował, (dzisiaj ja gotowałam). Ćwiczenia Si- bez zmian-cała litania, robiliśmy książeczki z kolekcji „Kocham Czytać” profesor Cieszyńskiej- szło super, Kubuś powtarzał wszystkie sylaby, tak jak było napisane po dwa i trzy razy. Było zawijanie w folię bąbelkową, chodzenie, masowanie i przesypywanie w kaszy. Na dworze jazda na rowerze- całkiem dobrze z kierownicą, kilka razy Kubuś zakręcił pedałami. Jazda w aucie, huśtanie na siedząco i leżąco. Kopanie piłki, rzucanie piłki w czasie gdy Kubuś skakał na trampolinie. Była zabawa w piaskownicy- załadowanie przyczepy od ciągnika piachem i naśladowanie odgłosow ciągnika, aromaterapia- kwiaty, obrywanie owoców, Kubuś dzisiaj zjadł dwie garście (moje) owoców –czerwonej porzeczki i dwie garście jerzyn (dzisiaj się pojawiły), dostarczyliśmy sobie niezłą dawkę Wit C, ja się ciesze bo od dwóch tygodni boli mnie gardło, zjadam czosnek od kilku dni (syropek nie pomógł, arozol na ból też nie, to teraz czosnek, no i jerzynki).
Robiliśmy dziś naśladowanie i wymowę przy lustrze, Kubuś świetnie naśladowal Rafala- jak podnosi koszulę i krzyczy „aaaa”, Kubuś też. Fajnie, znow coś do przodu. Wrociliśmy też do zabaw tematycznych i udawanych. Bawiliśmy się w lekarza. Miś był biedny, został przebadany, a na koniec dostał zastrzyk. Była też zabawa lalkami, w pojenie lalek, wysadzanie na toaletę, usypianie. Musimy częściej się tak bawić. Laleczki, mebelki i zestaw lekarza jeszcze po Basi, stare ale jare 🙂

Dzisiaj Kubuś zasnął w trakcie masażu, bez problemu- zmęczony już nieco, raniutko wstał.
Ja też życzę Wam Kochani dobrej nocki.

Did you like this? Share it:
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
2 komentarze
  1. Monika mama Roksany napisał(a):

    Jak zwykle podziwiam za pracę wkładaną w terapię domową:)

    Burger wygląda bardzo zachęcająco,szkoda że u nas takich nie dają;)

    Buziaki:*

Dodaj komentarz

Wpisz treść poniżej. Spam i niecenzuralne wypowiedzi będą usuwane.

Uzupełnij działanie