Archive for » Wrzesień, 2011 «

Tata

Dzisiaj był cudowny dzień ,tyle miodu na serducho i nowe nadzieje. Rano jak zawsze pośpiech , śniadanko w przedszkolu Kubuś zjadł , przychodzę po Niego, a tu Pani mi mówi , że Kubuś dzisiaj powiedział –„Tata pracy” Wow! Super!!! Dla takich chwil warto żyć !!! I wierzyć ,że będzie jeszcze lepiej . Tego dnia zaczęliśmy Tomatisa –było dobrze , a jak wróciliśmy do domu –uścisków nie było końca , Tata był przeszczęśliwy.

Jaki poniedziałek taki cały tydzień. Czyli będzie pracowicie

Dzień jak co dzień. Przedszkole, zajęcia  ,dom, znów zajęcia ,spanko . Ale od początku-rano przy śniadaniu  przeczytałam  dopiero sms-a od Pani Angeliki z sensorycznej –nie mamy zajęć, kurcze –trzeba będzie czekać na logopedię( strasznie nie lubię jak nam zajęcia przepadają) ale trudno ,czasami tak jest. Więc po śniadanku do przedszkola  -Kubuś w przedszkolu siada do drugiego śniadania ( ostatnio w domu też zjada małe co nieco) ,a ja wychodzę i telefon –Pani    Patrycja- neurologopeda ,  czy możemy być   dzisiaj na 15-nawet pasuje. Super mniej czekania .Teraz  czas  do domu trzeba coś porobić –pranie i prasowanie –zaległości – w domu ciągle jest robota.  Jeszcze obiad  , przygotować sobie rzeczy do pracy z Kubusiem i już czas wracać po Niego. W miedzy czasie podzwonić – dzisiaj rozmawiałam z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych w Warszawie –sprawa Kubusia –zbiórka pieniążków  koncertów ,na to trzeba mieć zgodę –więc wybieram się  jutro najpóźniej pojutrze do Naszych Władz toruńskich sprawę załatwić –oby nie było schodów ,bo to wiadomo jak jest w tych urzędach. Albo nie wiedzą ,albo udają ,że nie wiedzą  i każą biegać po pokojach .Ale ja już się przygotowałam –zobaczymy-trzymajcie kciuki. Do Pani logopedki się spóźniliśmy przeze mnie  , jak byłam w domu to się położyłam i zasnęłam ,na chwilę ,no i było na chwilę tylko ,że potem za późno wyjechałam, a że był korek( gdzie nie powinien)utknęłam i się spóźniliśmy… Odrobimy to spóźnienie w tygodniu. Na zajęciach Kubuś pracował bardzo brzydko ;był marudzący, skrzeczał, popłakiwał –chciało Mu się spać,  ale Pani Patrycja tak Go zajęła , że coś tam zrobił-wkładał i wyjmował misia” do” i” z” domku, układał i miał powtarzać litery , nauka nazewnictwa i przystosowania auta –karetka pogotowia ,komputer  na odciągnięcie snu , co to jest sen i jak się śpi, lustro –miny .

Tak mniej więcej –takie ćwiczenia-ciągle coś Pani dodaje –odejmuje ,zależy od humoru Jakuba ,a dzisiaj tego humoru było brak .Ja siedząc w poczekalni u Pani Nocoń zaczęłam czytać książkę Hołowni o bólu –mówię Wam świetna. Po drodze musieliśmy zatankować i znów obskubać konto coś wpłynęło na konto ,więc mogłam  wreście  do pełna –bo ostatnio to troszkę i po trzech dniach znów  czekało mnie tankowanie. Szkoda czasu ,ale niestety czasami nie można od razu do pełna  zatankować .( Od czwartku zaczynamy Tomatisa ,ostatni etap póki Kubuś nie zacznie mówić na dobre – czwórki i piątki nie zrobimy. Wtedy trzeba będzie tankować do pełna bo do Bydgoszczy nie blisko. Jeździć będziemy dopiero po przedszkolu ,żeby  Kubuś nie tracił przedszkola – kontaktu z Paniami i dziećmi ,bo to jest bardzo ważne. Popołudnie w domu spokojne-od razu kamizelka ,potem Knill, masaże ,kompresja stawów ,masaże twarzy, wąchanie olejków , potem obrazki ,znów kamizelka ,znów masaże ,kompresja, wąchanie .Na dwór wyszliśmy jak już było ciemno , biegi skakanie z mamą i tatą; skakanie na dwóch nogach , potem próba na jednej –Kubuś już wie ,ze trzeba podnieść jedną do góry –trzymam Go i wtedy skacze –fajnie, muszę zrobić filmik. Były jeszcze biegi i ganianie się i czas do domu na masaż w ryżu i czytanie bajek –polecam Wam moi mili „Wiersze do poduchy” ostatnio wypożyczyliśmy w bibliotece. Zrobimy nowy link –polecana lektura i filmy. Ta książka jest świetna , fantastyczne ilustracje do każdego wiersza .Naprawdę polecam –Kubuś zachwycony , słuchał i oglądał. Drugą książką wczoraj była historyjka” plastusiowa”- sam Ją wziął z półki. Dzisiaj po popołudniu odpowiadałam tak szybciutko jednej Pani na bardzo miłą wiadomość i Kubuś w tym momencie wziął flet i dmuchnął  w niego ,potem podał mi ,żebym dmuchnęła – super znów jakiś sukcesik. Wieczorkiem już po  czytaniu i masowaniu w ryży –kąpiel i wycieraniu ,bardzo dokładne , żeby ani jednej kropelki na skórze wody nie było –przykaz Pana Przyrowskiego i masaże ,kompresja i Kubuś pierwszy raz bez kołysanek zasnął .

