Archive for » Październik, 2013 «

Warszawa

Witajcie Kochani.

Czas leci nie ubłaganie szybko. W sobotę wybraliśmy się do Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.

Pomimo strasznego hałasu udało się tam spędzić 4 godziny, w tym ponad godzinę w części tylko dla młodszych dzieci.

W tej części było super, zapachy zwierząt-lasu, odgłosy ptaków, chodzenie po mostku, dotykanie przeróżnych faktur, wir wodny-tu dopiero Kubuś się wyszalał(musiałam Go przebierać, taki był mokry).

Bawił się fantastycznie.

W tym czasie Rafał z Basią zwiedzał pozostałe atrakcje(Basia już była ze swoją szkołą, więc była obeznana co i jak).

Po ponad godzinie my dołączyliśmy do nich. Kuba bardzo dobrze się bawił w pozostałej części doświadczeń ciekawostek.

Strasznie lubimy takie miejsca, parę lat temu jak Kubuś był malutki byliśmy w Gdańsku w podobnym  centrum. Oczywiście wtedy nie na taką skalę .

Ale rzeczy podobne np. rower czy instrumenty.

Dużo z tych rzeczy zobaczycie na filmiku, polecamy .

Trwa 25 minut ale warto, jak nie byliście można się przygotować do wyjazdu.

Godne polecenia są jeszcze rzeczy na zewnątrz budynku, rury z których (jak dla nas) wydobywają się dźwięki fal morskich, albo rury-jak słuchawki telefonu można z odległości sobie pogadać.

Na miejscu jest sklepik z pamiątkami, my nic tam nie zakupiliśmy-drogo jak smok a po za tym jak wyszliśmy, (a wychodzi się przez sklepik), Kubuś był już strasznie zmęczony i chciał tylko puzzle ze zwierzątkami, które oczywiście już ma.

Jest tam też szybki barek, można coś przekąsić.

I rada na przyszłość ,jak się wybieracie a macie dziecko niepełnosprawne załatwcie sobie legitymacje dla dziecka niepełnosprawnego-ominiecie kolejki ,które tam są potężne i od razu kierujcie się do kasy nr,4-opiekun dziecka niepełnosprawnego wchodzi bezpłatnie –dziecko 50% ceny. Możecie oczywiście bilety kupić wcześniej online  , my nie wiedzieliśmy na 100% czy jedziemy ,więc tę opcję pozostawiliśmy.

No i bardzo ważne, macie dziecko z bardzo dużą nadwrażliwością słuchową??To sobie tam darujcie wyjazd.

My nie żałujemy, dużo doświadczyliśmy, Kubuś się wyszalał, Basia też zadowolona.

Specjalnie dla wirtualnej internetowej Babci Kubusiowej- Danusi zrobiliśmy zdjęcie autokaru z napisem Wołów.

Kubuś był komentowany i wzbudził zachwyt, jak słuchał informacji przez słuchawkę-jest nagranie ,zobaczcie koniecznie.(19 minuta)

A co jeszcze???

Niedziela, Basia bawiła się z Kubusiem a my pracowaliśmy w domu-sprzątanko małe.

Od poniedziałku normalność, Kubuś w szkole- troszkę było śmiechawek, biegania-ostatnio nie chce pisać liter i wyrazów w szkole, więc nadrabiamy w domu, w domu też lepiej koloruje-nagrywam filmy , bo panie mi nie uwierzą, że sam.Kubuś pisze już od ponad tygodnia w zeszycie.

We wtorek Kubuś miał basen, nie mogłam z Nim wejść do wody ale byłam obok zaraz przy wejściu do basenu.

Były dwie klasy dzieci, pan ratownik i pan ,który prowadzi zajęcia od basenu ,no i jeszcze trzy panie od dziewczynek. Kubuś wszedł i wyszedł sam do basenu, dla zachowania bezpieczeństwa miał ubraną piankę, skakał z chłopcami ze swojej klasy w tej wodzie, słuchał co pan do niego mówił-jestem strasznie dumna z Kubusia. W klasie sam wziął sobie pudełko z kanapkami i wyciągnął kanapkę, na przerwach już trochę więcej  bawił się z dziećmi- ostatnio w kręgle na dywanie.

Ma oczywiście chwile złości,( jak ma coś poprawić), śmiechawek i biegania. Oswajamy te zapędy Kubusiowe.

Chyba nie pisałam ,że dzieci dostają w szkole mleko w kartoniku, jabłuszka , paprykę albo marchewkę. Kubuś zaczął ostatnio zjadać obiadki w szkole, surówkę i mięsko.

Bo się zastanawialiśmy czy kupić na następny miesiąc???

Wczoraj nas dziecko zaskoczyło ,bo wszedł do Basi pokoju i włączył sobie sam Johansena, mówię, że dziś nie -bo mamy przerwę (zawsze dzień 7 przerwa)a Kubuś swoje ,włączył z powrotem . Nie wiem co na to pani Ania (, Kubusiowa terapeutka od Johannesa w Bydgoszczy).

Fakt ta płyta jest naprawdę bardzo przyjemna, co jedna to lepsza jak na razie.

