Archive for » Listopad, 2012 «

Dziękujemy za przekazanie 1% podatku za 2011r.

 

Dziękujemy,

Wielkie, naprawdę wielkie dzięki za wpłaty z tytułu 1% na rzecz naszego Kubusia. W tym roku, pobiliśmy rekord: 294 osoby/rodziny zdecydowały się przekazać 1% Kubusiowi.

Jest to nasz trzeci rok, w których zbieramy 1% podatku i ten rok zaowocował też najwyższą kwotą. Dziękujemy za zaufanie!!

Kochani jesteście wielcy, dziękujemy za każdą sumę przekazaną na rzecz Kubusia. Już pierwsze faktury poszły do rozliczenia (jak dobrze pójdzie to pod koniec roku powinniśmy mieć juz je zrefundowane), a czeka na wysłanie JESZCZE DUŻO KOLEJNYCH. Dziękujemy, dzięki Wam Kochani darczyńcy Możemy zapewnić przez kilka miesięcy terapię w Prodeste, czy neurologopedii, a także zakup pomocy do terapii. Wiadomo na wszystko nie starczy i prosimy, bardzo prosimy pamiętajcie o Naszym Synku Kubusiu przy następnym rozliczaniu z Urzędem Skarbowym.

Ja jak co roku będę zdzierać obcasy i marznąć przy roznoszeniu ulotek, ale wiem, że to nie idzie na marne- bo Wy jesteście cały czas z nami, wspieracie 1%, czasami wpłatą na Kubusiowe subkonto, a co najważniejsze Kochani: jesteście przy nas- duchem i sercem za to dziękujemy Wam, nasze Kochane Serducha!

Łza mi się w oku zakręciła, nieskładne to moje pisanie dzisiaj, chciałam zrobić nagranie i tak naprawdę z głębi serca podziękować, ale nie mogę łzy mi się cisną do oczu, w gardle gula zaciska- wybaczcie nie mogę. Powiem jeszcze raz dziękuje. Nie wiem ile pieniążków będzie potrzebne dla Kubusia, bo nie wiemy tak naprawdę jak to dalej będzie z tym autyzmem, z chorobą genetyczną, która mimo wszystko siedzi gdzieś w głowie i spokoju nie daje.

Chcemy jakoś się zabezpieczać i jeszcze dzisiaj wyślemy wniosek o zbiórkę publiczną w rożnych punktach z Torunia (i nie tylko). Jeśli dostaniemy pozwolenie to będzie już trzecia. Mamy nadzieję, że tak, bo ile byśmy nie zebrali to ucieszy i pomoże. Mamy nadzieję, że tym razem będzie spokojniej i obejdzie się bez kradzieży puszek i nerwów…

Na końcu wpisu zamieszczamy Urzędy Skarbowe, z których wpłynęły pieniążki. Niestety nie wiemy od kogo, wiemy tylko z którego Urzędu Skarbowego.

Jest jeszcze WIELKA PROŚBA do osób, które wpłaciły 1% na STOWARZYSZENIE W Grudziądzu (czyli tak jak było rok wcześniej):

Dziękujemy bardzo serdecznie, ale prosimy by przekazywać 1% i wszelkie inne wpłaty wyłącznie na subkonto Kubusia w Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”.

Do Grudziądza proszę nie wpłacać, bo po pierwsze zabiorą nam część wpłat jako prowizję, a po drugie w przyszłym roku prawdopodobnie i tak Kubuś już nie skorzysta ,bo z wpłat będzie można wybrać, ale tylko  terapię w Grudziądzu, co w naszym przypadku jest nierealne.

Teraz wymienię osoby ,które bardzo się przyczynili do rozesłania w swoich miejscowościach informacji o Kubusiu.

Serdeczne podziękowanie za wielką pomoc w rozsyłaniu ulotek  i wielkie zaangażowanie  w tą pracę-przesyłamy:

Agnieszce i Irkowi Zach-Uściski i całusy od Kubusia

Miłoszowi  i  Ani Zach- Uściski i całusy od Kubusia

Dorocie i Przemkowi  Zach- Uściski i całusy od Kubusia, (wielki uścisk dla Maksia!)

