Archive for » Październik, 2012 «

Jesiennie

Witamy kochanych naszych czytelników.

Zaczynamy po kolei, w zeszły poniedziałek był bardzo ważny dla nas DZIEŃ, Basia zdawała egzamin z fletu, przerażone dziecko, bo komisja podchodziła bardzo rygorystycznie, były nawet trójki, Basi dobrze poszło- mimo strasznych nerwów i płaczu przed egzaminem. Wspierały Ją koleżanki i Rafał, bo ja byłam na logopedii z Kubusiem, która właściwie się nie odbyła bo pani zaniemówiła i poszła na zwolnienie lekarskie. Więc nie mieliśmy znów logopedii w tygodniu, lecieliśmy na sekwencjach z Prodeste , SI nadal bez zmian i to co robimy zawsze, czyli szeregi, wycinanie, rysowanie, układanie i wiele innych rzeczy. Dnia czasem brakuje, ale fajną rzecz nam nasza pani logopedka powiedziała, że ma chłopca starszego od Kubusia, z którym pracuje i On nie robi w połowie tego co Kubuś, ale tamten za to mówi, a Kubuś nie.

Nie ukrywam, że mi brakuje tego, bo kto by nie chciał aby jego dziecko mówiło???

Mam chyba prawo do tego??? Ale szczerze mówiąc już tracę nadzieję, podjęliśmy decyzję i rezygnujemy z odczulania u pani Bross, po ostatnich kulkach było nawet gorzej. Nie wiem czy one coś wniosły, ale na pewno wyniosły sporą kasę z naszego portfela, który jest bardzo pusty. Po pierwszej wizycie naprawdę się ruszyło, były sylaby i jakoś tak wszystko inaczej się rozwijało u Kubusia. Każda następna wizyta i nowe kulki pomagały na coś, a na pięć innych rzeczy szkodziły. Stwierdziliśmy, że to bez sensu. Miałam teraz bardzo ciężkie dni, dołek absolutny, (po części też dlatego nie pisałam). Tracę nadzieję taka jest prawda.

Pracuje z Kubusiem, bo nie umiem inaczej, ale prawda jest jedna ja nie wiem już czy to ma sens, czy w ogóle cokolwiek ma sens.

Tak ostatnio myślę, może to z braku pieniędzy, może dlatego, że Kubuś znów zaczynał mówić i teraz nic. Może to zmęczenie, nie wiem, ale tak odczuwam. Boję się tego co będzie dalej.

Po za tym Kubuś miał momenty chwilowego popłakiwania  na dzień dobry jak szliśmy do przedszkola i w przedszkolu było „eeee”. Dużo dzieci chorowało, biegunki –wymioty. Kubuś raz miał luźniejszy stolec, ale poza tym nic się nie działo, więc myślę, że nie będzie chory.

W sobotę było grabienie liści przez Rafała, ja piekłam z dziećmi ciasteczka i ciasto. Basia wychodziła na imprezę do koleżanki – Halloween. Kubuś super wycinał ciasteczka, bardzo Mu się podobało. Potem wieczorem była konsumpcja.

W niedziele byli teście i jeden brat ( drugi chory) na imieninowym (Rafała) obiedzie i kawce. Było bardzo miło, Kubuś pobawił się z babcią autkiem , potulił, wycałował troszkę, pokazał jak jeździ na hulajnodze i rowerze – byliśmy na spacerku. Była chwila szaleństwa w liściach. Kubuś porysował  ale nie chciał pokazać jak rysuje . Wszyscy poznali naszego kotka, który jak pies musiał wszystkich obwąchać.

Mimo miłego spotkania, czuje niepokój, boję się o Kubusia, boję się . Ostatnio mam problemy ze snem, nie pije od ponad miesiąca kawy, nie mogę spać i prawie bez problemu wstaje rano, gorzej ostatnio z kręgosłupem, to fakt. Miałam kilka niemiłych sytuacji , trzy  osoby mnie bardzo zawiodły ( może kiedyś o tym napiszę )(ale nie z rodziny). Trochę to przeżyłam, mimo swojej ostrożności do ludzi- znów się sparzyłam, ale tak bywa co zrobić są ludzie i ludziska.

Po za tym zimno się zrobiło, nie lubię zimy,chyba, że na święta. Niedługo 1 listopad- czas zadumy, czas na pobycie z bliskimi – odwiedzenie tych, którzy odeszli – znów nam przybyło grobów.

Smutne to i jakieś szare.

To na tyle, chyba się wygadałam – nie jest to optymistyczny post.

Z boku macie nowy wpis sekwencje stymulacyjne i program z Prodeste.

Serdecznie podziękowanie i uściski dla Ewki Krawczyk z Gdańska, za telefony , rozmowy, wsparcie- Dzięki Ci kochana, że jesteś!!!!!

Podziękowanie dla Dorotek: Zach i Fingas, dzięki dziewczyny za wsparcie- za rozmowy i w ogóle fajnie, że jesteście.

Przemkowi Zach – dzięki chłopie za wszystko. Miłoszowi i Ani Zach dziękuję za kontakt i uśmiech na twarzy

Maksiowi za zabawy z Kubusiem, za przytulanie i uściski, za każdy buziaczek dla cioci.

Pani Danusiu – dziękujemy!

i reszcie, która nas wspiera …

Parę fotek z robienia ciasteczek i zabawy w liściach:

Po trochu różności

W czwartek byliśmy w Opolu w Prodeste, po odbiór sekwencji stymulacyjnych i edukacyjnych. Tym razem Kubuś na pokazie ćwiczeń popłakiwał przez chwilę, był bardzo zmęczony. Wyjechaliśmy wcześnie rano tak, żeby jeszcze Basię zawieść do szkoły, ale po drodze zapaliła mi się kontrolka od oleju i zonk trzeba było jeszcze olej zakupić. Auto Rafała było u mechanika przez kilka dni dwa razy i znów wróci, bo jeszcze nie tak jest. Jeszcze z moim jest coś nie tak, bo nie możliwe aby piło tyle oleju w tak krótkim czasie.

Znów jak się wali to się wali na raz. Jeszcze mieliśmy kilka niemiłych i bolesnych przeżyć, ale pomilknę, bo nie chce mi się do tego wracać.

Do Opola jechaliśmy 6 godzin. Prawie 15min się spóźniliśmy, ostatnie 42 kilometry przed Opolem na drodze to rzeźnia. Po odebraniu nowych zadań poszliśmy w stare miejsce na obiad. Tu Kubuś nas zaskoczył bo nie miał zamiaru jeść, tylko się napił, przy każdej próbie jedzenia było tylko „eeee”. Więc zjedliśmy i część nie pokrojonego kotleta dostał w aucie, za bardzo też nie chciał go jeść. Nie wiemy czy to zmęczenie, czy nowe miejsce, czy to inne nie domowe ani przedszkolne jedzenie??? Wszystko co w panierce to dla Kuby jak świętość-zawsze zjadał, a tutaj niespodzianka. Dzieciak 6h w aucie, potem zajęcia w Prodeste, potem czeka nas kolejne 6h drogi, a on nic nie chce zjeść. Więc wiadomo, że byłoby wielkie marudzenie całą drogę. Na szczęście chyba ta połówka kotleta która zaliczył w samochodzie mu wystarczyła, bo był spokojny. Oczywiście prawie całą drogę do Opola i część do domu oglądał bajki na przenośnym DVD. Bez tego ani rusz na takie wyprawy. Drugą połowę drogi do domu przespał. Wróciliśmy padnięci, zmęczeni. Kubuś zasnął. Ja też , jechałam ponad trzy godziny z powrotem , bolały mnie oczy od świateł , na szczęście była pogoda i nie padało.

W piątek normalnie, choć trochę później Kubuś poszedł do przedszkola, gdzie się dowiedziałam, że od poniedziałku przez tydzień nie będzie naszej pani pedagog w grupie (nie wiem czy będzie ktoś wchodził czy nie) .

Poza tym z Opola dostaliśmy pokazówkę na kilka nowych gestów makatona. Już je Kubuś opracował, panie w przedszkolu też się nauczyły.

