Archive for » Styczeń, 2013 «

Czar prysł… Przelało się

Ogólnie wczorajszy dzień nie należał do udanych, końcem tego poryczałam się i tyle. Mam dość, naprawdę. Ktoś wieczorem bardzo nas zranił, bardzo bolało. Zastanawiam się co ja takiego w życiu zrobiłam, aby tak ciągle dostawać po głowie. Nie użalam się nad sobą, to by było zbyt płytkie, niestety taka jest prawda- tylko co ja zrobiłam??? Zawsze tylko z każdej strony  po łepetynie od życia, jeszcze byłam w brzuchu u mamy, a już dostałam –cierpienie. Czasem chyba lepiej było się nie urodzić???? Tylko iść i dać sobie w łeb. Mam dość, nie mam siły z tym wszystkim.

Tym optymistycznym akcentem kończę, bo nic nie widzę co piszę.

Kategorie: Codzienność  Tagi: ,  6 komentarzy
Czwartkowo, piątkowo i KONKURSOWO

Czwartek- nie za dobrze, Kubusiek się podziębił, co chwilę zmieniam mu majty i rajstopy, bo siusia non stop. Dostał tabletki, żurawinę, wieczorem kąpiel z solą. Zasnął koło północy. No proszę Państwa, jak się wstawało teraz o 11tej, koło południa śniadanie wtedy taki efekt. Ale w końcu ferie. Aż boję się myśleć co będzie od poniedziałku. Ale dość  myślenia o poniedziałku, zacznę się martwić w niedzielę. Bo to będzie rzeźnia…. Cały czwartek wypełniony: siusianiem, odśnieżaniem, paleniem w kominku, ćwiczeniami – aż padłam jak kawka.

Przechodzimy do piątku, tu już ciut spokojniej bym powiedziała, jest relaksik, nie trzeba odśnieżać, do pieca sobie opału wrzuciłam dwa worki -a co, jestem superwomenka (oczywiście nie na raz, tylko wiaderkiem, bo by mi kręgosłup poszedł jak nic). Wczoraj wieczorem wrócił Rafał, hm nawet ciasto upiekłam na powitanie- troszkę za bardzo przyrumieniło się. Ogólnie da się zjeść. Basia dwczoraj udzielała się nieco w kuchni – gotowało moje dziecko makaron, nawet wyszedł ok. A co, niech się uczy.

Kubcio już mniej posikuje-ale nadal tabletkowo i żurawinowo. Rafał wrócił do domu cały i zdrowy, zdał 2 egzaminy (po tym szkoleniu) co z trzecim dowie się za parę dni, troszkę mówi- nerw był, jak na studiach. Ale jakby nie było, do domciu wrócił, miał tam dobrze śniadanka, obiadki, deserki, kolacyjki, tylko w papierach siedział bidula do późna. Śmiał się, że trzy posiłki dziennie to czuł się jak niemowlaczek.

A u nas szara rzeczywistość, my- nasza trójca cała i zdrowa, nie było łatwo, ale jako tako dała radę, nie pozabijaliśmy się, z głodu nie umarliśmy, no i śnieg nie zasypał nas. Było kilka chwil wymiany zdań z nastolatką, ale co tam? Trzeba się docierać, do tego nowego świata.

Kubuś zasypiał w piątek makabrycznie, śmiechy, machanie nóżkami- na całego, trzymałam Go cały czas za rączkę, w między czasie uściski ciała, w końcu padł, wreszcie nareszcie. I jak tu siły zebrać na następny dzień, jak się piszę na stronkę o drugiej w nocy, jakoś wcześniej nie dałam rady – wybaczcie.

Dziękujemy Wam kochani za głosy na nas blog, prosimy o dalsze głosowanie. Każdy głos pomaga niepełnosprawnym dzieciom w późniejszej rehabilitacji. Głosując na blogi, pomagacie tym pokrzywdzonym przez los. Dziękujemy w imieniu tych dzieci. Wysłać sms można tylko raz z jednego telefonu, sama sprawdziłam. Koszt 1.23zł

Jeszcze jedna prośba Kochani do Was, czy może Ktoś z Was ma jeszcze ochotę na nasze ulotki bądź kalendarzyki z danymi jak przekazać 1% podatku??? Wyślemy, dla rodziny, znajomych. Proszę o inf. na mail. Z góry bardzo dziękujemy. Osoby, które wcześniej dostały, a jeszcze potrzebują wyślemy w najbliższym tygodniu pocztą. Bardzo dziękujemy.