Marysi Dorosz- buziole Kubusiowe

Ani i Mirkowi Adamczyk- ściskanko i buziole Kubusia

Pani Danusi Kujawińskiej – internetowej Babci Kubusia, Kubuś śle buziaki

Monice Wiktorskiej- buziaczki od Kubusia

Jasiowi B. z Chełmna

Ani Kobielarz- Kubusiowe buziaczki

Agacie Dunst-buziaczki Kubusiowe

oraz wszystkim innym, którzy przyczynili się do rozpowszechnienia informacji o 1% dla Kubusia.

Osobno dziękujemy wszystkim punktom, w których toczyły się zbiórki publiczne i które umożliwiły nam pozostawienie ulotek. Wszystkim, którzy rozpowszechnili informacje dalej, znajomych z nk, facebook, firmom i instytucjom. Osobom ,które pomogły a nie wiemy- dziękujemy.

To dla nas wiele znaczy- taki gest, wyciągnięcie ręki.  Dzięki Wam Kubuś jest coraz bliżej nas i Was. Jesteśmy myślami i sercem z każdym z Was osobno.

 

Zosia, Rafał, Basia, Kubuś- DZIĘKUJEMY!!!

 

Osoby/rodziny, które przekazały Kubusiowi 1% podatku podlegają pod Urzędy Skarbowe w:

Aleksandrowie Kujawskim
Bełchatowie
Białej Podlaskiej
Braniewie
Brodnicy
Bydgoszczy
Bytomiu
Chełmnie
Człuchowie
Elblągu
Gdańsku
Giżycku
Golubiu-Dobrzyniu
Grudziądzu
Iławie
Inowrocławiu
Kutnie
Lipnie
Łódź-Widzew
Malborku
Miliczu
Mińsku Mazowieckim
Mławie
Myszkowie
Nowym Targu
Oławie
Pajęcznie
Poznań-Nowe Miasto
Poznań-Wilda
Pruszkowie
Sierpcu
Strzelcach Opolskich
Świeciu
Toruniu
Tychach
Wałbrzychu
Warszawa-Targówek
Warszawa-Wawer
Wąbrzeźnie
Wągrowcu
Wołowie
Wrocław-Fabryczna

 

Jeżeli Ktoś z Was chce rozprowadzić wśród swoich znajomych, rodziny ulotki o 1% dla Kubusia, prosimy o kontakt na maila!!

To serce od Kubusia DLA WAS Kochani!

Czas się „odchamić”. Za darmochę

Zapraszamy na dwa darmowe, ciekawe koncerty muzyki poważnej:

Jeśli sił starczy i zdrówka, to też tam się pojawimy całą rodziną

Katar, kaszel i nagroda Grand Prix.

Witamy, witamy i o zdrowie pytamy.

Co u nas??? Właściwie bez zmian, mimo że Kubuś osłuchowo zdrowy nadal do przedszkola nie chodzi. Choć myślę że we wtorek to już pomaszeruje, bo w poniedziałek mamy Prodeste. To, że Kubuś do przedszkola nie chodzi to nasza decyzja, straszny katar raz zielony, za chwilę normalny, kto by pilnował i Mu podcierał na tyle dzieci??? Mamy w  grupie nową Panią, jeszcze nie wiem jak z nią jest. Jak przyszła Kubuś się rozchorował, więc nie zdążyliśmy się poznać. Ostatnia Pani jest na chorobowym. U Kubusia jest jeszcze cały czas kaszelek, już co prawda mniejszy, ale występuje- na szczęście odrywa się.

Reszta naszej czwórki – Rafi nie zdążył dobrze wyzdrowieć, już rozchorował się na dobre  znów, ale pracuje, nie ma czasu na choroby- biedaczek.