Nasza Kochana pani Iza znów nam robi kolejne piktogramy. Bo ze względu na to iż mamy tak dużo ćwiczeń z SI, do tego ćwiczenia przy stoliku, logopedia, musimy zrobić odnośniki do głównych piktogramów. Trochę z tym roboty ale myślę, że na Kubusia taki plan bardzo dokładny i rzeczywisty bardzo dobrze dział , zresztą mi to bardzo pasuje. Wszystko widzę, odhaczam co zrobione, o niczym nie mam prawa zapomnieć.

W sobotę nasza Basia miała próbę generalną przed egzaminem z fletu, byliśmy z NIĄ razem . W poniedziałek ma egzamin po południu. Jeszcze byłam z Kubusiem w sklepie, Kubuś wybrał sobie delicje pomarańczowe i nagle je odłożył i zobaczył, że są wiśniowe i włożył do koszyka. Wcześniej byliśmy przy stoisku z książkami, trochę nam zajęło to czasu, przeglądanie książek.

Jak ja układałam sobie rzeczy w bagażniku, Kubuś jak zwykle już sam się sadowił w swoim foteliku, jakież było moje zdziwienie jak podeszłam do Niego- okazało się, że ma zapięte pasy od fotelika, co naprawdę jest bardzo trudne dla dorosłej osoby a co dopiero dla dziecka. Nasza zdolniacha!

Po próbie pojechaliśmy na spóźnione imieninki bratanka Rafała. Było bardzo miło, strasznie się zasiedzieliśmy, bardzo fajnie się gadało, chłopcy momentami bawili się nawet razem. Tylko jedno było znów zastanawiające – Kubuś nie chciał jeść tam obiadu, znów tak jak w Opolu, minęło ponad 2 godziny jak zjadł mięsko z obiadu, a potem dopiero wtranżolił kolację. Bardzo fajnie zapamiętał gdzie mają łazienkę, bo na tym mieszkaniu jesteśmy dopiero 2 raz – chodził sam, było „tak” na pytanie, a na sprzeciw wyraźne „nie”. Zaczynają się pojawiać sylaby i głoski. Niestety o wiele słabiej niż parę miesięcy temu, kiedy mieliśmy „falę” rozwoju mowy. Potem to wszystko upadło.

Jeszcze jedna rzecz jest od kilku dni, Kubuś bierze moje ręce albo Rafała, żeby  Mu uciskać twarz. Tak było w Opolu, (tam były jeszcze stopy), było tak wczoraj i dzisiaj. Nie wiem czy to ma jakiś związek, ale właśnie już dzisiaj Kubuś w trakcie zabaw i masaży chlapnął kilka wyrazów.

Co jeszcze u Kubusia???

Jazda na hulajnodze w domu i na drodze- super, już momentami nawet jedzie przez chwile – jak mocniej się odbije, bardziej słucha poleceń i tego co się mówi do Niego.

Potrafi z góry zejść do łazienki, załatwić się, sam spłucze wodę, ale aby umyć ręce to trzeba mu przypomnieć. Na zdjęciach wskazuje już całą naszą czwórkę, nawet kota. Kot w ogóle chodzi za Kubusiem i Go zaczepia, co nie zawsze Mu się podoba. Nasza Luna jest niesamowita, np upodobała sobie pluszowego kudłatego pieska jako swoje legowisko. Jak silniej na niego skoczy to piesek wydaje dźwięk, więc nieraz słyszymy w środku nocy jak się bawi z pluszakiem.

Nie płacze w przedszkolu (na razie), dość sporo zjada, odpowiada zazwyczaj „tak”. Są chwile, że położę  ubranie i nie muszę mówić, sam się ubierze. Nadal przychodzi do nas w nocy, dzisiaj Miał skoki temperatury- raz ciepły, raz normalnie. Nie ukrywam trochę się boję co to znów idzie??? Bije od niego jakieś takie ciepło, nie wiem czy nie bierze go jakieś choróbstwo. Zresztą zobaczcie na zdjęcie poniżej jak śpi, widać jaki rozgrzany.

Jeśli chodzi o bajki to wzięło Kubusia na oglądanie Olinka -fragmenty z planetami, sam sobie ustawia w filmie moment gdzie są planety i włącza, teraz to bardzo kontrolujemy, bo za długo to trwa. Nakręca się tymi zwariowanymi planetami.

Na rowerze nadal zasuwa. Ma za sobą pierwszy samodzielny rysunek auta i samolotu.

Jutro czekają nas ciekawostki od pani logopedki, co też będziemy dalej robić. Na razie mamy za sobą kolejny wywiad w sprawie kolejnego SUO. Czekamy na decyzje.

Pozdrawiam serdecznie- Zosia.

1% czyli walka o pieniądze

Na stronie Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” (pod której jesteśmy opieką) pojawił się ciekawy artykuł:

Myślę, że warto się z nim zapoznać:

W odpowiedzi na artykuł „Podwójna natura procentu”

Warszawa, dn. 12.10.2012 r.

W tygodniku Polityka nr  41 (2878) z dnia 10.10.2012 r. opublikowany został artykuł pt.: „Podwójna natura procentu”, który w znacznym stopniu odnosi się do działalności Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”.  Dziękujemy Pani Redaktor Martynie Bundzie i Panu Redaktorowi Juliuszowi Ćwieluchowi za podjęcie ważnego tematu działalności charytatywnej w Polsce oraz wyróżnienie naszej Fundacji obszerną informacją na jej temat, jednak czujemy się zobowiązani uzupełnić przedstawione w artykule fakty, które rozszerzą perspektywę przedstawionego problemu.

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” zebrała ponad 100 mln zł bez wydawania gigantycznych kwot na kampanię reklamową. Dlaczego? Ponieważ zrzesza rodziców, którzy mają do stracenia to, co najważniejsze: szansę na wyzdrowienie swoich dzieci. Taką szansę odbiera im państwo przez niewydolny system opieki zdrowotnej Narodowego Funduszu Zdrowia, opłacanego z podatków nas wszystkich. Nasi podopieczni proszą tylko o 1% podatku – odbierając im go, zabiera się znacznie więcej niż tylko pieniądze.

Osoby objęte opieką Fundacji w 2012 r. otrzymały z tytułu wpłat 1% podatku 108 mln zł, co daje w przybliżeniu 5 500 zł na jedno dziecko. Jeden podatnik przekazał średnio 67 zł, co daje wpłatę 82 osób na jednego malucha. Koszt turnusu rehabilitacyjnego trwającego dwa tygodnie to około 5 tys. zł. Zazwyczaj niepełnosprawne dziecko potrzebuje kilku turnusów w ciągu roku. Większość naszych podopiecznych nie ma dostępu do stałej terapii ani pieniędzy na opłacenie turnusów rehabilitacyjnych. Koszt codziennych zabiegów usprawniających, specjalistycznej diety i lekarstw może wynosić nawet 100 000 zł rocznie. Takiego wydatku nie jest w stanie pokryć rodzina o średnich dochodach w Polsce, zwłaszcza gdy jedno z rodziców musi zrezygnować z pracy w związku z koniecznością zajmowania się chorym dzieckiem. Bywa jeszcze trudniej, gdy niezbędna jest operacja za granicą i specjalistyczny sprzęt rehabilitacyjny.

Subkonta w Fundacji zakładają rodzice, którzy nie mają środków finansowych i są zdeterminowani w  walce o życie i zdrowie swoich maluchów. Często pieniądze zebrane na subkontach to jedyne źródło finansowania leczenia ich dzieci.  Od wyników rehabilitacji zależy niejednokrotnie, czy dzieci staną się w przyszłości samodzielne i czy po śmierci opiekunów nie trafią do państwowych ośrodków opieki.

W artykule pojawia się informacja, że duże fundacje przypominają korporacje. Mamy prawie 19 tys. podopiecznych, których wspieramy w ich zmaganiach z chorobą – nie sposób skutecznie zajmować się ich sprawami w zaledwie kilku pracowników. Podopieczni i ich opiekunowie oczekują od nas szybkiej i sprawnej obsługi księgowej, ale także wsparcia od strony prawnej, społecznej, psychologicznej. Oczekują pomocy na wielu płaszczyznach, co staramy się im zapewniać. Wiele inicjatyw powstało w wyniku próśb i sugestii rodziców. To wymaga większej skali działania. Stąd konieczność wprowadzenia nowoczesnego systemu informatycznego SAP Business One w celu usprawnienia ewidencjonowania i księgowania 1% podatku oraz darowizn. Dzięki niemu możemy sprawniej i szybciej przekazać pieniądze, a także rozliczyć setki tysięcy faktur podopiecznych. Infolinia zaś umożliwia sprawną komunikację i udzielenie odpowiedzi na setki pojawiających się pytań.

Stanowczo nie zgadzamy się z przedstawioną w artykule opinią Pani Ewy Kulik-Bielińskiej, dyrektorki Fundacji Batorego, która nazywa przekazywanie 1% podatku prywatyzacją podatku i twierdzi, że służy on tylko wybranym. Jeśli potraktujemy osoby chore i niepełnosprawne jako wybrańców to zgoda, tylko czy ktoś z osób zdrowych chciałby stać się takim właśnie  wybrańcem? Osoby te wymagają wsparcia, zwłaszcza w sytuacji, gdy system państwowej pomocy i służby zdrowia jest niewydolny.

Czy można czynić zarzut osobom, że biorą sprawy w swoje ręce i szukają wsparcia gdzie indziej? Osoby te nie czekają tylko na pomoc państwa, która jest niewystarczająca, ale aktywizują i angażują całe lokalne społeczności w ideę zbiórki 1% podatku.

Jeśli ustawodawca uniemożliwiłby przekazywanie 1% podatku na konkretne subkonta, każda z tych rodzin zastanawiałaby się nad założeniem własnej fundacji. Opiekunowie naszych podopiecznych mogliby powołać prawie 19 tys. nowych fundacji. Ponosiłyby one koszty pośrednie i bezpośrednie, co obniżałoby ich dochody, a osoby zrzeszone w Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” nie są obciążone żadnymi opłatami. Gdy fundusze podopiecznego nie wystarczają na pokrycie kosztów związanych z ratowaniem życia lub zdrowia, Fundacja dopłaca brakującą kwotę ze środków pozyskanych na swoją działalność. Ponadto oferuje bezpłatną rehabilitację w Ośrodku Rehabilitacji AMICUS przy ul. Słowackiego 12 w Warszawie oraz darmowy pobyt podczas turnusów rehabilitacyjnych w hostelu przy ul. Pańskiej 96 dla dzieci i ich opiekunów spoza stolicy.

Zasmuca fakt, że wiele  innych mediów wyciąga z artykułu Polityki jedynie te fragmenty, komentarze i opinie, które odpowiadają z góry założonej tezie.

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”

Skopiowano ze strony:http://dzieciom.pl/aktualnosc/w-odpowiedzi-na-artykul-podwojna-natura-procentu

 

Źródłowy artykuł Polityki jest tutaj: http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1531147,1,jak-dzialaja-fundacje-1-proc.read

a Wy, szanowni czytelnicy, jak to widzicie?

 

Sam

Witam Kochani.

Rano w przedszkolu Kubuś wchodząc jęknął tak żałośnie, że aż mi żal było naszego chłopaka. Zaraz Pani Iza z Nim wyszła do toalety na siusiu i mycie rączek, oczywiście z piktogramami. Cały dzień było spokojnie, zupa dzisiaj owocowa i nie bardzo przypadła Kubusiowi do gustu, ale za to mięsko i owszem a jakże smakowało. Jak przyszłam po Kubusia był zadowolony i strasznie się przytulał do mnie. Paniom się gdzieś zapodział piktogram z domem (w czasie przeprowadzki w przedszkolu) i robię nowy. Czasem tak bywa, że coś gdzieś się zapodzieje, jak będzie już nie potrzebny to się znajdzie. U mnie tak bywa.

Dzisiaj mieliśmy trzeci dzień logopedii z nową Panią, jak zauważyliście pewne miejsca terapeutyczne i osoby zniknęły z miejsc polecanych, sprawdzone i nie polecam. Pani Nocoń okazała się osobą niegodną zaufania. Jak się sparzyliśmy to nie będziemy do tego wracać. Idziemy dalej.

Dzisiaj Kubuś znów pokazał pani jak dużo potrafi, przy zdjęciach rodzinnych trochę nie wychodziło i ze wskazaniem na szczotkę i odkurzacz. Tu się zdziwiłam, bo wie co to szczotka (codziennie się czesze szczotką), odkurzacz (ma nawet taki do zabawy, po Basi). Może był zmęczony, albo tak jak z kolorami przy układaniu wieży- nie wskazał i nie podał na wezwanie (układał wieżę) ale jak przyszłam i zrobiłam zdziwioną minę, że Kuba przecież zna kolory (próbowaliśmy ich nazewnictwa już chyba na wszystkim) pani jeszcze raz spróbowała i Kubuś pokazał. Widocznie był bardzo pochłonięty układaniem.

Dopasował np. dziecko- niemowlę do wózka i smoczka. Jeszcze wiele innych rzeczy, bardzo szybko lecą te godziny. Na razie pani poznaje Kubę i przyzwyczaja Go do siebie, a on fajnie się przytula i odpowiada „tak” i wskazuje palcem jak coś chce. Potem będzie diagnoza i program. Taki system ma ta pani. Myślę, że dobry. Ale ciii, nie chcę zapeszać.

Wróciliśmy do domu, zabraliśmy się za robotę, dzisiaj Rafi nagrał nam kolejny filmik do Prodeste. Zobaczymy co będzie??? Zrobiliśmy zdjęcie dzisiejszego planu, bez sekwencji stymulacyjnych- to osobno. Zrobiony był już rower i jedzonko.

Ciężko się przyzwyczaić do tych piktogramów, ale jakoś idzie.

Takie to oto dzieło sztuki stworzył nasz mały ARTYSTA:

Nawet sam się podpisał!

Wieczorne spanko i zasypianie Kubusia, dzisiaj pierwszy raz spróbowałam, aby sam zasnął i udało się. Był padnięty po całym dniu zajęć, więc poszło łatwo

Zasnął i śpi. Niech śpi, ciekawe co Mu się śni.

Dobranoc.

Zosia

Aha, jeszcze jedno, KOMENTUJCIE!!

Zmiany (na lepsze)

Serdecznie witam naszych milusińskich czytaczy.

Troszkę się u nas pozmieniało odnośnie Kubusiowej terapii i zajęć z nią związanych.

A mianowicie. Od piątku Kubuś ma nową panią neurologopedkę, nie chcę zapeszać, ale dzisiaj to chłopak szedł jak burza (określenie pani) zrobił wszystko co pani chciała, odpowiadał „tak”, przytulił się raz nawet. Był zadowolony po zajęciach, a jak Kubuś zadowolony to i rodzice zadowoleni.

Z poprzedniej neurologopedki-pani Nocoń zrezygnowaliśmy kategorycznie, delikatnie mówiąc niesłowna i z 10 godzin tygodniowo, chciała Kubusiowi jedną robić.

Czy ktoś rozumie takie podejście? 70zł za godzinę, 10h tygodniowo i ktoś ma to gdzieś?? 700zł na tydzień?? Jej strata!

Odnośnie innych zajęć to:

Hipoterapia- raz w tygodniu 1h (na razie)

Muzykoterapia-dwa razy w tygodniu po 1h.

Logopedia-trzy razy w tygodniu po 2h.

SI i zajęcia ogólnorozwojowe-siedem razy w tygodniu po 1,5h.

Stowarzyszenie „Jestem”- raz w tygodniu 1,5h.

Przedszkole-pięć razy w tygodniu-6h dziennie

Odczulanie- doktor Bross, co 6 tygodni.

Sekwencje Opolskie-siedem razy w tygodniu.

Zabawa z kotem- Felinoterapia- dowoli.

Tak na razie przedstawia się nasz plan zajęciowy, który się już rozpoczął.

Co u nas po za tym???

Kubuś spokojnie chodzi do przedszkola, choć jak dzisiaj rano Rafi Go zaprowadzał ( Basia miała na 9-tą) to był smutny, ale cały dzień w przedszkolu dobrze. Po logopedii wróciliśmy do domu, poszliśmy od razu na rower, bo teraz szybko ciemno. Potem na huśtawki, Kubuś teraz bardzo wysoko się huśta. Rowerem cały czas jeździ. Skręca, pedałuje. Spacer dzisiaj nie był już taki długi jak zazwyczaj, bo mi zimno było. Wszyscy wiedzą, że ja straszny zmarzlak jestem.

Pograliśmy w piłę, była wymiana kopnięć i do domu. Kubuś się rozebrał, powkładał swoją garderobę do szafy i poszliśmy na górę robić sekwencje, masaże i inne nasze prace Szło dobrze, Kubuś fajnie już odpycha autko w moją stronę, pobawiliśmy się chwilę. Były tańce przy muzyce z Mini Mini.

W tym czasie wrócił Rafał z Basią (19,30), była zabawa z kotkiem. Przekąska i kąpiel, zabawa w pianie. Krótka bajeczka i bezproblemowe zaśnięcie. Niestety Kubuś cały czas przychodzi do nas spać w nocy. Ale przesypia całą noc.

Z nowych ciekawostek-Kubuś teraz ma etap obgryzywania  wszystkiego ze skórki np. jabłka, winogrona, śliwki czy mięsa z panierki i zostawia ten „środek”, zjada tylko skórkę. Wcześniej tak nie robił, teraz ma jakoś tak.

To by było na tyle

Pozdrawiamy i spokojnej nocki życzymy.

Zosia.

Przywitajcie się z Luną

Oto Luna- dwumiesięczna kotka, nasz nowy członek rodziny.

Jest u nas trzeci dzień, świetnie się zaaklimatyzowała.

Kotek otrzymany od Justyny, dziękujemy za pomysł i za wielką radość, która na nowo zagościła w naszym domu

Jest jak duch, który jest wszędzie i pojawia się znikąd 🙂

Kubuś ją zauważa i coraz częściej zwraca uwagę co robi nasz nowy domownik

Mamy nadzieje, że będzie jej u nas dobrze !!

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy…

Witamy serdecznie wszystkich naszych czytaczy.

Dziękujemy bardzo za słowa otuchy (e-mail, wiadomości na nk.) pod Kubusiowym adresem związanym z ostatnim wypadkiem.

Kubuś bryka jakby nic mu nie było, jedna noc była troszkę stękająca, właściwie mały krzyk (nie chciało się Kubusiowi wstać siusiu, no to chłopak się wkurzał, jeszcze przed pójściem do toalety nad ranem opił się wody i było już nieco spokojniej. Rano zjadł 4 kanapki, taki był głodny. Do przedszkola pomyka z uśmiechem, nie płacze, bezproblemowo na razie. Piktogramy cały czas w przedszkolu, kilka dni temu wysłaliśmy do Prodeste pierwsze nagranie z pracy Kubusia i mojej wg. ich wskazówek do „kontroli”

Codziennie wychodzimy z Kubusiem na rower, póki jeszcze pogoda pozwala. Od kilku dni wychodzimy też na hulajnogę, wcześniej były próby w domu. Przed wyjściem na zewnątrz, puściłam Kubusia na hulajnodze, aby sam się odpychał i tylko szłam asekuracyjnie. Udało się, nie przewrócił się. Teraz już wychodzimy na dwór i radzi sobie nawet na naszej żwirowatej drodze.

W niedzielę byliśmy z Rafałem w Teatrze „Czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie”. Tu dziękujemy Justynie za pomoc. Dzięki  Justyna!!!!!

Było wzruszająco, miło i przytulnie. A w powietrzu unosił się zapach pomarańczy i mandarynek.