Co do Kuby podczas jego śmiechawek i majtania nogami w każdą stronę powtarzaliśmy gesty makatońskie, zdziwiłam się bo Kubulek nawet pamiętał jak jest siku. Ale od tych Jego szaleństw w łóżku nawet się kot wystraszył i w końcu wyskoczył jak poparzony, nie przelewki, najpierw myślał, że Kuba tak majta nogami dla zabawy, ale pomyłeczka i zwiał. Rano przyjdzie jak miski będą puste.

Pa, trzymajcie się zdrowo, aby do wiosny, bo ja tego chorowania już dosyć mam, to chorowanie od sylwestra mnie wykończy. Jak to mówią trzeba mieć zdrowie żeby chorować.

Buziole.

Niezdara ze mnie. Prosimy o głosy!
Witam Kochani.
Mówiłam, że będzie się działo, no i się działo.
Wczoraj na początek śniadanko, odśnieżanie auta ( to ma teraz każdy), ale jedną rzecz to mogę zrobić tylko ja. Jechałam do Torunia na umówioną godzinę, bardzo się starałam aby się nie spóźnić, no i dojechałam na czas. Ale co się okazało to nie ta drukarnia, rozmawiałam przez telefon i zawsze myślałam, że jest w tym miejscu (co prawda jeszcze nic tam nie robiliśmy, ale tak na chłopski rozum- mieszkają ulicę dalej, to pewnie ta, myślę, szkoła miała być – jest- jest) kurczę blade- okazało się, że muszę jechać na drugi koniec Torunia i nie zdążę , ten Pan za chwilę wyjeźdźa na spotkanie, więc wyda ulotki mi ktoś inny. No to myślę ładnie, trochę śmiesznie, trochę głupo przeprosiłam, po drodze zaplanowałam załatwić parę spraw, żeby się nie wracać. Zeszło mi godzinę, okazalo się, że właściciel już wrócił. Odebrałam ulotki, podziękowałam, są naprawdę świetnie zrobione, bardzo gruby papier ( tak jakby kilka złożyć ze sobą ), do tego jeszcze za darmo- kilka tysięcy sztuk, z czego Pan Piotr jeszcze odemnie wziął i powiedział, że rozda pomiędzy swoich  znajomych i nie tylko. Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękujemy Pracownii Poligraficznej z Torunia. Panie Piotrze, dziękujemy za tak wspaniały gest!!!!.
Następna sprawa to po drodze do kolejnej drukarni, wysadziłam Baśkę koło Galerii, chciała sobie pochodzić po sklepach (ostatnio coś tam Jej skapło od dawno niewidzianej cioci, to coś tam miała sobie kupić). Ja z Kubusiem pojechałam po kalendarzyki. Były już gotowe, rany tyle rzeczy jednego dnia – mieliśmy za nie zapłacić po kosztach a szef powiedział, że ma nam Pani która wyliczała jeszcze opuścić- wyszło po kosztach kosztów chyba??? Straszne się cieszymy, każda zaoszczędzona złotówka zbliża  nas do wyjazdu Kubusiowego na Turnus z Prodeste. Dziękujemy bardzo firmie MACHINA DRUKU< za tak miły gest w stronę Kubusia.             
Bałam się tego dnia strasznie, pojechałam z Kubusiem po Basię , jeszcze w drukarni było coś fajnego, (bym zapomniała) pytam Kubulka , czy chce siusiu, a On do mnie siusiu, Pan usłyszał z gabinetu i pokazał nam gdzie toaleta.
Z Baśką poszliśmy na małe co nieco, ferie w końcu- no i dla Kubulka to uspołecznianie, spaghetti  wciąga ł aż się kurzyło, tylko szkoda, że połowę rękami. Ja sobie wciągnęłam zupkę, a co tam– uwielbiam zupy.
Po tym miłym akcencie, nie było krzyku, tylko trochę chodzenia. Czas do domu, wracając odstawiliśmy na trzeci i ostatni dzień angielskiego Basię. Ja z Kubusiem do domu, a tu niespodzianka, schody zawiane, z ledwością otworzyliśmy furtkę. Ja do drzwi, a tu zonk, nie mogę otworzyć, widzę, że Kubulkowi chce się siku, trzymam jeszcze ulotki, które chyba ważą tonę i bęc ulotki spadły, paczka się rozwaliła, Kubuś się posikał, drzwi dalej nie mogę otworzyć – już mam obraz co ja zrobię??? Zbieram te ulotki, zamoczyło mi się trochę, musiałam pozbierać bo drzwi bym nie otworzyła. Nareszcie, trwało to chwilę, a dla mnie wieczność, Kubusia przebrałam szybko i biorę się za te ulotki, rozłożyłam i suszyłam, Wiecie co ??? Jak KTOŚ zrobi profesjonalnie to śladu nie ma. Naprawdę, ulżyło mi, bo Tu się ludzie napracowali i masz??? Mam tylko nadzieję, że Kubuś nie będzie chory??? Zrobiliśmy sobie herbatkę i kanapki, bo już głodni byliśmy, wieczorem szybko spać, miałam już dość.
 