Basia- wróciła wczoraj z nagrodą Grand Prix w konkursie chórów, dostali nagrodę pieniężną, puchar i Pani Dyrygentka nagrodę za najlepszego Dyrygenta. Basia wróciła przeszczęśliwa, zmęczona –bo już wczesnym rankiem wyjeżdżali a wieczorem powrót. My też jesteśmy bardzo dumni z naszej gwiazdy i chóru klas gimnazjalnych Basi Szkoły ZSM w Toruniu. TUTAJ możecie zobaczyć jak się prezentowali.

Ciężko ma nasze dziecko, w tygodniu prawie zawsze kończy o 17.30 lekcje od 8 rano, dwa razy o 15.30 ale potem ma jeszcze dodatkowo języki- angielski, niemiecki i japoński. Kocha Japonię, kocha ich kulturę i język, muzykę. Mamy nadzieję,że będzie mogła poznać ich kraj na własne oczy, poczuć zapach kwitnącej wiśni. Języka japońskiego uczy się już od roku, to jest pasja przeogromna naszej Basi, tak jak muzyka – nie wyobraża sobie  być w innej szkole. W tamtym roku nasza Basia zakończyła edukację na Uniwersytecie Dziecięcym UMK w Toruniu, są to specjalne wykłady, ćwiczenia dla dzieci w wieku szkoły podstawowej. Wiele z tego wyniosła, szczególnie ze swoich zainteresowań kierunkiem chemicznym. (Doświadczenia, wybuchy to to co tygryski lubią najbardziej)

Wczoraj to Ona wykąpała swojego braciszka, a potem Go uśpiła, bo cały dzień Go nie widziała. Jak wyjeżdżała On jeszcze spał, ale potem wieczorem Go przetrzymaliśmy aby się zobaczył z Basią. Oczywiście do usypiania był koncert tylko dla Kubusia. On bardzo lubi jak Basia Mu śpiewa. Maja dla siebie mało czasu, w tygodniu w domu najwcześniej jest ok 18.15, a raz 19.15. Jeszcze lekcje, ćwiczenia na pianinie, na flecie, powtórzyć partie na chór… Doba za krótka.  Baliśmy się, że tak właśnie będzie wyglądał jej tydzień w gimnazjum, ale nie dała się przekonać do innej szkoły. Najważniejsze, że robi to co lubi.

Jeśli chodzi o mnie to nadal mam katar i kaszel, wczoraj wstałam z bólem gardła i palcami lewej ręki. Nie wiem co mi się stało, ale nie mogłam zgiąć palców, jak nie przestanie będę musiała jechać do lekarza. Nie lubię chodzić po lekarzach, a szczególnie siedzieć w kolejkach i marnować czas. Choć wtedy mogę sobie poczytać. Choć jeden plus tej wyprawy.

Jeśli chodzi o mowę Kubusia, a właściwie jej brak , to jest ładne ”nie” i „tak”. Są gesty. Kiedyś zadałam pytanie mojemu synkowi. Siedzieliśmy sobie na dywanie i bawiliśmy się. Pytam „Kubusiu, czy Ty będziesz kiedyś mówił, tak całym zdaniem????” Na co Kubuś mi odpowiedział „TAK”. Odpowiedziałam „Dobrze Synku, to ja poczekam „.

Więc będę czekać, nie będę nic robić na siłę, nasza Pani Logopedka była w Krakowie, po części w sprawie Kubusia, rozmawiała bardzo długo z samą Panią Wianecką. Torowanie to nic, są jeszcze inne metody, ja tylko słyszałam o nich , ale nie będę komentować, decyzję pozostawiam Wam Kochani. Ja już nic na siłę nie będę robić z Kubusiową mową. Na razie komunikacja jest na etapie już samej Kubusiowej odpowiedzi ”tak lub nie”. Bardzo adekwatnie do wydarzeń, są gesty makatońskie – doskonale się sprawdzają. Jak mówię koniec i znak, Kubuś automatycznie przestaje skakać, biegać itp.