Dobranoc. Dobranoc , mamusiu ,dobranoc tatusiu. Dobranoc , tatusiu ,już bledną kolory, już bledną kłopoty, zmartwienia… Dobranoc, mamusiu ,już  sen  z nieba spływa , już czas się zatopić w marzeniach …Dobranoc, dobranoc ,już myśli się plączą , już mrok zabrał kształty i cienie… Dobranoc ,mamusiu , dobranoc , tatusiu… Na szóstą zamówcie budzenie! -Małgorzata Strzałkowska  z książeczki „Wiersze do poduchy”.

Tak Kubuś ćwiczy na Integracji sensorycznej przy tablicy interaktywnej

Aż głupio – dzień bez zebrania…

Dzisiaj nie ma zebrania, ale będzie i tak jazda , wiadomo piątek –korki , a tu tyle jazdy. Rano czekam na WWR w przedszkolu ,logopeda niezbyt ciekawie Kubuś na pewne rzeczy   np. –dopasowywanie nie zwraca uwagi-rzeczywiste z innymi obrazkami o tym samym znaczeniu. Kręcił się i rozglądał .Pani mówi ,że może przez to ,że ja jestem .Może? Ale damy radę. Wiele wynoszę doświadczeń z tych spotkań  np. co jeszcze robić ,jakie luki wypełnić. Później była praca z Pedagogiem –tu też nie ciekawie ,mam wrażenie, że Kubuś się popisuje- rozsypał fasolę, ale ładnie nadziewał korale i dostałam takie na chwilę. Poznawał  różne faktury-miłe i niemiłe. Dopasowywał kształty korali i kolory –bardzo dobrze. Czas szybko zleciał. Po przedszkolu jechaliśmy  na  sensorykę; dużo ćwiczeń  z diagnozy ( ja dostałam swoją listę ćwiczeń a terapeuta  swoją); masaż , ciastolina –lepiej dzisiaj na huśtawce . Zleciało . Dzisiaj była z nami Basia (odebrałam ją przed Kubusiem ).Potem Logopedia- ogólnie Kubuś wolał robić to co mu się podobało. Jadę z Basią na plastykę ,( już od października trzeba będzie płacić  za zajęcia )odbieram Kubusia i musimy poczekać na Basię. Idziemy połazić do galerii, wysyłamy totolotka (może coś trafimy?).
Czas po Basię i do domu –Rafi chwilę wrócił przed nami –jest 18.45.Padam –jeszcze ćwiczenia, nie ma odpustu, muszę je robić regularnie –jeśli to ma pomóc Kubusiowi.

Zebranie za zebraniem

Dzisiaj dla odmiany zebranie w przedszkolu u Kubusia ,na 16.30, ale dzisiaj Kubuś ma zajęcia w Fundacji  , więc zostawiam Niunia ( tam nigdy nie wchodziłam z Kubusiem na ćwiczenia-rodzice nie wchodzą) szybkie zakupy i z powrotem po Kubusia . W tym czasie już Rafi czeka pod Fundacją z Basią. Pani z Kubusia bardzo zadowolona, słuchał , wołał siusiu, na koniec była w nagrodę praca przy komputerze. Rafi zabiera dzieci i jedzie do domu, a ja na zebranie ( przeszłam do rady rodziców –glosami 19 za)wyjście z przedszkola 18 .40 i jeszcze pogaduchy z koleżanką, zeszło nam 2 godziny –dawno nie rozmawiałyśmy.