Mam tylko pytanie, zagłosujecie na nasz blog??? Chyba nie jest taki najgorszy???
Zagłosuj
Pa, pozdrawiam i serdeczności zostawiam.
Zosia.
Niespodzianka dla Babci i Dziadka

Wczoraj znów szybko zleciało, nie ma czasu na myślenie i głupoty,  muszę się z wszystkim wyrobić.

Dzisiaj szybka decyzja, jedziemy dziadkom zrobić niespodziankę, kupiliśmy coś słodkiego, wzieliśmy kwiatki i w drogę. Jechało się bardzo wolno, drogi miejscami słabo odśnieżone, niespodzianka się udała. Kubuś sam do Dziadzi poszedł na kolana, wszystkich wyściskał. Zrobiliśmy sekwencje i dwa razy szczotkowanie  i z powrotem. Ale do domku to już autostradą, bałam się tych bocznych dróg, po powrocie Basia Kubusiowi pomogła się rozebrać – ja odśnieżałam schody, chodnik i podjazd- rany ile tego śniegu, potem do pieca, rozpalić w kominku, sekwencje, masaż, trochę zabawy i edukacji, kolacyjka – bo z sił opadłam po tym odśnieżaniu. Przyznaję, bez faceta w domu to jednak ciężko 🙂

Basia wykąpała Kubusia, a ja jeszcze po drzewo do kominka, zawsze przyjemniej, a co ważne to taniej. Szybko mi dzień zleciał. Ale dzisiaj to dopiero zapowiada się ciekawie…

Basia zaczyna czytać „Krzyżaków” po feriach będą omawiać lekturę. Tęsknimy za Rafałem, ale jakoś dajemy radę:)

Dzisiaj dostałam odpowiedź na filmy przesłane do Prodeste do oceny, stymulacyjne-ok, edukacyjne, z tego co rozumiem jeszcze mają być  bardziej spontanicznie, w zabawie.

Ogólnie wychodzą nam najlepiej to głupoty – gilgoty, też taki film był. Boję się zawsze tych odpowiedzi. Skąd mam wiedzieć czy wszystko robię dobrze… Dziś już lepiej klucz Fizgeralda, bez nerwów Kubusia. 

To na tyle.

Zapraszam ponownie na nasz blog!

Do usłyszenia.

Zosia

Kubuś urzędowo

Witam Kochani. Tak wczoraj dzień szybko zleciał, że nawet nie wiem kiedy. Wstaliśmy szybko, śniadanie, szybkie ubieranie, Basię odwieźliśmy po sąsiedzku na angielski (trzeba się dokształcić, nawet w czasie ferii), a ja z Kubulkiem do Kowalewa do Urzędu po papiery. Zajęło nam godzinę, zakupy w sklepie, Masaż Willberger i sekwencje- czas po Baśkę, potem obiad znów litania sekwencyjna z Prodeste, potem piec, kominek (trzeba przejąć Rafała obowiązki-nie łatwe) znów litania, w locie pogłaskać kota. Basia troszkę się pobawiła z Kubusiem, ale w przerwie czytała książkę o Japonii. Wysłałam nowe filmy do Pani Eweliny.

Wczoraj Kubuś mnie zaskoczył i pokazał po makatońsku, że chce pić. Ucieszyłam się, nie powiem. Polecieliśmy dzisiaj pierwszy raz klucz Fizgeralda, Kubuś nerwowy, bo nie rozumiał co ja chcę, ale wytrwał do końca. Zawsze tak na początku u Niego z nowymi sprawami. Dużo rozumie, dużo umie, ale ta komunikacja i mowa daleko w tyle.

Jak byliśmy w Urzędzie oczywiście zainteresował się Pani Iwony komputerem, coś tam zaznaczył, zmienił. Już mi się gorąco zrobiło, oczywiście nie usiadł, bo po co??? Jak tam tyle ciekawych rzeczy??? Nawet komórki nie chciał, wszystko dopytał, jednej z Pań pomógł wyciągnąć segregator. Śmiesznie to trochę wyglądało. Ot cały Kubuś, a w sklepie marudny, pewnie dlatego bo mówiłam, że idziemy po ptysie-zawsze były, a dziś na złość nie było, kupiliśmy malutkie eklerki- pyszota.

Tym miłym akcentem kończę na dziś.

Zosia

Babciowo i dziadkowo

Dzisiaj będzie inaczej- wpis poświęcony Im, czyli Babci i Dziadkowi Kubusia i Basi, oraz naszej Babci wyjątkowej-dla mnie poznanej przez chwilę, ale za to jak.
Gdyby nie oni nie było by nas. Naszej rodziny. Ja osobiście mam im za co dziękować, a za co ??? Za Rafała, fajnego –jakby co, faceta. Wiele przeszliśmy, wiele jeszcze przed nami. Dziękuję.

Ja swoich dziadków właściwie nie znałam – Babcia ze strony mojej mamy, ciężko zachorowała i zmarła przed moim urodzeniem (podobnie jak moja mama przed Basi urodzeniem ), Babcia ze strony mojego taty mieszkała w Anglii i zmarla jak bylam małą dziewczynką (grała pięknie na pianinie). Dziadkowie zmarli śmiercią tragiczną, nie zdążyłam ich poznać. Moje dzieci mają tylko jedną Babcię i Jednego Dziadka, cieszę się bardzo i niech żyją długo w zdrowiu i radości. Powiem tylko, że miałam taką daną chwilę w życiu, że zdążyłam poznać jedną fajną Babcię, a była to Babcia Rafała, Ileż to my przegadałyśmy wieczorów razem, miała na imię Helena, tak na drugie ma nasza Babcia- tak też miała na imię Moja Babcia ze strony taty. Potem żałowałam, że nie daliśmy Basi tak na pierwsze. Helena – miła, sympatyczna kobieta, miała ogromne serce, duży potęcjał do wszystkiego, kochała kwiaty (to Ona zaraziła Rafała tą miłością do ogrodnictwa), lubiła gotować, lubiła i rozumiała ludzi- dla mnie bardzo ciekawy i mądry człowiek- a co jeszcze, jak ona kochała swojego męża!!! Jej mąż Jan (po nim Kubś ma swoje drugie imię) łączył całą rodzinę, często stawał się rozjemcą, aby pogodzić członków swojej rodziny. Miał ogromne poważanie u innych ludzi. Pamiętam jak Rafał opowiadał, że nawet posiłki jedli razem z jednego talerza. To niestety wiem tylko z opowieści-zawsze razem, jedno wspierało drugiego. Oj Babciu Heleno brakuje nam bardzo Ciebie, ale tam wysoko w chmurach siedzisz i na nas patrzysz i tulisz naszą córeczkę a swoją wnuczkę, myślę,że dobrze Babciu, że ma Ciebie. Tęsknimy  i bardzo Cię Babciu Kochamy.

Babcię ze strony mojego teścia słabo znałam. Wiem, że zawsze była bardzo pomocna dla swoich wnucząt, prawnucząt i praprawnucząt… Dziadek zmarł kilkadziesiąt lat temu, Rafał kojarzy go tylko ze zdjęć.

Dziadkowie Kubusia i Basi ze strony mojej (moi rodzice) nie żyją już od dawna, Basia poznała tylko mojego ojca, ale to jak była malutka. Mama zmarła przed narodzinami Basi.

Drudzy Dziadkowie (rodzice Rafała) przeżywaja drugą młodość :)- dziadek Irek przeszedł na emeryturę miesiąc temu. Oj będzie sie działo, będzie…
Od Kubusia pare słów dla nich:

Babcia Aga, inaczej Agnieszka. Dla Kubusia Aga, bo łatwiej, już wwyliteruje, czasem nawet całe imię.  
To Ty Babuniu mnie tuliłaś i usypiłaś jak byłem malutki, a do Basi przyjeżdżałaś i kąpałaś przez pierwszy tydzień. Byłem ciężki, ale póki nie zasnąłem, to mnie kołysałaś, bawiłaś się ze mną w piaskownicy, biegałaś ze mną po ogrodzie. Lecz kiedy przestałem mówić i patrzeć w Twoją sronę, zmartwiłaś się Babciu, płakałaś – modliłaś się , modlisz się za mnie, za Basię codziennie. Kiedyś Cię ugryzłem ,to było raz- przepraszam, nie chciałem. Pamiętam jak mnie nosiłaś ,jak byłem już większy ,gdy już mnie nóżki bolały. Teraz przyjedziesz do mnie na chwilkę albo na dłużej i bawisz się ze mną, układasz kocki, nawet bawisz się autem , ostatnio skakałaś ze mną – ja bardzo lubię skakać. Przychodzisz do mojego przedszkola na święto Babci i Dziadka- ja wiem, że nic nie mówię tylko jestem przebrany i chodzę albo próbuje tańczyć. Ja Ci jeszcze nie powiedziałem jak bardzo Cię kocham, ale powiem zobaczysz. A jak przyjadę to mocno Babciu Cię wyściskam, ja już wiele rzeczy się nauczyłem – tak bardzo się staram ,Wiesz Babciu??? Prawda??? Już nie płacz, bo wiem że płaczesz, ja będę zdrowy i kiedyś Ci powiem Babciu Ago Kocham Cię Bardzo. Kubuś- Twój wnuczek- wszystkiego dobrago z okazji imienin- zdrowia i nigdy nie przestawaj we mnie wierzyć .
Dziadzia IREK. Rodzice mi mówili, że jak się urodziłem, to  Ty płakałeś i bardzo się cieszyłeś, że udało się??? Wiem, że to prawda, prawdziwy Facet nie boi się łez a Ty dziadku jesteś prawdziwy Facet, ja też jestem facet- też czasem płacze, nawet czasem to nikt nie wie dlaczego. Wiem, że bardzo się zmartwiłeś, że jestem chory, ale zobaczysz ja wyzdrowieje. Teraz muszę, się dużo uczyć, bardzo lubię zwierzątka, tak jak Ty – narysujesz mi jakieś zwierzątko??? Tak ładnie rysujesz, widziałem w starych albumach Basi, A może jak do Ciebie przyjadę to pogramy w piłkę??? Lubię piłkę. Ty bardzo lubisz wszystkie kwiatki, narysuję Ci dużo kwiatków, żeby Ci było wesoło, dobrze Dziadziu??? Basia mi kiedyś mówiła,że pokazywałeś jej różne zwierzątka małe i duże. Fajnie! I, że ją woziłeś w wózku- takim innym, pokazywałeś jej kwiaty, grałeś z nią na instrumentach . Jak przyjadę do Ciebie to Cię mocno przytulę i dam Ci wielkiego całusa- Bardzo Cię Kocham Dziadziu- Twój wnuczek Kubuś.

Wszystkim Babciom i Dziadkom przesyłam życzenia, wszystkiego co najlepsze, a przede wszystkim zdrówka!

Serdeczności zostawiam 

Zosia

Kategorie: Codzienność  Tagi:  Jeden Komentarz
Pożegnanie. Zimno – ciepło

Wczoraj się trochę działo, szybko cały dzien zleciał. Basia pożegnała swoje koleżanki- psiapsiółki. Smutno bidulce, bo miło i bardzo wesoło spędziła te dwa dni. Wiadomo w gromadzie wesoło. Wczoraj dziewczyny wyszły nawet na zewnątrz urządzić bitwę śnieżną.

A z innych spraw to pakowanie Rafała, sprawy szkoleniowe-jedzie na cały tydzień, a my sami na „gospodarce”. Jutro mamy sprawy urzędowe, o ile pogoda pozwoli wyjechać na chwilę??? U Kubusia wczoraj luzik – troszkę byłam zajęta , a to śniadanko dla nastolatek, obiadem już mnie Rafał wyręczył. Prasowanie, w tym czasie Rafał bawił się z Kubulkiem. Kubuś w ciągu dnia polegiwał sobie troszkę. Po prostu pokładał się w swoim łóżeczku, ziewał. Mam nadzieję, że Go jakieś choróbsko nie bierze????

W piątek (a własciwie w sobotę) się nie pochwaliłam, ale szłam spać dopiero po trzeciej, trochę mi zajęło z nowymi pomocami do nowych sekwencji. Wdrażamy się na całego, myślę, że dobrze idą stymulacyjne- tu Kubuś dzięki sekwencjom Pani Eweliny od piątku nie boi się zimnego dotykać. Właściwie to bardzo mu się podoba odczucie chłodu. Ciekawe, prawda???? W piątek i dzisiaj zrobiliśmy kolejne filmy do wysłania. Zobaczymy jak zostaną przyjęte???
Dzisiaj dostałam kolejne propozycje do rozrzucenia ulotek- dziękuj Dorocie Zach. Pani Karolinie. Wczoraj umieściliśmy fotki różne, na końcu są z Fundacji – Baju z Mikołajem, robione przez Panią Anię z Fundacji, bardzo dziękuję za odesłanie.