Teraz był chory, więc trochę dużo było bajek, które sam sobie włączał i cofał do ulubionych fragmentów (oczywiście związanych z kosmosem)  lub gry – też w komórce. Ale też ładnie pracował w ciągu dnia. Mamy już za sobą ułożony pierwszy plan dnia przez Kubusia, teraz już były następne. Wcześniej nie chciał układać planu, był zły. Przekonał się sam do piktogramów. Pracujemy drugi miesiąc wg. wskazówek Prodeste a ja widzę zmiany, jaki jest dumny i zadowolony z siebie. Może to Prodeste, może to co innego. Ważne, że są te zmiany. Kiedyś Kubuś potrafił powiedzieć wyrazy, typu:lalka”, „samolot i inne. Potem były sylaby, potem nic, raz jak była u mnie moja Kochana Ewcia z Gdańska, podczas treningu słuchowego, mając słuchawki na uszach a na stole leżały plansze ze zdjęciami odgłosów, pierwszy dźwięk – zegar, a Kubuś „zegar” Pamiętasz Ewcia tą chwile??? Potem w tym samym miesiącu było pytanie „Tata przyjdzie domu?”W grupie mrówek jak Kubuś był  powiedział „Tata pracy” na pytanie „co tam w domu Kubusiu???”, będąc w łazience z panią Edytą. Wiele mogłabym przytaczać jeszcze takich chwil, myślę sobie, że jak Kubuś będzie chciał to będzie mówił sam  z siebie . Po prostu, nic na siłę. Bo nikogo nie zmusimy, co to za mowa na siłę- On musi sam zrozumieć, po co jest to Mu potrzebne. Ja mam taką tezę na to. Może się mylę, może.

Niedawno koleżanka mi mówiła o dwóch przypadkach dzieci, jeden to dziewczynka – 6 lat. Nie mówiła i nagle wstając rano, tak po prostu zaczęła mówić całymi zdaniami. Dziewczynka jest pod opieką Poradni PP w Toruniu, drugi przypadek to chłopiec – 6 lat, nie mówił i nagle dwa tygodnie tuż przed pójściem do szkoły zaczął. Niesamowite, cud???

Nie wiem jak to nazwać, a może coś akurat się odblokowało, dorośli do tej mowy, zrozumieli, że to jest im potrzebne. Nie wiem.

Jeśli o Kubusia chodzi to jeszcze jedno mnie zastanawia, bo znam osobiście dzieci, które zaczynając mówić mówili na początku bardzo niezrozumiale, u Kubusia zazwyczaj jest to wymowa zrozumiała. Więc jak to jest naprawdę, zobaczymy, czas pokaże.

Kubuś też przed sekwencjami układa sam plan już pamięta, co jest po kolei. Bardzo jesteśmy z Niego dumni. A wiecie co Kubuś uwielbia z sekwencji stymulacyjnych najbardziej, mamy takie ćwiczenie- zawijanie bandażem stóp -2x każdą stopę, bardzo lubi, sam potem odwija bandaże i zawijam znów. Na początku szło nam długo, teraz już szybko i profesjonalnie- normalnie jak pielęgniarka. Ile to człowiek rzeczy się nauczy???

Ostatnio miałam okazję wyleczyć naszego kotka, coś Jej się stało i kulała. Serce mi się krajało-  i w Internet, możliwe, że stanęła źle, albo nawet skoczyła. Wymyśliłam, że może żel chłodzący Jej powinien pomóc – posmarował łapki, zawinęłam bandażem (żeby nie lizała) i jak wchłonęło odwinęłam, do tego zimny okład na głowę i grzbiet. Na drugi dzień już kulała mniej- więc powtórzyłam. Teraz Kicia już biega i bawi się wesoło. A ja jestem szczęśliwa, że Jej nic nie jest.

Dzisiaj Kubuś wziął Ją pierwszy raz na ręce. Tak na razie to tylko głaskał , interesował się ogonem i Jej uszami- po prostu je odwijał. A Kicia Luna nic. Może będzie to przyjaźń??? Kto wie???