Znów mało snu będzie .Dobrze ,że zebrania nie są dzień w dzień.

Kategorie: Codzienność  Tagi:  Dodaj Komentarz
Galimatias!

Ach ,dzisiaj to galimatias –znów jazda w kółko. Baśka ma zebranie w szkole ,więc myślę –trzeba Kubusia wziąć ze sobą, a do tego wiele rzeczy co by mu się nie nudziło .Wyszła cała torba ;coś do kolorowania, coś do przeglądania, naklejania , układania .No myślę , jakoś damy radę .

Basia ma zostać już w szkole i odrobić  lekcje. Dzisiaj środa ,a w środę wiadomo sensoryka znów z huśtaniem problem , więc pani buja się z Kubusiem . Masowanko–to super! Kubuś sobie odpoczywa , puzzle też ok.! Wałkowanie ,piłka – no problem. Z sensorycznej biegusiem do auta i na logopedie, zostawiam Niunia( tak czasem na Niego mówię) muszę „coś” załatwić a tu Pani po pół godz.dzwoni ,że Kubuś zasnął  podczas ćwiczeń przy lustrze. No to, z powrotem ;rzeczywiście śpi –Pani Patrycja przeniosła już Go na łóżko i w najlepsze śpi –mówi żeby zostawić ,będzie Go doglądać No, jak ja mam teraz  jechać  do Muzyka na zebranie? Więc po namyślę zostawiłam  Kubusia, a Oni śpi dalej .Pędzę już spóźniona –zebranie ok. Wracam po Kubusia –Rafi w tym czasie skończył swoje spotkanie , więc przyjechał do szkoły i zabrał Baśkę i pojechał z Nią jeszcze do teścia ,do szpitala a ja zanim wróciłam z Kubusiem do domu była 20-ta.  Kubuś był wyspany i poszedł spać po pierwszej, więc jeszcze mieliśmy chwilę na ćwiczenia. Uf!

Jutro jeszcze gorzej będzie !!!

Zajęcia domowe

Dzisiaj Kubusia odebrałam trochę później z przedszkola,  po 15 wracaliśmy do domu. Szybko coś przekąsiliśmy i do pracy, nasze ćwiczenia-przejechanie kilka razy przez 2 minuty po Kubusiowych  plecach, nóżkach, rączkach –te ćwiczenie robimy naprzemiennie raz z małą piłką ,  która ma kolce a raz dużą piłką. Potem jest rolowanie zwyczajnym wałkiem do ciasta (drewnianym), potem owijanie Kubusia w koc i rozwijanie  w międzyczasie mocne uściski na niedźwiedzia.Wszystko po 2 minuty.

Potem przechodzimy do kompresji stawów w sekwencji  : głowa, ramiona, ręce, dłonie ,palce u rąk ,następnie biodra ,kolana ,stopy. Potem przechodzimy do twarzy. W ciągu całego dnia musimy to powtórzyć 3-4 razy .Inne ćwiczenia to noszenie kamizelki 3 razy po pół godziny dziennie ,słuchanie muzyki i huśtanie na siedząco , naprzemiennie z huśtaniem i graniem na siedząco, huśtanie na  leżąco ,skoki  na trampolinie z zadaniem np. podaniem piłki; masaż dłoni ,pleców , stóp różnymi fakturami materiałów, zabawa w boksowanie piłki , kąpiele w ryżu ,fasoli, kaszy , zabawa w piance z nazewnictwem części ciała. W połowie października dojdzie nam jeszcze szczotkowanie części ciała z wyjątkiem  twarzy ,brzucha  co dwie godziny w ciągu dnia : więc będę musiała wchodzić do przedszkola co dwie godziny. Do tego jeszcze wąchanie różnych zapachów po 4 jednorazowo -3 razy w ciągu dnia.

Oczywiście jest też praca intelektualna, ostatnio robimy codziennie od obrazka do słowa ,codziennie Knilla, słuchanie z  książeczką rzeczowników i czasowników. Rysowanie po śladach , rysowanie w konturach, praca zadana przez Neurologopedę przy lustrze i nie tylko. Różnego rodzaju dopasowywanie , sekwencje. Dużo by wymieniać , każdego dnia cos wymieniamy zastępujemy inna rzeczą. Tak naprawdę to czasem brakuje czasu , żeby się wyrobić czasowo z programem – bo cos po drodze wyskoczy a to trzeba się uspołeczniać  i iść  zwyczajnie na lody czy ciacho , do kina czy teatru – takie rzeczy też musimy robić. Doba za krótka.