Kubuś wczoraj się wyziewał, nawygłupiał, aż wreszcie zasnął. Rafał parę dni temu wpadł na pomysł jak radzić sobie z głupawkami. Jak go biorą głupawki np wieczorem przed zaśnięciem, to Rafał wziął go w obroty i łaskotał, gilał, robił pierdziochy tak długo, aż Kubuś miał dość. Zamiast nerwów, że zachowuje się jak „Kosmita” to chichrają się oboje. Dzisiaj jak Go gilgotalam i przestalam, wziął moją rękę, że chce jeszcze, są chwile, że jak coś chce to powie da, w znaczeniu daj. Wczoraj jak układaliśmy to powiedział i pokazał na mnie, powiedział przy tym „m” w znaczeniu mam nadzieję „mama”. Oj chciałabym aby troszkę nam życie odpuściło i dało odsapnąć. Ale co tam nie ma co za dużo myśleć, tylko do roboty, bo znów pójdę spać dnia następnego. Takie życie. Pamiętajcie o Agnieszkach, Babciach a pojutrze o dziadkach, bo przecież gdyby nie oni nie było by nas.

Pa. Zosia.

Miło, wesoło i tłoczno.

Witamy Kochani. U nas w domciu wesolutko i tłoczno, a dlaczego??? Otóż Baśka zaprosiła do siebie trzy koleżanki z klasy- psiapsiółki, jest muzycznie i filmowo.

Co u Kubulka??? Ach ten nasz Kubulek najchętniej to by spędził cały dzień przed komputerem w bajkach i na yuo tube. Włącza , zatrzymuje, znów włącza. Zaczęliśmy wczoraj już nowe sekwencje stymulacyjne, po rozmowie z Panią Eweliną wyszło, że z tego względu iż u Kubusia pojawiły się autostymulacje (pisałam wcześniej) to trzeba sekwencje robić trzy razy dziennie, rano, w południe i po powrocie z przedszkola . Pojawił się szkopuł jak to zrobić w południe??? Może Ktoś z Pań z Grupy??? Wczoraj dzwoniłam do naszej Pani Izy z Grupy Kubusia, z zapytaniem czy by mogła??? Zgodziła się, bez problemu. Gdyby nie, chodziłabym sama. Nie ma rady, jak trzeba to trzeba. Dziękuję Pani Izo. Przez ferie mamy jeszcze masaż Willberger tym razem co 1,5  godz. wg. wskazówek Pana Przyrowskiego oczywiście. Mamy teraz gorący i pracowity czas, jedno zacznę to już następne do powtarzania. Do tego edukacyjne rzeczy z Prodeste już nie w sekwencjach, ale robimy swoją listę życzeń. Super, prawda? Pani Ewelina, tak to ułożyła, że w ciągu dnia wplatam to w schemat dnia. Z nowości zaczynamy klucz Fizgeralda, przyznaję jak dla mnie trudny temat to był do ogarnięcia, ale już wiem o co w nim biega i się z nim zmierzę. Dzisiaj meliśmy niespodziankową wizytę, babcia i dziadek Kubusia i Basi oraz brat i bratowa Rafała do nas zawitali, co prawda na chwilę, ale było milusio.

Jeśli chodzi o mnie to nadal kaszel męczy, głowa boli, na szczęście gorączka odpuściła. Najgorsze, że kończy się lek na zatoki, ale i tak nie można brać tak długo. Trzeba będzie znowu wybrać się do apteki. Ale aby do wiosny.

Teraz Kubuś bawi się z Rafałem, robili kuleczki z masy, weszłam zrobiłam fotki. Pytam czy to dżdżownica, a może korale, Kubuś połączył i przez głowę chciał przełożyć. To chyba jednak korale. Poniżej fotki

Troszkę się ostatnio zastanawiałam nad rozumieniem mowy u Kubusia. Tak jak np. Kubulek siedzi i mówię Kubuś usiądź prosto, Kubuś się prostuje, mówię oprzyj się, posuwa dalej, albo jeszcze np. nóżki na dół , zsuwa nóżki. Rozumie. Dzisiaj Rafał wkroczył po przerwie do kuchni, robił swoją pizzę i dał Kubusiowi kawałek boczku. Kubuś wziął odszedł parę metrów i chyba się rozmyślił, bo połozył na stole. Rafał mówi -jeśli nie chcesz, to oddaj mi Kubusiu, Kubuś wrócił, odłożył i poszedł. Sprawdzamy, kontrolujemy to rozumienie, oczywiście nie non stop. Bardzo dziś Kubuś był zdenerwowany faktem, że przez jakiś czas nie ma dostępu do tego co bardzo lubi, czyli komputera, więc zwyczajem nie chciał wykonywać poleceń. Wiem, że potrafi wytrzymać i całe dnie bez tych swoich używek, typu komputer, czy komórka, gorzej jak są w zasięgu jego wzroku. Ostatnio czytamy książki, ale trochę inaczej, bo to Kuba wybiera co czytamy – wybiera książkę, a potem opowiadanie albo wiersz. Cieszy się z tego bardzo.

 

Wczoraj zrobiłam test: „Co dało nam SI”. Kuba dostał do ubrania getry takie z gryzącego materiału. Bardzo niemiłe w dotyku. Efekt: ubrał i chodził. Jeszcze nie tak dawno to byłoby nie do pomyślenia,

Bardzo fajnie idzie nam zegar i nauka- pełne godziny. Dużo ostatnio robimy grafomotoryki, ćwiczymy rączki-Kubuś pisze i rysuje też lewą i prawą- tego się uczymy, próbujemy –ćwiczenia usprawniają mózg, a zarazem pomagają w koncentracji. Troszkę lepimy, rysujemy, układamy rytmy. Ot co. Takie ćwiczenia – dodatki do całych tych litanii codziennych. Ale ja nie narzekam, tylko aby pomogło. Pozdrawiam serdecznie jeszcze raz Justynkę i Jej mamę i siostrę- mam nadzieję, że nie gniewają się za to określenie „mądralińska”- To tylko stwierdzenie w najlepszym tego słowa znaczeniu, nie jeden rodzic zdrowego dziecka zazdrości wypowiedzi Justynki. Reszta – jakieś tam minusiki do wyprowadzenia, to błahostka w porównaniu z tym co udało Ci się zrobić Danusiu, wielki, naprawdę Wielki Szacun.

Fotogaleria z ostatnich dni:

Pozdrawiam i Zdrówka Wszystkim życzę.

Zosia

Chorobowo. Plany wakacyjne z Prodeste

Witam, mimo że jeszcze czuje się po japońsku ”jako tako” to postanowiłam skrobnąć trzy słowa.  Rozłożylo mnie z powrotem w niedzielę, te same objawy jak w sylwestra. Wyszłam tylko raz z Kubusiem na sanki. Choróbsko mi nie chce odpuścić, a tu tyle pracy. Jeden dzień leżałam pod kołdrą, tylko wstalam zrobić z Kubusiem sekwencje. Drugi dzień trochę wstałam, trochę leżałam. Głowa najbardziej boli-oczywiście zatoki, ten kto z Was ma problem z nimi to wie jak to boli. Basieńka zrobiła przez dwa dni śniadanka, bawiła się dzielnie z Kubusiem. Kochana córcia.

Co po za tym, bo dość o mnie. Kubuś wraca do rzeczy, których już przez długie miesiące nie robił, a mianowicie skakanie, tu nawet przy bajce, przybliżanie sobie do oczu i twarzy zabawek, nakrywanie się na głowę kołdrą. Po za tym zaczął wymawiać ”h, b, m”. Ostatnio uczymy się mówić „kocham” na sylaby, nawet czasem wychodzi-musimy dopracować. Jest już na daj-da, „j” wymawia jak Kubuś chce. Wczoraj włączyłam Kubusiowi wcześniejsze nagranie a mianowicie, jak robią zwierzątka i literowanie. Nie wiem, znów wracamy do tego punktu, czy to tak zawsze będzie??? Trzy kroki do przodu, dwa i pół wstecz? Wiem, wiem „Metoda malutkich kroczków…”

Dzisiaj rano mieliśmy wizytę w Opolu w Prodeste przez Skype, nowe sekwencje, nowe wskazówki. Ciekawi nas bardzo co nowego wniosą te nowości??? W lutym jedziemy już osobiście do Opola, Skype pomaga ale nie można ciągle. Luty to już plany wyjazdowe na całego, CZD, Prodeste, Przyrowski. Oby już była wiosna.

Jeśli chodzi o Kubusia  to kilka miłych rzeczy nas spotkało,a mianowicie – czas 1 % się zaczął, a co za tym idzie drukowanie, wysyłanie –sami wiecie. Na naszej biednej drukarce zrobiliśmy 1 tysiąc ulotek tylko dla kilku osób, które już chciały rozsyłać dalej. Przy okazji wielkie DZIĘKUJĘ Z CAŁEGO SERCA-DLA:

IRKA ZACH, MIŁOSZA ZACH< ANI ZACH <AGNIESZKI ZACH< MONIKI WIKTORSKIEJ< ANI KOBIELARZ<   KASI  I Roberta WIELUŃSKICH, (w tym roku znów Kubusiowe ulotki będą w Czechach)< Oli TRZCIŃSKIEJ i PIOTRA OKOŃSKIEGO .

Dziękujemy Panu Piotrowi z nk, Pani Mari Grupa , Panu Darkowi  Kamińskiemu z facebook za rozsyłanie wiadomości, Pani Danusi Kujawińskiej, pani Marlenie Zwierzyńskiej, Krzysztofowi Grupa, pani Małgorzacie, Michałowi Dorosz. Dziękuję Pani Helenie Grabowieckiej za przepis na przeziębienie( umieszczę w Kuchni), za śmieszne filmiki, wierszyki , za wpisy Pani Danusi za wieczną pamięć, Pani Basi Wierzbowskiej, Pani Urszuli Hładysz, Pani Eli Chechelewskiej. Dziękujemy za pamięć o Kubusiu.  Spotkała nas bardzo miła i niespodziewana wiadomość otóż  drukarnia ,która drukowała w tamtym roku Kubusiowe ulotki  po kosztach, w tym roku drukuje nam kalendarzyki – po kosztach z własnym projektem, natomiast znalazła się drukarnia która wydrukuje Kubusiowe ulotki zupełnie za darmo i zrobiła swój projekt> Bardzo tym firmom dziękujemy. Jeśli się zgodzą umieścimy po nazwie. Jeden szkopuł to taki, że muszę się nieźle sprężać aby je porozwozić- 4 razy więcej niż w tamtym roku. Przydałoby się sklonować, a przede wszystkim wyzdrowieć…

Następna wiadomość to, że zdecydowaliśmy się jechać na Turnus rehabilitacyjny z Kubusiem, zastanawialiśmy się zbyt długo i zostało nam tylko 3 osobowy pokój, ale jeszcze nie wiem czy pojedziemy z Basią czy nie. Zobaczymy jak będzie z tym Sanatorium??? Wczoraj wyobraźcie sobie dzwoniła pani z NFZ – bardzo przemiła, właśnie dostali nasze dokumenty – jeszcze musimy dosłać jeden dokument, który jest już załatwiony, jutro zostanie wysłany. Mówiła, że dziękują za dodatkowe inf. o Basi – szkoła, zainteresowania, co robi  itp. Myślałam, że łatwiej spojrzeć lekarzowi jak ma dane o pacjencie. Bardzo się przydały, wiecie co pani powiedziała??? Bardzo chętnie by wysłali Basię do Sanatorium tylko jeden dokument. Potem wyjaśnią co i kiedy.

Wracając do turnusu=4600zł Kubuś i ja, miejsce-Ochotnica Dolna, full wypas terapii, wycieczki piesze, zajęcia, a co najważniejsze z kim????? Z Prodeste!!!! Hura!!!! Mam nadzieję, że wyjazd dojdzie do skutku, bo na razie nie mamy pieniędzy, niedługo kończy się zbiórka- mamy nadzieję, że coś w nich będzie i wpłynie na subkonto Kubusia w Fundacji Dzieciom Jak da radę, to będziemy się starać o kolejną zbiórkę, może jakimś cudem uda się zebrać. Jak wyzdrowieje, to pojadę złożyć wniosek do Pefronu, może zdaży się cud?????

Troszkę było tych niespodzianek. Ach jeszcze na koniec cieszymy się bardzo ( ale aby nie zapeszyć) z tego turnusu, bo poznamy tak na żywca Justynkę i Jej mamę i siostrę. Wow. Będzie się działo 🙂

To na tyle do usłyszenia!

rany skleroza nie boli, mam za sobą rozmowę z jedną z pań logopedek- sympatyczną, odpowiedz, ma być niebawem.

To papatki

Miał być wpis, a jest jak jest…

Sorki resorki, ale jestem znowu chora.

Czuję się jakby przejechał po mnie walec ze Skańskiej

Oby do wiosny….

Kategorie: Codzienność  Tagi:  Dodaj Komentarz