Archive for » Lipiec 21st, 2013«

Pamiętnik z turnusu w Ochotnicy Dolnej-tydzień pierwszy za nami

Niedziela
Wyjazd z Wielkiej Łąki-o 6.30, dwie godziny prowadzę ja, potem przekazuję kierownicę Rafałowi. Basia przeziębiona, ogląda podczas jazdy filmy. Kubuś zasypia i śpi, śpi i śpi od Łodzi do Krakowa, też przeziębiony). Nigdy nie śpi w dzień, ale tego dnia wcześnie wyciągnięty z łóżka, owinięty kocem i do samochodu. Bronił się przed zamknięciem oka, ale jednak zasnął i sobie smacznie śpi. Gdzie się dało, aby skrócić jazdę –oczywiście zaliczyliśmy odcinki autostrad, także trasę Wielka Łąka-Ochotnica pokonaliśmy w rekordowym czasie trochę ponad 7 godzin, jak trasę do Opola. Po rozpakowaniu poszłam z Kubusiem na obiad. Rafał pojechał z Baską na miejsce innego noclegu, wieczorem wrócili na zebranie organizacyjne. Przekazanie grafików dnia. Dużo tego.
Aklimatyzacja dzieci i rodziców, widzimy twarze z blogów zaprzyjaźnionych –powitania, uśmiechy. Och jest też nasza była pani Ewelina (poprzednia terapeutka), jest obecna pani Monika. Kubuś niespokojny, nerwowy na stołówce, na placu zabaw się wycisza.
Smutne pożegnanie z Basią i Rafałem, pierwszy raz gdzieś na tak długo my sami z Kubą bez nich.
Czy damy radę????

Jeszcze chwila z tatą

Jeszcze chwila z tatą

Jeszcze chwila z tatą 2
Poniedziałek
O 8-mej rano śniadanie, Kubuś ma problem ze wstaniem, ja trochę też, ale poranna toaleta –sprawdzenie planu dnia i lecimy na śniadanie. Znów jest marudny, pokrzykuje, za głośno na stołówce dla niego, siedzimy –wycisza się –uspokaja  nie chce jeść płatków czekoladowych (w domu uwielbia), zjada kanapki. Pędzimy na zajęcia w grupie, Kubuś i siedmiu innych chłopców (jesteśmy podzieleni na grupy), zajęcia z muzykoterapii, z logopeda. Obiad, wyście na spacer w deszczu, byliśmy w pobliskim sklepie, do którego jest kawałek drogi-ok. 1 km- na lodach -Kubuś zadowolony. Do tego wycieczka , która trwała trzy godziny. Ale za to piękne widoki. Promenada –Szczawnica, fontanny-góralka nalewająca z dzbana wodę, pijalnia wód mineralnych. Pięknie, na powitanie trochę padało, ale potem się wypogodziło. Urocza wycieczka. Dzieci i rodzice bardzo zmęczeni. Ale warto było.

GóralkaGóralka

idziemy do sklepu w Ochotnicy

idziemy do sklepu w Ochotnicy

Przy fontannachFontanny w Szczawnicy

Przy fontannach 2

Przy fontannach 3

Szczawnica

Szczawnica idziemy promenadą

Szczawnica idziemy promenadą
Szczawnica przy promenadzie

Szczawnica przy promenadzie 2

Szczawnica przy promenadzie 3

Szczawnica przy promenadzie 4i cały czas Szczawnica

Szczawnica

Wtorek

Oj, dzisiaj się, działo. Rano wyjazd do Szczawnicy na basen. Kubuś wychlapał się do woli, pan Kamil od Aquaterapii byłby dumny z Kubusia, pięknie leży na wodzie. Potem szybciutko na zakup przekąski, w tej chwili padło na pobliskie rurki ze śmietaną, sztuk 2. Kubuś się oblizywał aż do Ochotnicy. Dużo zajęć miał Kubuś-zajęcia grupowe, muzykoterapia, SI, logopeda, zajęcia z panią Grażynka. A my rodzice zajęcia w grupie , grupa wsparcia. No i jak to bywa przy takich spotkaniach polały się łzy. Trudne spotkanie, dające do myślenia np. mieliśmy sobie zaznaczyć w kole ile przeznaczamy czasu na dane rzeczy w swoim obecnym życiu, miesiącu, tygodniu itp. To ćwiczenie dało do myślenia i do być może przestawienia kilku rzeczy. Być może się to uda.
No i niezwykła rzecz tego dnia, to zdarzenie, które miało miejsce podczas mojego przeglądania grafiku na tablicy, co gdzie? jakie zajęcia ??? Staliśmy razem z Kubusiem na korytarzu, a nagle Kubuś „MAMA”. A mnie zamurowało, trzeci raz usłyszałam „Mamo” w ciągu 5 lat.

Gdzie dzisiaj nas poniesie

Gdzie dzisiaj nas poniesie?

tak patrzy przez okienko w autokarze jak jedziemy

tak patrzy przez okienko w autokarze jak jedziemy

Środa
Dzisiaj troszke mniej zajeć, zajecia grupowe i SI, do tego moja rozmowa z panem Radkiem na temat Kubusia.
Kolejna wycieczka na gorę Wdżar, z wielkim bólem i strachem, ale zdecydowałam, że wjadę na tą górę –krzesełka dwuosobowe, trzymałam Kubusia z całej chyba swojej siły, jemu się bardzo podobało. Choć chwilkę przed zjazdem i zakończeniem zaczął marudzić. Ale nie żałuje, było warto, trzy mamy zdecydowały się wracać wyciągiem, reszta schodziła. Trasa bardzo trudna, jeśli ktoś z was był w Skalnych Miastach to podobne zejście było tutaj. Ale daliśmy rade, choć każdy krok musiał być przemyślany i bardzo ostrożnie stawiany a niestety Kubuś strasznie mnie ciągnął, Jemu się spieszyło i musiałam go stopować. Ale przeszliśmy…
Ciężko jeszcze z jedzeniem i pokonaniem krzyków i hałasu na stołówce, Kubusiowi nie jest z tym lekko, ma problem z wchodzeniem, z jedzeniem. Dopiero jak maleje liczba uczestników na stołówce, zaczyna coś zajadać.

gora Wdżar

góra Wdżar gora Wdżar 2

gora Wdżar 3

i oto wyciąg…wyciąg

Smok na Górze Wdżar

Smok na Górze WdżarSmok na Górze Wdżar 2

Widok z góry WdżarWidok z Góry Wdżar

Szczawnica

Zejście w dół

Szczawnica 2

Czwartek
Dzisiaj znów u mnie łzy poleciały na kolejnych zajęciach-tym razem padło na muzykoterapię dla rodziców. Cztery utwory, opis do charakteru kobiety. Niby łatwe –z pozoru, ale jakie psychologiczne. Czwarty utwór był utworem, który ostatnio moja Basia gra na pianinie, jak go usłyszałam to polały się łzy kompletnie.
U Kubusia zajęcia grupowe-o dziwo dobrze, ładnie pracuje panie go chwalą, zajęcia indywidualne podobnie. Pani Grażynka która jest opiekunem i zarazem osoba pracującą indywidualnie z Kubusiem, też chwali Kubusia. Już nauczył się nowego gestu, bardzo wiele dają piktogramy –obraz bardzo przemawia do Kubusia.
Popołudniu nasza grupa miała wyjście na zwiedzanie okolicy Ochotnicy, góry, zjadanie z krzaczka jagód, oglądanie z bliska brązowej krowy- Kubuś nie mógł oderwać wzroku od tej krowy. Piękne tereny, wymęczeni pozytywnie.

na placu zabawna placu zabaw

Spacer

Spacer

Piątek
Rano, po śniadaniu o 9-tej wyjazd na basen do Szczawnicy, znów pluskanie –masowanie ciałka i szaleństwa w wodzie. Szybkie wyjście wcześniejsze na zrobienie zakupów, brakuje nam owoców –więc większy zakup, jeszcze wpadliśmy do sklepu papierniczego, gdzie były książki – no i zaczęło się przeglądanie książeczek ze zwierzątkami-wyszliśmy z trzema –jedna została już „zaliczona” w autokarze w drodze powrotnej do Pensjonatu, była z naklejkami. Potem Kubuś miał zajęcia grupowe, a potem krótką przerwę i zajęcia indywidualne. Ja w tym czasie jak nie mam zajęć to do wyboru albo piorę, albo sprzątam w pokoju, no albo rozmawiam z mamusiami. Próbowałam czytać, ale to myśli lecą co tam robi Kubuś i nici z czytania
Wieczór spędziłam z Kubusiem w pobliskiej całodobowej opiece medycznej, czekaliśmy na lekarza- Kubuś ma znów chory pęcherz, dostał leki. Pokazał gest „pomoc” i wskazał na siusiaka. Zapomniałam jeszcze wspomnieć kilka dni wcześniej wyciągałam Mu drzazgi z rączek, trzy wieczorem, a resztę w ciągu snu –innej możliwości nie było. Strasznie krzyczał, a w śnie było spokojnie.

Sobota
Zaplanowana wycieczka od 9-tej do 16-tej rejs statkiem po jeziorze Czorsztyńskim, zwiedzanie zamku w Czorsztynie, a nas nie było. Kubuś wczoraj miał podniesioną temperaturę, w nocy też, po śniadaniu szef Pensjonatu podjechał po leki do apteki, bo wczoraj już były zamknięte. Doszły nam obojgu jeszcze jakieś niestrawności, mnie coś połamało w okolicach szyi. Nie mogę jej skręcić w prawo.
Tak to jest. Myśleliśmy, że może choć w niedzielę coś wyjdzie z wycieczki, zobaczymy po nocy i rano. Wtedy zadecydujemy.

Oczywiście pokój służy nam też jako miejsce zajęć, tu lepimy, ćwiczymy, słuchamy Johansena…

Ach , jeszcze wieczorkiem spędziłam na miłej rozmowie z mamą Frania blog „dzielny Franek”. Kubuś skorzystał z tabletu Frania, swój wysłużony, popękany odłożył na bok. Tamten fajniejszy.

jak w karecie

jak w karecie
nóżka na nóżkę nawet podczas snu

nóżka na nóżkę nawet podczas snutaki tam spacer

taki tam spacertaki tam spacer 2

z poważną miną lepi

z poważną miną lepi

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim, bez pomocy których nie udałoby nam się tu znaleźć !!

Z całego serca!!

Pozdrawiamy serdecznie Zosia i Kubuś