Stary farmer…

Znów zaczynamy kolejny tydzień ,męczący dzień –przedszkole, po przedszkolu  zajęcia sensoryczne i u neurologopedy.

Sensoryczne, posadziłam Kubusia sama do huśtawki –worka i grając na marakasach trochę się pohuśtał,(zalecenie od Pana Przyrowskiego ,żeby łączyć bujanie z innymi czynnościami np graniem). Kubuś ma grać ,lub słuchać muzyki najlepiej przez słuchawki, lub śpiewać Kubusiowi).Naprawdę ładnie już łapie piłkę i co najważniejsze zwraca uwagę na piłkę i na to co się mówi. Jak zwykle była tablica (fajnie byłoby mieć taką tablicę) interaktywna –układanie innych puzzli (dopasowywanie kolorem i kształtem -muszę dodać nowe filmiki na YT), ciastolina –lepienie farmera z ułożeniem ,gdzie ma nos, uszy, ręce, oczy, kapelusz i grabie. Potem lepienie jego zwierząt :krowy i świnki. Bardzo Kubuś lubi tą zabawę ,rozwija u Niego –pojęcia –gdzie i jakie są części ciała a także ćwiczy koordynację rąk.

Odrobinę ryżu…

Dzisiaj trzeba zorganizować dowóz Basi do koleżanki na urodziny, prezent już kupiony, tylko jeszcze zerwiemy kwiatki i już. Owocki tj. jerzyny dla  mamy tej koleżanki już zerwane (bardzo je lubi)

Rafał czuje się już lepiej ,więc mówi, że On pojedzie .Właściwie to mieliśmy jechać wszyscy, bo w Toruniu był dzisiaj   kiermasz  ogrodniczy, ale stwierdziliśmy , że szkoda jechać zaraz będzie kusiło, żeby coś kupić a z kasą krucho , więc nie pojechaliśmy. Tata  z   córą wyjechał , a ja z Kubusiem za ćwiczenia –”od obrazka do słowa” ,lepienie,  malowanie, masaże, puzzle, czytanie książeczki. Tak dzień zleciał do wieczora . Kąpiel w specjalnym piasku, pocieranie ręcznikami –kołysanka i Kubuś zasnął. Basia wróciła bardzo zadowolona –impreza była super i jak się okazało była zaproszona cała klasa.

Rafcio zrobił ogromne zakupy dla Kubusia -12 kg. Ryżu, 10 kg. Fasoli. 10 kg. kaszy a to wszystko do stymulacji Kubusia w piaskownicy. Najlepiej podoba mu się w ryżu, sprawdziliśmy już wcześniej  z bardzo mała ilością. No i po niedzieli.

Kolejny dzień…

Normalny dzień przeleżany w łóżku przez Rafcia, zaziębiło się biedaczysko, nam przeszło, a Jemu nie. Zabrałam się za gotowanie obiadu, jak ktoś u nas chory to zaraz rosół się gotuje. Kubuś nakruszył mi tak wielką bułą w gabinecie Rafcia i cały korytarz zapaskudzony ,jeszcze to teraz roznosi. Proszę Basię, żeby poszła z nim na chwilę na dwór to posprzątam bo wszystko  roznosi. Ale Basia zanim się zebrała do wyjścia, domofon –myślę sobie kto to? Wyszło, że mamy niezapowiedzianych gości –kuzyn Rafała z synem na Harleyu ( testują motor). Dawno się nie widzieliśmy ,więc było o czym rozmawiać.  Niestety moje porządki legły w gruzach , bo to goście,  obiad i tak do późnego popołudnia. Później jeszcze ćwiczenia , znów noszenie kamizelki, masaże –tak kilka razy w ciągu dnia. Wieczorem jeszcze rower, kopanie piłki –(już bardzo dobrze Kubuś kopie). Rafał z Basią wymyślili sobie rysowanie –rysowali bardzo smutnego anioła (jest zdjęcie na NK. kliknij tu, aby zobaczyć) My w tym czasie rysowaliśmy po śladzie. Też nam się podobało, ja po ostatnim namalowaniu obrazu , mam na razie dość – nie czuję weny twórczej.  Kolejny dzień za nami, a co będzie jutro?
A oto i anioł Rafcia: