Autyzm dla wielu to jak trąd

Już połowa miesiąca za nami, dzisiaj przedszkole i na 14.30 jedziemy do fundacji „Jestem” na zajęcia. Po zajęciach okazało się, że Pani Iza jest bardzo zadowolona z Kubusia, nie płakał, wykonywał polecenia, wołał siusiu. Cieszę się, jak „ktoś „ mówi „jest lepiej” -to bardzo podnosi na duchu. Ale strach ,że może się „coś” popsuć pozostanie na zawsze. Choć tak naprawdę to nigdy nie wiadomo co nas w życiu spotka? Czy ktoś z Nas nie będzie potrzebował pomocy? Może ktoś jest dzisiaj wrogiem, a jutro będzie przyjacielem? Powtarzam to w kółko Basi , żyj z wszystkimi w zgodzie, bo nigdy nic nie wiadomo .Różnie to w życiu bywa-prawda? Życie to książka pełna komedii, horroru, sensacji-bynajmniej u Nas tak jest, ale czy ktoś mówił, że cały czas będzie pięknie, że nasze życie będzie usłane różami? Nie ,nikt nie mówił nie obiecywał .Kiedyś tak sobie z Rafciem rozmawialiśmy „a co to będzie jak Kubuś zacznie mówić –już tak na dobre? Co my będziemy robić? „ Oczywiście będziemy się cieszyć i prowadzić dalej ćwiczenia, stymulacje, terapię itd. Ale czy i kiedy tak będzie? Boję się czy to nastąpi? Wierzę, że tak będzie- bardzo wierzę, ale zarazem tak się tego strasznie boję. Zawsze tak było , przez całe nasze Zycie z Rafciem . Jak to kiedyś powiedział ( w dzień mojej operacji-to inna historia-kiedyś napiszę)”Czy My to tak ciągle ,tak wszystko musimy jak z gardła siłą wyciągać? ”tak ,to prawda siłą wydarte i zawsze ciągle tylko walka O NAS , O DZIECI ,O NASZĄ RODZINĘ. Dlaczego ? Dlaczego tak musi być? Ja wiem ,że w każdej rodzinie zdarzają się tragedie, smutek, płacz a nawet rozpacz –myślę ,że nie ma rodziny w której by się coś nie wydarzyło. Wszystko tak ładnie z zewnątrz wygląda –jak u nas –dom–ogród-samochody-zakupy, ale czy ktoś się kiedyś zastanowił jak jest naprawdę? Ile cierpienia, ile łez i zamartwiania się  skąd wziąć pieniądze na terapię ,wyjazdy, pomoce itp. Ktoś  kiedyś do nas napisał ,że trzeba się uśmiechać, przyjąć Kubusia takim jakim jest a nie zamartwiać  się. Tak jest w tym prawda, ale myślenie skąd na to wszystko brać ,no jak nie myśleć , nie wiemy tak naprawdę ile będziemy potrzebować pieniędzy i na jak długo starczy sił. Ludzie bywają okrutni ,ale są  też  tacy  o wielkich sercach .Na początku pojawienia się na NK, napisała do mnie koleżanka –taka jeszcze z podstawówki ,zadała pytanie jak nam pomóc –nie czekając na odpowiedź zablokowała mnie , nie rozumiem takiego zachowania .a Wy rozumiecie? Ja nikomu nie każe, nie żądam wpłat na  Kubusia subkonto, ja tylko proszę o pomoc –może to być 1%, może to być zakup pomocy potrzebnej do pracy, może to być tylko albo aż złotówka .Proszę  mi wierzyć przez 2 lata już się zmagamy z autyzmem Kubusia i poznaliśmy na swojej drodze wiele osób –więcej było tych życzliwych, ale niestety też są tacy którzy się odwrócili , nawet w rodzinie ( możliwe ,że myślą ,że autyzm jest zaraźliwy –otóż nie jest).Na początku były telefony –pytania, niektórzy płakali i właściwie na tym się skończyło ,nie mam na myśli teraz pomocy materialnych ale duchową –jeśli w takich chwilach opuszcza cię rodzina – to co? Otóż wstajesz i idziesz ,i walczysz dalej ,mimo że twoja psychika jest w kiepskim stanie – jest Ci wstyd i przykro ,że masz takie chwasty .To by było na tyle moich przemyśleń Tylko proszę czasem rozejrzyjmy się wokół i zobaczmy ,czy ktoś nie potrzebuje naszej pomocy-DZIELMY SIĘ DOBREM I UCZMY SIĘ POKORY, nie zamykajmy się w swoich 4 ścianach ,bo za chwilę może to my będziemy potrzebować pomocy i wtedy nie będzie NIKOGO OBOK NAS!! DOBRANOC

Did you like this? Share it:
Category: Codzienność
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
Dodaj komentarz

Wpisz treść poniżej. Spam i niecenzuralne wypowiedzi będą usuwane.

Uzupełnij działanie