Do dzisiejszego wpisu dołączamy nowe zdjęcia z tygodnia  m.in.– domek z patyczków Kubusia, uśmiech naszej Kici ( ziewa, a widać jak by się śmiała) i jakieś przykładowe wyniki zajęć.

Pozdrawiam serdecznie i wielkie podziękowanie za pomoc dla Ani i Mirka Adamczyk, Marii Dorosz, Pani Danusi Kujawińskiej. Dziękuję moim pocieszycielom Dorotce Zach, Dorocie Fingas, Ani Kobielarz , Joasi Goździk , Ewce Krawczyk , Pani  Pozorskiej, Pani Grabowieckiej, Pani Joli, Elci Szmaj, Sokratesce za wsparcie i zaangażowanie w moje (nasze) lepsze samopoczucie. Jeszcze kilka ważnych spraw i mam nadzieję, że poczuję się lepiej – Dziewczyny Jesteście Kochane.

Zdrówka dla Ciebie i dla Ciebie też.

PS. Proszę zajrzeć w zakładkę Qlturka, są nowe imprezy.

Chorobowo. Konkurs – zgadnij co to?

Witajcie Kochani!!!

Dziękujemy za zainteresowanie, co u nas i dlaczego nie piszemy. Dziękujemy za e-mail, za wiadomości na nk.

Co u nas??? Smutno i bardzo chorobliwie. Jesteśmy wszyscy chorzy, nawet mnie dopadło, niestety.

Kubuś  już ponad tydzień nie chodził do przedszkola, nie wiem jak w tym tygodniu, jeszcze kaszle i ma katar, osłuchowo  w porządku. Basia znów nie była w szkole- to samo.

Rafi jeszcze kaszle.

A ja, no cóż- było podejrzenie anginy, ale chyba jakoś wyjdę z tego???

Ból gardła straszny, każdy kęs posiłku, to ból niesamowity i udręka, do tego gorączka, a teraz jeszcze katar. Nienawidzę tak się czuć.

Przyjechała do nas mama Rafała na parę dni, wspierała nas, pomagała i co najważniejsze bawił się z nią Kubuś. Mama śpiewa „tralala”, a Kubuś „tra-la”. Wszystkich zamurowało!

Jeśli chodzi o mój dołek, to się nie pogłębił, ale też nie zmalał. Tak nie zmalał, póki pewne sprawy się nie unormują to jeszcze w nim posiedzę. Myślałam, że już jest lepiej ale przedwczoraj dostałam trzy informacje- bardzo złe, wczoraj dwie kolejne.

Do tego jeszcze gonią mnie za szczepienie, mogę zrezygnować i podpisać rezygnację, a wtedy będzie mnie gnębił sanepid. Nie wiem co jeszcze zrobimy, do czwartku mamy czas, bo wtedy nasza pani doktor przyjmuje dzieci zdrowe.

Ogólnie u nas zaszły wielkie zmiany, ale o tym to dopiero jak się unormuje , bo jeszcze się przyzwyczajamy do tej zmiany, a nie jest łatwo.

Dzisiaj taki mieszany wpis, przepraszam ale jeszcze się nie czuje najlepiej, dzisiaj po raz drugi byliśmy u lekarza. Miejmy nadzieje, że choróbska nas opuszczą wreście.

Powiem Wam tylko,że jestem mimo wszystko zadowolona z siebie, bo pomimo gorączki i straszliwego bólu gardła , cieknącego nosa to nie podałam się i ćwiczyłam z Kubusiem , wszystko co trzeba zrobiliśmy. Tylko przez te dwa dni jak Kubuś miał gorączkę i zasypiał mi na rękach, wtedy były braki.

W sobotę jeszcze pojechaliśmy na groby do bliskich, była ładna pogoda – dobrze zrobiliśmy, bo teraz byłby problem.

A tu obiecany konkurs.

Zgadnij co to? Oczywiście dzieło Kubusia, namalowane z wytkniętym językiem i w wielkim skupieniu.

Ale co przedstawia? Nie wiem, gdzie góra a gdzie dół…

Do wygrania uśmiech Kubusia 🙂

To na tyle, pozdrawiam wszystkich gorąco i każdego z osobna.