Dzisiaj natomiast Kubuś kończył godzinę wcześniej lekcje, po obiedzie musielibyśmy czekać 1,30 min . na logopedę, więc zadzwoniliśmy do Navity czy możemy zamiast w listopadzie przyjść dzisiaj na zajęcia ,a z czego???Zaczęliśmy terapię czaszkowo-krzyżową. Wiele dobrego o niej słyszałam i znam osoby ,które sobie ją chwalą ,a że pan Marek z Navity zrobił kurs ,no to na co czekać??? . Pojechaliśmy-Kubuś z 30 minut wytrzymał 15. Jestem z tego powodu bardzo zadowolona. W piątek robimy kolejne podejście.

Jutro natomiast nasza Basieńka ma techniczny egzamin z fletu poprzecznego, strasznie się stresuje bo dwie rzeczy ma przygotowane a jedną zawsze się losuje ,no i się denerwuje co wylosuje. Jest oczywiście przygotowana, ale zawsze stres.

Do szkoły na lekcje nie idzie, będzie jeszcze ćwiczyć, zawsze jest ,że w dzień egzaminu można mieć wolne-zazwyczaj Basia z tego korzysta. Egzamin dopiero ma o 16, więc cały dzień, dziecko się będzie stresować . W piątek znów ma koncert z chóru. Chyba będziemy na nim  z Basią, zapowiada się ciekawie. Jutro Rafał ma imieniny.

To by było na tyle, dużo pracy, nie wiadomo za co się wziąć, ale dajemy jakoś radę- choć łatwo nie jest-padamy z Rafałem na twarz. Dzisiaj się zastanawiałam czy nie podjechać do szpitala, strasznie mnie nad ranem zaczęło boleć w klatce, ręce mi cierpły a potem jeszcze niesamowicie ścisnęło kilka razy w okolicach serducha, ale puściło. Jest trochę lepiej. Jak nie przejdzie to się przejadę. Ale myślę że się nagromadziły stresy i zmęczenie. Ot, co.

Pozdrawiam i serdeczności zostawiam.

Zosia-zdróweczka Wam życzę.

 

Filmik

 


 

KLOPSIKI

 

Witajcie, och jak ten czas leci????Bardzo szybko.

 

W    poniedziałek Kubuś miał pasowanie w szkole, obeszło się bez problemów.

Chwilami   tylko   sobie   przycupnął z panią Agatą na ławeczce, był bardzo dzielny. Jest teraz bezapelacyjnie uczniem klasy 1a. W poniedziałek wręczył swoim paniom , a następnego dnia jeszcze panu kwiatki. Święto to święto.

Ten wielki dzień uczciliśmy świątecznym obiadem w mieście. Kubuś był bardzo zadowolony.

Wtorki ma zawsze gorsze ,bo zaczyna dopiero o 9 50 i kończy o 14 30. Jest zmęczony, to najgorszy dzień ,choć wczoraj po lekcjach zrobiliśmy zaległe SI, i tu był problem Kubuś się popłakał-był chyba naprawdę zmęczony. Ale to był tylko taki jeden raz , wczoraj byliśmy dopier po 16 w domu, bo Kubuś w środy ma jeszcze logopedę.

Wczoraj w ogóle wszyscy byliśmy padnięci. Baśka nawet zasnęła w aucie.

Nie wiem jak Wy,???Ale nam, przydałoby się jakieś wolne.

Dzisiaj Kubuś robił ze mną obiad, o podbojach kulinarnych w kierunku ciast już słyszeliście ale obiadowych –nie. Więc moje dziecko umyło rączki i zabrało się do pracy. I tu nastąpił problem, bo dodanie składników do mięsa mielonego nie było problemu, natomiast wymieszanie ich –mamy problem. Kubuś się spiął, krzyknął i nie. No to po malutku, spokojnie –udało się dotknął ciasta, które było bardzo zimne, mokre(sami wiecie). Wymieszał,i zaczęliśmy kulać klopsiki, z początku szło opornie to kulanie, ale za chwilkę ok. Bardzo chętnie –od razu chciał kroić pieczarki i cebulę. Potem zainteresował się smażeniem . Po kilku namowach zjadł swoje dzieło.

To był udany  dzień,( bo jeszcze nie napisałam) ,że u logopedy fajnie i spokojnie było-Kubuś tak jest zafascynowany  pani Marty komputerem ,że powtarzał to co chciała. Nawet jak się zapatrzył na swoje układanki i nie powtórzył, wtedy miał na panią spojrzeć.

To cwaniak nasz –szybko powtórzył, żeby tylko oczu od komputera nie oderwać.

To Ci Kubuś.

To chyba na tyle tych wiadomości.

Pozdrawiamy serdecznie, zdrówka życzymy, bo ja znów bardzo przeziębiona . Znów na rzęsach chodzę, ale to znów nockę zarwałam -3 godziny do pani Moniki , wysyłałam filmy-kolejną partię.

Zaszki.