Aktorzy Horzycy przedstawili piosenki Grechuty (uwielbiam), Bajora (uwielbiam) w trochę nowej aranżacji –trochę teatralnie. Spektakl trwał godzinkę, Basia została z Kubusiem, tak się dziewczyna uwinęła, że po naszym wyjściu, po godzinie Kubuś już spał i miała czas wolny. Wsłuchiwaliśmy się w słowa tych pięknych piosenek, zauroczeni nie tylko ich wykonaniem ale i słowami, które nie są tylko pustym zlepkiem słów. Niosą przesłanie. Tak kiedyś śpiewano, a nie tak jak teraz- byle cycki na ekranie…

Wsłuchajcie się w te słowa:

Tak więc postanawiamy żyć patrząc przed siebie, a nie za siebie, bo „ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy…”

Wczoraj odbierałam Kubusia z Przedszkola, Pani Iza pokazała Mu piktogram z domem  i spojrzał na drzwi i na mnie. Super. Niestety wczoraj Kubuś nic nie zjadł z obiadu w przedszkolu, drugie śniadanie też nie bardzo. Mam nadzieję,że dziś będzie lepiej.

Rano też fajnie zareagował na piktogram z przedszkolem, spojrzał i uśmiechnął się.

Dzisiaj zaczynamy WWR w przedszkolu. Zobaczymy jak będzie.

Nasza przedszkolna logopedka jest już Neurologopedą, do tego Kubuś będzie miał z pedagogiem  jeszcze zajęcia. Dzisiaj też mamy z Panią Izą w Stowarzyszeniu i odbieramy nowe piktogramy.

Dostaliśmy odpowiedź z Prodeste na nagranie, spodziewałam się nagany, a tu pochwała. Strasznie się bałam tej pierwszej oceny z Prodeste. To mi dało jeszcze większą siłę do walki i wielką motywację. Dziękujemy Pani Ewelino!!!

Jeszcze jedna rzecz, dzisiaj w nocy nasz Kubuś sam poszedł do toalety (a jest na parterze, a Kubusia sypialnia na piętrze). Więc się chłopak wykazał samodzielnością!

Jeśli chodzi o mowę to czasem coś Mu się chlapnie. Najwięcej jest „tata”, potem jakieś sylabki, teraz nic nie wymuszamy, nie ma powtarzania – uczymy się wszystkiego naturalnie i to Kubuś łapie.

Czarodzieje (tak mówię na ludzi z Prodeste-w dobrym słowa znaczeniu) wiedzą swoje.

Mój mąż dwa dni zaczął rozsyłać swoje CV- to nie był żart , z tym poszukiwaniem dodatkowej pracy. Jest źle, nawet bardzo z naszymi finansami, więc trzeba coś robić.

Bardzo źle się dzieje z NASZYM CENTRUM ZDROWIA DZIECKA, wstrzymują przyjmowanie dzieci do poradni, obecnie do  m.in. metabolicznej, w której Kubuś miał masę badań. Straszne to wszystko, tacy Kochani ludzie tam pracują. Jesteśmy pełni nadziei, że ktoś pomoże utrzymać to miejsce. Dziwne, że pieniądze są na jakieś bzdurne pomniki, na nowe samochody, na jakieś super tablety dla naszych włodarzy, na armię, kościół itp…

A na najsłabszych nie ma!

Jeszcze jedne podziękowania do Babci Gosi- dziękujemy za e- mail. Zajmiemy się tą sprawą.

Przekazujemy prośbę o pomoc dla Justynki http://www.pomocdlajustynki.pl/ , szczegóły też  na blogu Babci Gosi http://pokochajciekubusia.pl/?p=6372 Pomóżcie jeśli możecie. Jakby każdy z ludzi wpłacił tylko jedną złotówkę na jedno wybrane przez siebie dziecko, zobaczcie ile to by wniosło.

Złotówka??? Myślicie, że to mało? Nie! To jest bardzo dużo!

Wiele ludzi może pomóc, ale nie wie jak, aby ta pomoc była sensowna. Wielu ma to jednak gdzieś, lub po prostu nie chce.

Dobroć raz dana wraca do nas w dwójnasób. Sprawdzone!!!!

Dzięki Elciu za ciekawego e-mail.

Pozdrawiam i serdeczności zostawiam

Ściskam.

Zosia