Życzę wszystkim zdrowia.

Zosia.

Żywi są ważniejsi…

Dzisiaj Wszystkich Świętych, więc wspominamy tych co odeszli.

My natomiast posiedzimy w domku, a dokładniej poleżymy w łóżeczkach.

Mnie rozłożyło w poniedziałek wieczorem, dreszcze, katar, kaszel, krew z nosa,bolał każdy mięsień. Z racji tego, że miałem badania, których nie było szans przełożyć, więc we wtorek i środę zamiast leżeć, to siedziałem sobie w kolejkach. Miodzio.

Wczoraj rano Kubuś obudził się z wysoka gorączką, w ciągu dnia było gorzej, przespał całe popołudnie, potem obudził się, prawie nic nie jadł, poszedł spać o 1-ej w nocy, a zasnął ok 3-iej i regeneruje siły. Oczywiście nie powie i nie pokaże, ale chyba boli go gardło, choć kaszlu brak. Pojawiło się kichanie. Marudzenie jest straszne.

Wieczorem Basia zaczęła mieć dreszcze i opadać z sił.

Tylko Zosia jeszcze jakoś się trzyma i nami się opiekuje. Mam nadzieję, że chociaż ją ominie choróbstwo.

A wracając do dzisiejszego święta… Nie lubię go. Nie lubię patrzeć na groby pełne przepychu, patrzeć na ludzi, którzy zamiast skupić się , poddać zadumie, zajmują się plotkami i pogawędkami z rodziną czy znajomymi, których widzą raz w roku. Komercja i biznes zniszczyły to co ważne w tym święcie. Widziałem co się wczoraj działo w Toruniu na drogach i w sklepach. Świąteczna gorączka. Ja wolę ciszę i spokój.

Tęsknię za moją córeczką Oliwią ( to już ponad 14lat), wiem, że Zosi strasznie też jej brakuje, straciła też rodziców, brata, siostrę. Dużo czasu minęło od śmierci moich dziadków, którzy byli po prostu niesamowici-jednoczyli rodzinę. W tym roku byłem na 5 pogrzebach, a na dwóch jeszcze chciałem być-ale się nałożyły terminy, a ja nie potrafię się rozdwoić.

My wolimy wspominać ich sercem na co dzień, niż robić jakąś pokazówkę od święta. Staramy się pielęgnować pamięć o nich, przekazywać Basi to co pamiętamy o nich. Basia od małego każdego poprawiała- „ja mam siostrę-Oliwię-ale ona jest w niebie”. Teraz Basia dojrzała, dorosła, ale nadal traktuje Oliwię, jakby była tuż obok. Często nas wypytuje o jakieś szczegóły z przeszłości. Przeszłość jest ważna, bardzo ważna, to ona nas kształtuje, jednak nie może ona nam przesłonić przyszłości.

Wykurujemy się, podjedziemy na groby, „bez okazji”, tak jak zawsze.

Uważajcie na drogach, wielu dzisiaj zginie, bo będzie się spieszyć, wielu bo ktoś wypił parę kieliszków na spotkaniu rodzinnym i wsiadł za kółko, wielu bo postanowi zaliczyć siedem cmentarzy jednego dnia i to będzie dla niego priorytetem.

Priorytet na dzisiaj brzmi- „Wrócić cało do domu, do bliskich”

Głupio zginąć spiesząc się na cmentarz…

Ja już czasami świruję… Myślę kategoriami-jak tu nie dać się zabić na drodze, jak tu bezpiecznie wrócić do domu, bo tam na mnie czekają, potrzebują mnie. Nie chcę ich zostawiać samych.

Od poniedziałku wielkie zmiany w naszym życiu, nie wiem, jak sobie poradzimy, wiem jednak, że inaczej się nie da. Ale o tym później…

Bo przecież  „Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co dostaniesz” (Forrest Gump)

Pozdrowienia dla wszystkich czytających

Rafał

Kategorie: Codzienność  Tagi:  3 komentarze