 

Żyjemy

Żyjemy, kochani,żyjemy.Tylko czasu brak na wszystko. Cały tydzień w domu-Basia jelitówka, Kubuś i ja prawie(ja miałam już kilka tygodni wcześniej, po mnie Rafi). Kubuś był przeziębiony dość mocno, w między czasie wybuchła właśnie w Toruniu epidemia grypy jelitowej.

Jutro nasz Skarbuś ma Święto w Szkole, otóż  będzie pasowany na ucznia. Wybieramy się  oczywiście wszyscy w czwóreczkę-Basia też ,bo jutro wolne.Rafał zdążył wrócić z wyjazdu służbowego, nikogo się innego nie spodziewamy-wszyscy zajęci czymś innym ,nawet dziadkowie.

Jutro też jest święto nauczycieli.

A więc chcelibyśmy bardzo w imieniu Kubusia i swoim- bardzo podziękować –Kubusiowej asystentce pani Agacie, wychowawczyni pani Joasi ,nauczycielowi wspomagającemu pani Grażynce.

Oczywiście paniom Dyrektor.

A także:

Kubusiowej terapeutce Si-pani Ani, pani logopedzie-Marcie.

 

Oczywiście pani Monice z Prodeste(która uwaga wróciła do nas, ponieważ nasz nowy terapeuta pan Adam-szef Prodeste-jest chory, na czas choroby mamy znów panią Monikę).Cieszymy się z tego powrotu!!!

Myślimy powoli o powrocie na zajęcia do Navity, na razie zaczęliśmy trzecią płytę Johansena.

Jest ok., tylko szkoda,że Kubuś ma okres gryzienia-wychodzą zęby, gryzaki różne nie pomagają i trzeba go bardzo pilnować bo już załatwił kilka słuchawek.

Od piątku mamy nowe sekwencje i zabawy-jest ciekawie. Dzisiaj poszły znów kolejne nagrania, coraz więcej się tego robi. Do tego czas spędzony na przygotowywaniu planów dnia , piktogramów do sal na Kubusiowe szkolne zajęcia. Spędziłam trochę nocy. Mieliśmy małe zgrzytnięcie w szkole, ale teraz już lecimy do przodu.

Zapisaliśmy się na okres ferii zimowych do nowego ośrodka Fundacji Dzieciom w Warszawie. Rehabilitacja i nocleg za darmo. Można skorzystać raz na trzy lata. Mamy nadzieję ,że się uda wyjechać. Był ktoś z Was tam może???

Kubuś miał teraz trudny okres śmiechawkowy, konsultowaliśmy to z kilkoma terapetami Si, z którymi Kubuś ma styczność- wnioski, także opinia pani Moniki-Kubuś tak reaguje na stres , teraz są to śmiechawki . Zmiany-szkoła, musimy przez to przejść-jest już lepiej, ale teraz przez tydzień nie chodził do szkoły.

Mamy w planie wyjazd do neurologa w listopadzie i badanie EEG Kubusia, jest już zapisany w Warszawie. Tak na wszelki wypadek. Choć prócz tych śmiechawek to nic nie ma, śpi po 9 do 9 i pól godzin w nocy, spokojnie. W dzień  nic się nie dzieje, czasem jeszcze się zdenerwuje. Ale z dnia na dzień jest inaczej, nauczył się ostatnio obierać mandarynki-całe sam obiera, piecze ze mną ciasta. Mamy już pierwszy raz upieczoną drożdżówkę, ciasteczka (film jest na yuo tube), a w sobotę robiliśmy ciasto z jabłkami, prócz mojego osobistego wyciągnięcia ciasta na blachę, reszta Kubuś sam.Wcześniej torty , ma finki, sernik. Odpowiadam na pytanie ,nie jestem cukiernikiem.

Tak Kubuś lubi się paprać w jajkach i mące, teraz nawet już próbował-margarynę, jajka (nigdy wcześniej jajek nie jadł), mąkę. A jaki przy tym zadowolony, bezcenne.

Ostatnio sam bierze książki ze szlaczkami, do kolorowania albo kartki zrobione z rysunkiem przez Basię i chętnie koloruje. Zwraca uwagę jak mówię, żeby się starał i nie wyjeżdżał-aż jest zmęczony tym staraniem i koncentracją, albo kładzie sobie sam paluszek aby nie wyjeżdżać.

 

Pani Monika stwierdziła ostatnio ,że Kubuś zrobił stumilowy krok jeśli chodzi o komunikację. Zaczyna chcieć się z nami komunikować. Przytulasty nadal i całuny. Nadal lubiany przez dzieci i panie. Wczoraj miałam telefon od pani wychowawczyni, czy Kubuś wraca bo wszyscy tęsknią, dzieci ,panie i nawet jakaś mama pytała o Kubę.

Oj, tak nasz uczeń – jak to się życie toczy, ma 6 lat jest w szkole, miał być w klasie zero. Życie podjęło decyzję inną.

Myślimy,że bardzo słuszną, Przedszkole to by była strata czasu.

To na tyle , niebawem trochę zdjęć wrzucimy.

Pozdrawiamy serdecznie. Zdrówka życzymy. Do usłyszenia. Zaszki